Ktoś zyska, ktoś dołoży

Anna Leder
opublikowano: 2005-06-22 00:00

Handel emisjami może bezpośrednio wpływać na wartość firm, które sprzedają lub kupują uprawnienia.

System handlu emisjami ma zachęcić zakłady przemysłowe do zwiększania inwestycji ekologicznych. Mają temu służyć fundusze uzyskane z handlu przyznanymi im uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla. Lokalne plany rozdziału uprawnień do emisji miały być podstawą dla wprowadzenia unijnego sytemu handlu emisjami. Tymczasem wiele państw członkowskich nie przedstawiło planów w terminie. Polska zatrzymała się w połowie drogi — ramy dla handlu emisjami istnieją, ale system wciąż nie działa.

Do poprawki

Od stycznia 2005 r. we wszystkich 25 krajach UE powinny działać instytucje pełniące rolę krajowych administratorów systemu handlu emisjami. W Polsce Krajowy Administrator Systemu Handlu Emisjami będzie prowadził Krajowy Rejestr Uprawnień.

— Firmy przekraczające wyznaczone dla nich limity będą mogły odkupić zapas od innych. Ceny pozwoleń są znacznie niższe niż poziom kar za nadmierną emisję — zaznacza Torsten Penkuhn, prezes BASF Polska.

Uczestnictwo w handlu emisjami jest obowiązkowe.

— Aby osiągnąć limity wyznaczonej emisji, gospodarka europejska powinna zostać obciążona rocznymi kosztami 2,9-3,7 mld EUR. Bez wprowadzenia systemu koszty te wyniosłyby około 6,8 mld EUR — kontynuuje Torsten Penkuhn.

Wstępna lista przedsiębiorstw objętych tzw. Krajowym Planem Alokacji Uprawnień (KPAU) sporządzona została przez Ministerstwo Środowiska w maju tego roku.

— Projekt obejmuje łącznie ponad 1,1 tys. instalacji w 945 firmach sektora energetycznego, hutnictwa stali, produkcji papieru, cementu i szkła. Pierwotny plan emisji zakładał przyznanie polskim firom łącznej ilości uprawnień w wysokości 860 mln ton na lata 2005-07 — mówi Mariusz Miszczak z kancelarii Squire Sanders Wiater.

W marcu 2005 r. Komisja Europejska warunkowo zaakceptowała przedstawiony przez Polskę plan, uzależniając jego przyjęcie od wprowadzenia znaczących poprawek. Dotyczyły one zmniejszenia planowanej łącznej ilości uprawnień o 16,5 proc. w stosunku do zakładanej przez polski rząd wysokości. Oznacza to w praktyce odrzucenie propozycji polskiego rządu i konieczność opracowania nowego Krajowego Planu, który ma powstać do końca czerwca.

Taka przyszłość

Handel emisjami niesie ze sobą nie tylko korzyści ekonomiczne, ale i wydatki na ochronę środowiska.

— Dla części producentów, którzy wytwarzają energię w mniejszych i przestarzałych jednostkach, handel certyfikatami może stać się bardziej opłacalny niż wytwarzanie. Doprowadzi to do zmniejszenia produkcji w krótkim czasie, a co za tym idzie — wzrostu cen. Najwięksi gracze rynkowi będą zaś starali się raczej zapewnić uprawnienia na potrzeby własnej produkcji, niż pozyskać środki pieniężne z ich sprzedaży — ocenia Radosław Rogacki, starszy konsultant ds. rynków paliwowo-energetycznych w Roland Berger Strategy Consultants.

Spełnienie przez polskie firmy wymagań UE co do poziomu emisji spowoduje konieczność nowych inwestycji o wartości nawet 6 mld USD.