Auta elektryczne coraz śmielej torują sobie drogę na polskim rynku. Jest już Mitsubishi I-MiEV, w tym roku czekają nas premiery Peugeota ION i Partnera, Citroena C-Zero i Berlingo czy Opla Ampery. Ich sprzedaż natrafia na kilka barier. Pierwszą jest wysoka cena aut (I-MIEV kosztuje ponad 160 tys. zł), drugą — brak powszechnie dostępnej sieci ładowania pojazdów. Tymczasem zasięg japońskiego auta — zdaniem producenta — to maksymalnie 150 km.

Na rozwiązanie pierwszego problemu na razie nikt patentu nie ma. Z drugim postanowiła się zmierzyć firma e+, należąca w 70 proc. do Polenergii (będącej częścią holdingu Kulczyk Investments) oraz izraelskiej firmy Alva Technologies. Dziś w czterech warszawskich centrach handlowych (Galeria Mokotów, Arkadia, Wileńska i Blue City) zostanie uruchomionych 12 punktów ładowania. Plany są jednak znacznie większe.
— Chcemy, by do końca roku w Warszawie działało łącznie 50 punktów. Do 2013 r. sieć powinna liczyć 300 punktów położonych w 14 najważniejszych polskich aglomeracjach — mówi Przemysław Łaszczewski, prezes spółki e+.
Więcej w poniedziałkowym "Pulsie Biznesu". Kup online!