Kufle Czechów są coraz płytsze

Bartłomiej Mayer
opublikowano: 27-05-2018, 22:00

Czesi piją coraz mniej piwa. W ubiegłym roku jego spożycie spadło do najniższego poziomu od ponad... pół wieku

Przeciętny Czech, jak wynika z danych zebranych przez Czeski Związek Browarników i Słodowników, wypił w zeszłym roku 276 kufli, czyli 138 litrów piwa. To najwyższy wynik na świecie, który pozostawia wszystkie inne nacje daleko w tyle, ale producenci złotego napoju za naszą południową granicą zaczynają bić na alarm.

Chodzi o to, że spożycie piwa już od kilku lat leci tam na łeb na szyję, a spadek zanotowany w zeszłym roku był wyjątkowo głęboki — wyniósł aż 10 kufli per capita. Oznacza to, że współczesny Czech wypija mniej więcej tyle narodowego trunku, co jego dziadek. Statystyki Akademii Nauk Republiki Czeskiej nie pozostawiają złudzeń: ostatni raz mniej niż 140 litrów piwa rocznie na głowę przypadało nad Wełtawą w pierwszej połowie lat 60.

— Z naszego punktu widzenia, zeszły rok nie był udany — mówi wprost František Šámal, szef Czeskiego Związku Browarników i Słodowników, który przygotował roczne podsumowanie dotyczące krajowego rynku.

Spadkowi spożycia piwa w Czechach — zmniejszyło się z 16,4 hektolitrów w 2016 r. do 16 mln hektolitrów w minionym — towarzyszą też gorsze wyniki producentów. Czeskie browary wyprodukowały w 2017 r. na rodzimy rynek aż o 2,1 proc. mniej napoju z pianką niż rok wcześniej. Ogólna produkcja wyniosła 20,3 mln hektolitrów i również była niższa niż w 2016 r., ale tylko o 0,7 proc. Oznacza to, że rośnie eksport. To tendencja notowana już od 2011 r. W minionym roku czeskie browary sprzedały za granicę 4,6 mln hektolitrów swoich produktów, czyli o 4,5 proc. więcej niż w 2016 r. Najwięcej czeskiego piwa trafia na Słowację, a także do Niemiec i Polski, w gronie krajów spoza Unii Europejskiej przodują Rosja, Korea i USA. — Eksport naszego piwa w każdej formie rośnie, a wraz z nim liczba zagranicznych gospód czeskiego typu, co uważamy za bardzo pozytywną tendencję. Co więcej — poza Czechami swoje piwa sprzedają nie tylko wielcy, ale coraz częściej także średni, a nawet mali producenci — mówi František Šámal.

Choć to zjawisko, które z pewnością cieszy czeskich piwowarów, to jednocześnie boli ich fakt, że ich rodacy coraz rzadziej raczą się piwkiem w lokalach gastronomicznych, a coraz częściej robią to w swoich domach. To całkowicie sprzeczne z czeską tradycją, która każe wychylać kufel przede wszystkim w gospodach. W ubiegłym roku wypito w nich tylko 38 proc. całego piwa, jakie spożyli mieszkańcy Czech i ich goście. W opinii czeskich browarników, obserwowana już jakiś czas tendencja to konsekwencja m.in. wprowadzenia zakazu palenia tytoniu w restauracjach i barach. U naszych południowych sąsiadów obowiązuje on od czerwca zeszłego roku. Choć po południowej stronie Sudetów cena piwa w lokalu i w sklepie nie różni się aż tak znacznie jak u nas, to przeniesienie się konsumpcji tego trunku do domów oznacza istotny spadek marż producentów i dystrybutorów.

Inne powody niższego niż wcześniej spożycia piwa to — zdaniem przedstawicieli branżowego związku — nadmierne regulacje prawne i biurokracja, które komplikują funkcjonowanie przemysłu browarniczego. Rośnie eksport czeskiego piwa, ale jednocześnie też import tego trunku z zagranicy, który w 2017 r. zwiększył się o 2,3 proc. Najwięcej wśród obcych marek jest tych z Polski, choć Czesi chętnie raczą się również trunkami przywożonymi z Meksyku oraz z Serbii. Nie zmienia to faktu, że Czechy to wciąż ten unijny kraj, który sprowadza do siebie najmniej obcego piwa. Choć 138 litrów piwa na głowę na przeciętnego obywatela to znacząco niższy wynik, niż Czechy miały jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu, to jest wciąż światowy rekord.

I nawet gdyby nasi sąsiedzi coraz mniej chętnie spożywali swój narodowy napój, długo jeszcze będą dzierżyć piwną palmę pierwszeństwa. Kolejne najbardziej rozmiłowane w trunku z pianką narody to Niemcy i Austriacy, ale tam co roku spożywa się nie więcej niż 107-108 litrów tego napoju na głowę. W okolicy 100 litrów plasują się Estończycy, a Polacy są zaraz za nimi. Według GUS spożycie piwa waha się u nas w ostatnich latach między 90,2 a 99,1 litra na głowę rocznie. Za nami są Irlandczycy, którzy przecież — podobnie jak Czesi — uchodzą za wybitnych miłośników browarnictwa i jego produktów. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Kufle Czechów są coraz płytsze