Kupuj plotki, sprzedawaj fakty w branży gier

Adam Hajdamowicz, Bankier.pl
opublikowano: 11-03-2019, 22:00

Kursy wielu producentów gier spadały bowiem tuż po podaniu bardzo dobrych informacji

Na giełdzie przyjęło się powiedzenie, że powinno się inwestować w myśl zasady „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”. Zgodnie z nią należałoby kupować akcje już wtedy, gdy dopiero pojawia się szansa na poprawę wyników spółki. Natomiast po tym, gdy poprawa wyników staje się już faktem, najlepiej pozbyć się walorów.

Jak pokazuje praktyka, w ostatnim czasie podejście tego typu znakomicie sprawdzało się w przypadku wielu polskich producentów gier. Napędzana plotkami o nowych i coraz to lepszych produkcjach hossa w tej branży wznosiła kursy spółek na historyczne szczyty, po czym gdy producenci już rzeczywiście zaczynali raportować bardzo dobre wyniki lub pokazywali niemal gotowe gry, to wielu z nich spotkało drastyczne załamanie kursu.

Czekając na „Cyberpunka”

Od momentu słynnego „*beep*” z początku 2018 r., którym przypomniało sobie twitterowy profil gry „Cyberpunk 2077”, rozpoczęła się gwałtowna zwyżka akcji CD Projektu. W ciągu zaledwie kilku miesięcy kurs poszybował wtedy w górę o ponad 100 proc. i to niemal bez żadnych oficjalnych informacji na temat tworzonej produkcji. Tak naprawdę poza wiedzą, że gra ta rzeczywiście jest tworzona i jedynie szczątkowymi informacjami na jej temat, przez długi czas nie wiadomo było nic. Nieustannie pojawiały się natomiast plotki. Raz mówiło się, że ponoć „Cyberpunk 2077” jest już grywalny, innym razem donoszono, że rzekomo wystąpiły problemy przy jego produkcji. Sama spółka milczała. Przełom nastąpił dopiero wieczorem 27 sierpnia 2018 r., kiedy CD Projekt zaprezentował trwający aż 48 minut gameplay.

Nagranie pozwalające zapoznać się z grą wzbudziło ogromne zainteresowanie fanów i zostało znakomicie przyjęte, o czym świadczy ponad pół miliona polubień na YouTube (względem zaledwie 9 tys. negatywnych opinii). Dzień po gameplayu nastąpił wzrost ceny akcji do najwyższego poziomu w historii CD Projektu, po czym... doszło do całkowitego załamania kursu. Akcje największego polskiego producenta gier w niecałe trzy miesiące potaniały wtedy o ponad jedną trzecią. Ostatnie odbicie na tej spółce rozpoczęło się z kolei tuż po pokazaniu rozczarowujących wyników sprzedaży „Wojny Krwi”. Wzrost po ostatecznym zmaterializowaniu się obaw jest zatem kolejnym potwierdzeniem reguły dotyczącej plotek i faktów.

Rozgrywka pod premierę

Nieco innego typu plotki dotyczyły niedawno również The Farm 51. Tam nie chodziło jedynie o zapowiedź gry (w tym przypadku „World War 3”), ale o spekulowanie pod udaną premierę produkcji. Sam mechanizm był jednak bardzo podobny do tego z CD Projektu. Kurs zaczął wyraźnie rosnąć na początku marca 2018 r., gdy spółka zaprezentowała wybranym osobom tworzoną grę. Ich wrażenia z rozgrywki nastrajały bardzo optymistycznie i już wtedy pojawiły się głosy, że „World War 3” może zawojować rynek. Wzrost cen akcji od tamtego momentu do wydania wczesnego dostępu gry (ang. early access), a więc do 19 października 2018 r. wyniósł wtedy prawie 300 proc.!

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Premiera ta jednak nie do końca odbyła się po myśli spółki. Najpierw pojawiły się opóźnienia w wystawieniu gry na sprzedaż, a potem spłynął grad negatywnych komentarzy i kolejne aktualizacje łatające błędy. Kurs spółki tymczasem i tak wystrzelił w górę. Pomimo tylu kłopotów okazało się, że już w trzecim dniu sprzedaży „WW3” się zwróciło. Tuż po podaniu bardzo pozytywnych danych sprzedażowych akcje The Farm 51 zaczęły jednak mocno spadać, a dziś są one już ponad 50 proc. poniżej historycznego szczytu.

Nadzieja na dobre wyniki

Bardzo podobnie było w przypadku spółki 11 bit Studios. Akcje producenta gier zaczęły gwałtownie drożeć w momencie, gdy tworzony przez niego „Frostpunk” znalazł się na liście życzeń ponad 300 tys. użytkowników portalu Steam. Wielu inwestorów jednak i tak nie doszacowało wtedy sukcesu, jaki może odnieść ta produkcja. Kolejna fala zwyżek — i to jeszcze mocniejsza — nastąpiła tuż po premierze. Najpierw podano, że w zaledwie trzy dni sprzedało się aż 250 tys. „Frostpunków”, a po 14 dniach od premiery sprzedaż gry była już czterokrotnie wyższa niż w przypadku „This War of Mine”, dotychczas największego hitu tego studia. Euforia po danych sprzedażowych na akcjach 11 bit trwała już jednak zaledwie kilka dni. Następnie kurs zaczął się coraz mocniej zsuwać, po czym w ciągu kilku miesięcy znalazł się blisko 50 proc. poniżej niedawnych szczytów.

Powtarzającą się prawidłowość, że kursy producentów gier bardzo często spadają po dobrych informacjach, a więc po zmaterializowaniu się plotek, można wyjaśnić w prosty sposób. Wyceny spółek giełdowych generalnie odzwierciedlają nie teraźniejszość, ale przyszłość. Skoro istnieją zatem przesłanki do poprawy sytuacji spółki (np. planowana premiera), to kurs ma powody, aby rosnąć. Zrealizowanie gry i zebranie z niej zysków sprawia natomiast, że perspektywy na przyszłe przychody stają się niewiadomą, aż do czasu ewentualnego wzrostu pod kolejną premierę. Sezonowość kursów wynika zatem bezpośrednio z sezonowości przychodów spółek, a najlepiej to widać na producentach tworzących gry jedynie sporadycznie. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Hajdamowicz, Bankier.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu