Barbara Blida była bardzo blisko związana z branżą węglową. Znała wszystkich ministrów odpowiedzialnych za sektor i prezesów spółek.
Przez wiele lat Blida przyjaźniła się z Barbarą Kmiecik, mieszkały w jednym mieście, miały nawet wspólny dom w Szczyrku. Ich powiązania i innych osób oraz kulisy funkcjonowania mafii węglowej opisywaliśmy w „PB” 4 listopada 2005 r.
Wtedy Barbara Blida dobitnie zaprzeczała, że wpływała na prezesów spółek węglowych, aby dostarczali węgiel Agencji Handlowej Kmiecik i spółka, mimo że ta często za towar nie płaciła. Potem miała takie długi, że sąd ogłosił upadłość firmy, a kopalnie zostały bez pieniędzy za dostarczony towar.
Interwencje na telefon
25 kwietnia 2007 r., po tragicznej śmierci, której okoliczności muszą zostać wyjaśnione, jeden z byłych prezesów węglowych ponownie potwierdził „PB”, że Blida telefonowała w sprawie dostaw węgla dla Kmiecik.
Również Jerzy Markowski, dawny wiceminister z czasów koalicji SLD i PSL, potwierdził nam, że Barbara Blida interweniowała u niego w sprawie interesów Barbary Kmiecik. Chodziło o umożliwienie jej pośredniczenia w dostawach węgla dla energetyki. Na tym Kmiecik zarabiała kokosy. W połowie lat 90. przychody jej firmy, która zatrudniała kilka osób, sięgały około 300 mln zł. Barbara Blida i Barbara Kmiecik brylowały na Śląsku. Pokazywały się publicznie razem. Tradycyjnie 4 grudnia urządzały wystawne imieniny, m.in. w Teatrze Śląskim w Katowicach. Od ponad dwóch lat ich stosunki były kiepskie. Wczoraj politycy SLD zarzucali ABW, że Barbarę Blidę, którą prokuratura zamierzała przesłuchać, obciążyła pani Kmiecik — w ich ocenie osoba niewiarygodna, bo siedziała kilka lat w więzieniu.
Otóż Barbara Kmiecik była dwukrotnie aresztowana za sprawy związane z wyłudzeniem dotacji państwowych, a nie węglowe. Proces się toczy przed katowickim sądem. Obecnie przebywa ona na wolności. Ma ogromną wiedzę o układach mafijnych w górnictwie, powiązaniach ludzi biznesu z politykami. Ostatnio kilkakrotnie składała zeznania w prokuraturze.
Kolejny zatrzymany
W środę zatrzymano m.in. Zbigniewa B., byłego prezesa Rudzkiej Spółki Węglowej (RSW), który decydował o dostawach węgla dla agencji Kmiecik — mimo zaległości płatniczych.
Spółka straciła kilkadziesiąt milionów złotych. Potem Zbigniew K., dzięki rekomendacji Barbary Blidy i innego znanego polityka, został szefem Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego.
