Kto weźmie składki od polskiego kierowcy

Polska walczyła o korzystne dla naszych firm transportowych przepisy o pracownikach delegowanych. Nie wygrała, ale jest jeszcze szansa

Ministrowie pracy państw Rady Unii Europejskiej przyjęli 23 października 2017 r., że długoterminowe delegowanie pracownika ma trwać 12 miesięcy z możliwością przedłużenia o 6 miesięcy na wniosek przedsiębiorstwa. Państwa mają mieć trzy lata na wprowadzenie nowych przepisów od daty, gdy zaczną obowiązywać w UE, a firmy — 4 lata na dostosowanie się. Przeciw temu rozwiązaniu były Polska, Węgry, Litwa i Łotwa, a wstrzymały się od głosu Wielka Brytania, Irlandia i Chorwacja.

PESYMISTYCZNIE:
Zobacz więcej

PESYMISTYCZNIE:

Założenia pakietu mobilności są zbieżne ze stanowiskiem Rady Europy, a chodzi w nich o ograniczenie swobodnego świadczenia usług przez firmy z dawnego bloku wschodniego – mówi Andrzej Szymański, dyrektor zarządzający Dartomu. Marek Wiśniewski

Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, tłumaczyła, że nie udało się osiągnąć oczekiwanego przez Polskę kompromisu. Najważniejsze dla nas było wyłączenie z przepisów o delegowaniu transportu międzynarodowego łącznie z kabotażem i 24-miesięczny okres delegowania.

Walka o transport

Pozostaje zasada, że koszty zakwaterowania, wyżywienia i transportu wypłaca się zgodnie z przepisami państwa wysyłającego. — Były propozycje, żeby to było zgodne z kosztami państwa przyjmującego, więc uważamy, że to dla naszych firm jest korzystne rozwiązanie — powiedziała PAP Elżbieta Rafalska. Zdaniem Andrzeja Szymańskiego, dyrektora zarządzającego Dartomu, po wprowadzeniu nowych rozwiązań branżę transportową czeka „paraliż funkcjonalny”.

— Kierowca będzie świadczył pracę według przepisów kilku krajów. Gdzie powinien być zarejestrowany, gdzie płacić i otrzymywać świadczenia socjalne i emerytalne itp.? Duże firmy transportowe sobie poradzą, ponosząc olbrzymie koszty. Efektem będzie wzrost stawek transportowych, co przełoży się na inflację. Czy Rada UE i Komisja Europejska zastanowiły się nad konsekwencjami nowego prawa, czy po prostu ulegają presji Francji i Niemiec, którym najbardziej zależy na wyeliminowaniu polskich przewoźników z zachodniej Europy — opowiada Andrzej Szymański.

Została nadzieja

Nie wszystko jednak jeszcze stracone, bo techniczne sprawy delegowania w transporcie międzynarodowym mają się znaleźć w przepisach szczególnych, czyli w tzw. pakiecie mobilności. Jego projekt Komisja Europejska przedstawiła 31 maja 2017 r.

— Pakiet będzie teraz procedowany w Parlamencie Europejskim i Radzie UE. Dyskusja o szczegółach delegowania w transporcie międzynarodowym będzie się toczyła w grupie ministrów transportu, którzy będą negocjowali — miejmy nadzieję — kompromisy — mówi Joanna Popiołek, zastępca dyrektora departamentu transportu w Zrzeszeniu Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce (ZMPD). Wyjaśnia, że do przyjęcia pakietu obowiązują dyrektywy 96/71/WE i 2014/67/WE.

— Oznacza to niestety, że kraje nadal będą stosowały swoje przepisy [np. Niemcy — MiLoG, a Francja — Loi Macron — red]. Poniedziałkowe negocjacje pokazały jednak, że coraz więcej państw UE dostrzega negatywne konsekwencje wprowadzenia takich samych jak w innych branżach zasad delegowania w transporcie międzynarodowym. W tej sprawie trzeba nadal pracować nad rozsądnymi kompromisami i budować silną koalicję — uważa Joanna Popiołek. Podobnego zdania jest Paweł Trębicki, szef Raben Transport.

— KE nie wykluczyła wprawdzie transportu z dyrektywy o delegowaniu, ale branża zyskała trochę czasu, aby powalczyć o szczegółowe regulacje w pakiecie mobilności. Mam nadzieję, że zostanie odpowiednio uregulowana odrębność sektora. Do dzisiaj firmy nie są w stanie sobie poradzić z interpretacją zastosowania pensji minimalnej w transporcie. Tym bardziej nie wiadomo, jak miałyby zostać wprowadzone i kontrolowane przepisy nowej inicjatywy KE. Tworzymy potwora, którego nikt nie rozumie i który nikomu nie przysporzy korzyści — uważa Paweł Trębicki. Jego zdaniem, nawet kompromis będzie przegraną wszystkich uczestników rynku.

— Brakuje mi trochę wsparcia klientów dla naszych postulatów. Przecież to oni będą ofiarami planowanych zmian. Powstaną bariery, które ograniczą swobodny przepływ towarów i usług oraz konkurencyjność gospodarki UE — mówi Paweł Trębicki.

Parlament Europejski (PE) przyjął 25 października stanowisko w pracowników delegowanych, co otwiera drogę do negocjacji z krajami członkowskimi nad ostatecznymi przepisami. PE opowiedział się za 24 miesiącami delegowania, ale chce dwóch lat na wprowadzenie nowych zasad i nie zgodził się tak jak Rada na polski postulat wyłączenia z przepisów transportu międzynarodowego. 17 listopada 2017 r. RE ma dyskuować m.in. o warunkach zatrudnienia kierowców ciężarówek jeżdżących po krajach UE. © Ⓟ

Jak jest, jak ma być

Teraz pracownik delegowany otrzymuje przynajmniej pensję minimalną kraju przyjmującego, ale składki socjalne odprowadza w kraju, który go wysyła. Po zmianach dostawałby takie samo wynagrodzenie jak pracownik miejscowy — z dodatkami branżowymi. Po okresie delegowania, stosowałoby się wszystkie przepisy kraju przyjmującego, w tym płacenie składek na ubezpieczenie społeczne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Kto weźmie składki od polskiego kierowcy