Kto dostanie premię, a komu grozi zawał?

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2017-07-20 22:00
zaktualizowano: 2017-07-20 20:23

Z powodu różnic w zarobkach pracownicy częściej niż szefowie mają problemy z sercem.

„Pisz pan zawał” — powiedział lekarz pogotowia wezwany na plac budowy, na którym w serialu „Czterdziestolatek” zasłabł inżynier Stefan Karwowski. By postawić taką diagnozę, nie potrzebował badania. Dla wszystkich było jasne, że jeśli na zdrowiu zapada dyrektor, ma to związek z sercem, które nie wytrzymuje stresu. Najnowsze badania obalają jednak tezę, że zawał to dyrektorska choroba. Przypadłości kardiologiczne częściej grożą osobom biednym, źle odżywiającym się i prowadzącym niehigieniczny tryb życia. W grupie wysokiego ryzyka znajdują się również szeregowi pracownicy.

— Na szefach ciąży wprawdzie większa odpowiedzialność. Niemniej decydują o tym, co robią i w jakim tempie. Natomiast podwładni, szczególnie z najniższych szczebli hierarchii, nie mają wpływu na liczbę i rodzaj obowiązków. Brak autonomii, poczucia sprawstwa rujnuje zdrowie i psychikę pracowników — mówi Jakub Urbański, trener biznesu i wykładowca Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Równie szkodliwe jest poczucie krzywdy z powodu niskich wynagrodzeń — twierdzi niemiecki ekonomista Armin Falk. Uczestnikom eksperymentustworzył w swojej pracowni warunki podobne do tych, które panują w wielu firmach. Zatrudnił wielu ludzi przy mozolnych obliczeniach. Robili to coraz dokładniej i lepiej, przez co „przedsiębiorstwo” zwiększało zyski. Ale oni prawie nic z tego nie mieli. Podwyżki i premie dostawali tylko menedżerowie, którzy zarabiali nawet kilkadziesiąt razy tyle, co zwykli fachowcy. Wkrótce u ich podwładnych o jedną trzecią wzrosły stres i zagrożenie chorobą serca — jako wynik niesprawiedliwości. Według badania Edenred Ipsos z końca ubiegłego roku 52 proc. pracowników w Polsce uważa, że zarabia za mało. Gorzej jest tylko w Chinach (62 proc.).