Kupujemy bilet do Azji

W wakacje rozstrzygnie się, czy Polska wejdzie na pokład chińskiego wehikułu finansowego. Na bilet wstępu musimy wysupłać 166 mln USD

Przygotowania do uruchomienia inicjatywy biznesowej Chin — Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB) — nabrały tempa. Do Państwa Środka pofatygował się Mateusz Szczurek, minister finansów, by dopiąć razem z przedstawicielami 57 innych krajów założycielskich ostatnie szczegóły. Większość z ojców-założycieli była już gotowa podpisać papiery, my będziemy prawdopodobnie dopiero za chwilę.

Mateusz Szczurek, szef resortu finansów, podczas dwudniowej wizyty w Pekinie spotkał się z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem, swoim odpowiednikiem Lou Jiwei oraz Jin Liquinem, szefem sekretariatu Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych. Przekonywał wszystkich, że nowy jedwabny szlak powinien biec przez Polskę.
Zobacz więcej

SZLAKIEM MARCO POLO:

Mateusz Szczurek, szef resortu finansów, podczas dwudniowej wizyty w Pekinie spotkał się z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem, swoim odpowiednikiem Lou Jiwei oraz Jin Liquinem, szefem sekretariatu Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych. Przekonywał wszystkich, że nowy jedwabny szlak powinien biec przez Polskę. Grzegorz Kawecki

— Wszystkie państwa mają czas na podpisanie dokumentów do końca roku. Polska podejmie decyzję w tej sprawie w ciągu około 1-2 miesięcy, najpierw na szczeblu rządu, a potem — w fazie ewentualnej ratyfikacji — z udziałem parlamentu i prezydenta — informuje szef resortu finansów.

Rachunek wart zapłacenia

Do tej pory rząd był powściągliwy w deklaracjach co do udziału kapitałowego w banku. Chciał sprawdzić, czy bilet wstępu nie będzie za drogi, a gra warta świeczki. Analiza kosztów i korzyści nadal trwa. Na razie wiadomo, że nasz udział w AIIB to 831,8 mln USD — 0,83 proc. całego kapitału banku ustalonego na 100 mld USD. Rachunek za wejście będzie jednak sporo niższy.

— Tylko jedna piąta tej kwoty byłaby wpłacana w gotówce, w pięciu rocznych ratach — zapewnia Mateusz Szczurek. Podkreśla, że będziemy jedynym krajem regionu, który wejdzie w alianse z azjatyckimi inwestorami.

Szef resortu finansów nie ma wątpliwości — inicjatywa Chin to dobry pomysł. Skoro gramy już w jednej lidze z największymi w Europie (Europejski Bank Inwestycyjny) i USA (Bank Światowy), czas na Daleki Wschód. Chociaż AIIB zamierza skupiać się na wydawaniu pieniędzy w Azji, jest szansa, że część inwestycji dokona się rękami polskich firm.

— Polskie podmioty będą mogły brać udział w realizacji projektów: jako wykonawcy prac oraz dostawcy towarów i usług. Już dziś polski biznes jest obecny w Azji albo interesuje się wejściem na te rynki. W perspektywie średnio- i długoterminowej są one dla nas bardzo obiecujące, a rosnąca aktywność międzynarodowa polskich przedsiębiorstw będzie naturalnym kierunkiem ich rozwoju — uważa Mateusz Szczurek.

Połączymy Europę z Chinami

Minister ma nadzieję, że chiński smok szerzej rozłoży skrzydła nad Europą, a miejsce startu będzie mieć nad Wisłą. — Szlaki komunikacyjne łączące oba kontynenty już przebiegają przez nasz kraj i mają wielki potencjał do dalszej rozbudowy — zapewnia minister. Zaznacza, że Polska już swoją lekcję odrabia, upraszczając procedury, zwłaszcza celne, by stanowić dogodne miejsce odbioru i odpraw towarowych. Potrzeby inwestycyjne są duże, a o kapitał trzeba walczyć.

— Polska będzie zachęcać Chiny i inne państwa Azji do inwestowania w naszym kraju, zarówno na rynku kapitałowym, jak i w sferze infrastruktury, która w naszym kraju również stanowi priorytet — mówi Mateusz Szczurek. Pierwszy krok już zrobiliśmy. W ubiegłym tygodniu państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego zaczął robić interesy z największym bankiem świata — chińskim ICBC. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Budujemy markę Polski

GRZEGORZ MALISZEWSKI

główny ekonomista Banku Millennium

Przystąpienie Polski do Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych może mieć istotne znaczenie prestiżowe. Pokażemy, że jesteśmy w stanie grać w jednej lidzie z największymi na świecie. To może i powinno też pozytywnie wpłynąć na postrzeganie nas przez chińskich inwestorów i przedsiębiorców, czyli dać dobre argumenty dla obu stron do nawiązywania kontaktów biznesowych. Same możliwości zwiększenia chińskich inwestycji w Polsce nie będą raczej duże. Trzeba wziąć pod uwagę, że nasz udział w kapitałach banku będzie niewielki, a chętnych do przyciągania pieniędzy z Azji jest w Europie wielu. Jednak, jeśli chodzi o ekspansję naszych firm na tamtejszych rynkach, wygląda na dobry ruch wizerunkowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu