Ubezpieczanie transakcji zagranicznych i odchodzenie od polis krajowych ma pozwolić KUKE na walkę z konkurencją.
Z roku na rok przybywa chętnych na ubezpieczenia należności kupieckich. To właśnie, mimo konkurencji, pozwala Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE) spokojniej patrzeć w przyszłość.
— Chcemy się skupić na ubezpieczeniach eksportowych. Polisy w obrocie krajowym mają być jedynie opcją dodatkową — mówi Jarosław Biernacki, prezes KUKE.
Wielkość ubezpieczanego eksportu już rośnie. Po dziewięciu miesiącach korporacja ubezpieczyła na rachunek własny obrót wart 909,3 mln USD (przed rokiem 873 mln USD). Powinno to pozwolić na zebranie na koniec roku z działalności komercyjnej niemal 23,5 mln zł składki brutto. Po trzech kwartałach jest to 17,2 mln zł, czyli o 5,4 mln zł mniej niż przed rokiem.
— W przypadku polis na eksport spadek wyniósł 0,6 mln zł i jest to wynik obniżki stawek. W obrocie krajowym zebraliśmy o 6,7 mln zł mniej. 3,2 mln zł to efekt zakończenia umowy frontingowej (działania na obcy rachunek) z francuskim Cofacem — tłumaczy prezes.
Polisy komercyjne to połowa portfela. Reszta to działalność na rachunek skarbu państwa. Tutaj także widać ruch. Przez dziewięć miesięcy KUKE ubezpieczyła obrót wart 958,7 mln USD.
— To oznacza wzrost, biorąc pod uwagę, że eksport rośnie w tempie 6-8 proc. Przed rokiem było to 906 mln USD, ale gdyby wyłączyć jednorazową transakcję dotyczącą kontraktu z Norwegią, to 679,8 mln USD — mów Jarosław Biernacki.