Na giełdzie we Frankfurcie drożeją akcje Borusii Dortmund, odrabiając straty z początku tygodnia, wywołane wieściami o sprzedaży do Bayernu za 37 mln EUR Mario Goetzego, filaru linii pomocy niemieckiej drużyny. Borussia za udział w tegorocznej LM już zarobiła 30 mln EUR (nie licząc wpływów z biletów i transmisji meczów), a cztery gole Lewandowskiego bardzo przybliżyły ją do występu w finale, za który może zainkasować 6,5-10,5 mln EUR.
Piłkarski entuzjazm najwyraźniej udzielił się też inwestorom głównego sponsora Borussii – chemicznego koncernu Evonik, który niespełna 12 godzin po strzeleckim popisie „Lewego” debiutował na giełdzie we Frankfurcie – i zaczął od 2,5 proc. wzrostu. W
Na Lewandowskim dorabiają się też tzw. sponsorzy techniczni – a były napastnik Lecha w zamian może spodziewać się deszczu reklamowych pieniędzy. Uznawany przez Forbesa za trzecią najcenniejszą polska gwiazdę piłkarz wystąpił już z kolegami z drużyny w spocie Opla, został polską twarzą Gilette i Coca-Coli, w ubiegłym roku mignął też w jednej z reklamówek Nike, wypełnionych po brzegi najlepszymi zawodnikami globu. Niedługo Lewandowski może w tych spotach wyjść na pierwszy plan – nie tylko na krajowym, ale i na międzynarodowym podwórku.
Po czwartym golu w półfinale na oficjalnym twitterowym profilu futbolowej dywizji Nike niemal natychmiast pojawił się wpis „Look striking. Strike perfectly. Lewandowski”, ze zdjęciem korków T90 Laser IV (cena – 230 USD), w których gra Polak i kilku innych czołowych napastników świata. Nike będzie też czerpało zyski ze sprzedaży koszulek Lewandowskiego w biało-czerwonych barwach (jest sponsorem reprezentacji), ale na koszulkach klubowych zarobi Puma, wspierająca Borussię.
Najgorętszym tematem pozostaje transfer Lewandowskiego, na którym zarobi Borussia, ale tylko jeśli sprzeda go w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy. Potem polski piłkarz będzie wolny i może zostać bardzo bogaty. Za szybki transfer kciuki ściskają więc nie tylko księgowi Borussi, ale polskie kluby, w których grał Lewandowski. Mają tylko jedno marzenie – oby nie do Bayernu Monachium. Jeśli gracz zmieni federację piłkarską, jego poprzednim klubom przypadnie do podziału łącznie 5 proc. wartości kontraktu. Dla Znicza Pruszków, a przede wszystkim szkolnej Varsovii będą to kolosalne pieniądze. „Wystarczy” 25 mln EUR za transfer, by do obu klubów trafiło po 1 mln zł.
Więcej w piątkowym „Pulsie Biznesu”

