Kurczak wskoczy na wyższą półkę

Mięso drobiowe wygrywało z innymi rodzajami mięsa głównie niską ceną. Tak dalej być nie musi — sygnalizują producenci.

Firmy drobiarskie zaczynają budować półkę premium. We Francji stanowi ona połowę sprzedaży drobiarskiej, na zachodzie Europy — średnio jedną piątą, a w Polsce — niewielki ułamek procentu rynku wartego kilkanaście miliardów złotych. W ostatnich latach drób wypychał inne rodzaje mięsa z lodówki Kowalskiego. Jak szacuje Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, w 2013 r. konsumpcja wieprzowiny zmniejszyła się o 3 kg, do 36 kg na osobę. Gorzej było tylko w 1997 r. Tymczasem drób cały czas zyskuje — średnio Polak zjada go już 27,5 kg rocznie. Klucz do sukcesu? Cena, cena, cena — to zgodna opinia producentów innych rodzajów mięsa. Zakłady drobiarskie ripostują, że decydują łatwość przygotowania oraz smak. W efekcie w 2013 r. staliśmy się największym wytwórcą w Europie. Produkcja mięsa drobiowego w pierwszym półroczu tego roku ma urosnąć o 7,3 proc.

Zobacz więcej

fot. Bloomberg

— Nadszedł moment, by rozpocząć segmentację rynku. Pojawiła się grupa klientów, którzy chcą zjeść nie tylko dużo i tanio, ale interesuje ich także sam proces produkcji. W efekcie zrobiło się miejsce na rynku dla kurczaka wolno rosnącego, czyli hodowanego dłużej, na większym wybiegu i karmionego nieco inną paszą — mówi Maciej Przyborski, wiceprezes Krajowej Rady Drobiarstwa i członek zarządu Drosedu.

Od 15 lat firma zajmuje się produkcją kurczaka z wyższej półki. Przedstawiciele spółki przyznają, że całkiem niedawno przestali do niej dokładać.

— Długo nie mogliśmy namówić hurtowni i sklepów do zakupu tego towaru, a dziś odnotowujemy znaczną dynamikę sprzedaży. Taka bardziej wysublimowana wersja kurczaka mogłaby w perspektywie dekady zdobyć 5 proc. rynku — uważa Jacek Lewicki, prezes Drosedu. Większym optymistą jest Piotr Kulikowski, prezes Indykpolu. Spodziewa się, że drób z wyższej półki może zdobyć nawet 10 proc. rynku w nieco krótszym czasie.

— Na sklepowych półkach już pojawiły się produkty premium z importu jak perliczki z Francji. Jeśli krajowi producenci nie zauważą tej rosnącej rynkowej niszy, wypełnią ją zagraniczne zakłady — twierdzi Piotr Kulikowski. Maciej Przyborski podkreśla, że popyt na nowe, lepsze produkty nakręcają sami konsumenci i sieci handlowe.

— Coraz częściej mamy do czynienia z wymagającym klientem, który chce mieć alternatywę dla masowego, standardowego produktu. Zdarza się, że nie odpowiada mu proces produkcji mięsa, więc decyduje się na większe spożycie warzyw. Źle byłoby, gdybyśmy jako branża drobiarska oddali pole wegetarianom — przekonuje Maciej Przyborski. Nad własną wersją drobiu premium pracuje Indykpol.

— Pod koniec 2014 r. nasz indyk z wyższej półki powinien znaleźć się w sklepach. Konkurencji nieco zazdrościmy, że wzięła się za to pierwsza, a od hurtowników słyszymy, że to właśnie kurczak Zagrodowy [to nazwa własna wolno rosnącego kurczaka Drosedu — red.] stworzył kategorię drobiową, która rośnie teraz najszybciej — komentuje prezes Indykpolu. Jego zdaniem, nowa kategoria będzie szczególnie wrażliwa na ataki naśladowców, którzy mogą doprowadzić nawet do jej likwidacji.

— Wiele razy przeżywaliśmy już sytuację, w której produkt się przyjmował i natychmiast pojawiały się jego kopie — nieco tańsze, ale o znacznie niższej jakości. W efekcie konsument się zniechęcał i przestawał kupować którykolwiek produkt z danej kategorii — ostrzega Piotr Kulikowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu