Kupując od komornika, dobrze mieć prawnika

opublikowano: 09-06-2015, 00:00

Licytacje komornicze kojarzą się z dobrą okazją. Warto jednak sprawdzić, czy z domu, który chcemy kupić, ktoś nie musi się wyprowadzić.

I wokół zawodu komornika, i wokół prowadzonych przez niego aukcji narosło wiele stereotypów czy wręcz mitów. Z licytacją kojarzą się najczęściej skrajnie zaniedbane mieszkania w odrapanych klatkach schodowych czy ponure podmiejskie rudery otoczone przerośniętą trawą. Wśród wyobrażeń dotyczących wartości rynkowej nieruchomości będących w gestii komornika przeważają natomiast opinie, że takie niezachęcające lokale są tanie. Rynek pokazuje jednak, że oba przekonania nie zawsze są słuszne.

Okazje z kruczkami

Potencjalnych inwestorów do udziału w licytacji zachęca głównie cena wywoławcza, która może być nawet o ¼ niższa od oszacowanej wartości rynkowej. Kiedy podczas takiej licytacji obiekt nie zostanie sprzedany, w kolejnej stawka może zostać obniżona do 2/3 przewidywanej wartości albo nawet do połowy — w rzadziej stosowanym trybie uproszczonym.

Mowa jednak o cenie, od której licytacja się zaczyna, a już z samej definicji tej formy sprzedaży wynika, że licytujący rywalizują ze sobą, podbijając cenę. W rzeczywistości nie wszystkie nieruchomości sprzedawane są tak tanio, jak możemy się spodziewać, zwłaszcza że nie wszystkie z nich to opustoszałe lokale do gruntownego remontu.

— Nieruchomości sprzedawane w cenie wywoławczej również się zdarzają, ale nie jest to reguła. Licytowane są lokale w różnym stanie, nawet deweloperskim, warto więc przeglądać zamieszczone zdjęcia i czytać opisy techniczne — wyjaśnia Monika Janus z Krajowej Rady Komorniczej.

Sprawdzenie stanu utrzymania to tylko jeden z elementów, których lepiej nie zaniedbać. Inne to chociażby rozeznanie w rynkowych cenach podobnych nieruchomości czy przeprowadzenie wywiadu o ewentualnych mieszkańcach. Fakt, że kupujemy dom czy mieszkanie bez hipotecznych obciążeń i długów poprzedniego właściciela, nie oznacza, że wszelkie umowy najmu są automatycznie rozwiązywane.

Może się zdarzyć, że kupimy okazyjnie kamienicę, a jej lokatorzy, mimo obowiązku, nie będą zainteresowani szukaniem nowego miejsca zamieszkania.

Twarde reguły

Może się zdarzyć, że kupimy okazyjnie kamienicę, a jej dotychczasowi lokatorzy, mimo obowiązku, nie będą zainteresowani szukaniem nowego miejsca zamieszkania. W takiej kłopotliwej sytuacji koniecznejest przeprowadzenie postępowania eksmisyjnego, w ramach którego lokatorom zapewnia się m.in. stosowne pomieszczenia tymczasowe.

W takim przypadku stereotypowe wyobrażenie o długotrwałym mozole urzędowo-organizacyjnym związanym z zakupem nieruchomości od komornika może się okazać prawdziwe. Niechlubną opinię mają też inne procedury sądowe — w przypadku nabycia obiektu na komorniczej licytacji na uzyskanie prawa własności poczekać będziemymusieli czasem kilka miesięcy.

Postanowienie sądu można zaskarżyć, co znacznie opóźnia uprawomocnienie się orzeczenia. Jeśli stereotypy nas nie zniechęciły, poszukiwania dobrze jest rozpocząć od przejrzenia umieszczanych w internecie i sądzie ofert. Żeby wziąć udział w przetargu, trzeba złożyć rękojmię w wysokości 10 proc. oszacowanej wartości przedmiotu licytacji.

Reguły rynkowej gry z komornikami są jednak, jak przystało na branżę, surowe. Jeśli nie wpłacimy należnej reszty, nie odzyskamy wadium i nie będziemy mogli licytować wybranego domu przy kolejnej okazji. Ceną wywoławczą też rządzą twarde zasady — podlega ona obniżce tylko dwa razy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu