Pełną parą idą przygotowania do wielkiej demonstracji pracowników sfery budżetowej przeciwko zapowiedzianemu przez rząd zamrożeniu płac. 22 września lepiej nie wyjeżdżać samochodem na ulice Warszawy. Tego dnia do stolicy zjadą z całego kraju autokary pełne strażaków, urzędników skarbowych, pracowników służby więziennej, straży granicznej, egzekucji administracyjnej oraz urzędów centralnych. Udział potwierdzili także policjanci. Gigantyczne korki murowane.
— Szczególnie cieszy nas, że w demonstracji weźmie udział policja. Rośniemy w siłę. Dołączają do nas kolejne organizacje. To będzie pierwsza wspólna manifestacja przedstawicieli wszystkich organizacji związkowych o zasięgu krajowym — mówi Tomasz Ludwiński, przewodniczący NSZZ Solidarność Pracowników Skarbowości, jeden z organizatorów.
Pod porozumieniem podpisało się już 14 organizacji branżowych.
— Lista nie jest zamknięta. Zapraszamy wszystkich chętnych. Pokażemy rządowi, że nie może nas lekceważyć — dodaje Tomasz Ludwiński.
10 września powołany został międzyzwiązkowy komitet koordynacyjny. Wyznaczy strategię, cele manifestacji oraz podsumuje efekty i ustali kolejne działania.
— Będziemy protestować przeciwko zapowiedzianemu przez rząd zamrożeniu płac w 2011 r. i w latach następnych, bezzasadnej redukcji zatrudnienia o 10 proc., brakowi koncepcji funkcjonowania służb państwowych, naruszaniu praw socjalnych. Nie zgadzamy się na przenoszenie na pracowników sfery budżetowej kosztów trudnej sytuacji finansowej państwa — mówi szef "S" fiskusa.
Manifestanci ruszą w miasto w samo południe. Celem nr 1 będzie Ministerstwo Finansów. Tam przebiją baloniki z napisem "Budżet 2011". Potem pójdą pod Sejm, a następnie pod kancelarię premiera. Wręczą rządowi i posłom petycję z żądaniami.
— Cała manifestacja potrwa co najmniej 5 godzin — dodaje Tomasz Ludwiński.
