Kurierzy walczą o czas

opublikowano: 20-02-2019, 22:00

Działy kadrowe firm kurierskich są rozgrzane do czerwoności. Wszystko po to, by po brexicie przesyłki ekspresowe nie przestały być… ekspresowe.

Wielka Brytania to bardzo ważny kierunek — wymianę towarów regularnie prowadzi z nią wiele międzynarodowych i polskich przedsiębiorstw, odpowiadających m.in. za produkcję oraz dystrybucję czy handel. Jest przy tym największym europejskim rynkiem e-commerce, którego wartość może w 2019 r. osiągnąć nawet 85 mld EUR. Jest to jednocześnie najpopularniejszy kierunek eksportu dla wielu polskich przedsiębiorców e-commerce, do którego trafia niemal 18 proc. wysyłanych z kraju towarów. O przyszłość transportu towarów na i z Wysp martwią się wszyscy. Również klienci firm kurierskich.

DHL zatrudnia setki nowych pracowników do agencji celnych. Celem
jest dalsze realizowanie przesyłek lotniczych do i z Wielkiej Brytanii w ciągu
jednego dnia roboczego — mówi Tomasz Buraś, prezes DHL Express (Poland).
Zobacz więcej

SPOSÓB NA BREXIT:

DHL zatrudnia setki nowych pracowników do agencji celnych. Celem jest dalsze realizowanie przesyłek lotniczych do i z Wielkiej Brytanii w ciągu jednego dnia roboczego — mówi Tomasz Buraś, prezes DHL Express (Poland). Fot. ARC

— Rozumiemy zaniepokojenie naszych klientów spowodowane niepewną sytuacją związaną z brexitem. Nie znamy jeszcze żadnych konkretnych regulacji, ale obecna sytuacja wpływa już w tym momencie na wiele branż — mówi Tomasz Buraś, prezes DHL Express (Poland).

E-zagrożenie

Mimo że do tej pory nie wiemy jak ostatecznie będzie wyglądał brexit, kiedy i czy w ogóle nastąpi, firmy kurierskie gorączkowo przygotowują się na każdy scenariusz.

— Możliwy powrót granic, a także wprowadzenie odpraw celnych na wszelkie transportowanetowary mogą spowodować wzrost kosztów i przede wszystkim wydłużenie czasu dostaw. Te, jak wynika z opracowanego przez DHL Express raportu, okazują się być dla e-sprzedawców kluczowym fundamentem logistyki ich sklepów — wskazało na to niemal 40 proc. ankietowanych przedsiębiorców. Byłby to bardzo duży problem szczególnie dla firm opierających się na terminowej, ekspresowej dostawie — dla sprzedawców regularnie handlujących z Wielką Brytanią, a także dla przedsiębiorców kierujących tam ofertę swoich sklepów — opowiada Tomasz Buraś.

Jak — w przypadku powrotu kontroli granicznych i odpraw celnych — zminimalizować ryzyko wydłużenia czasu dostaw? Na przykład zatrudniając setki nowych pracowników. Kilka dni temu John Pearson, dyrektor generalny DHL Express przyznał w rozmowie z agencją Reuters, że jego firma już trzy miesiące temu rozpoczęła rekrutację na niespotykaną dotąd skalę. DHL Express pozyskuje 50 pracowników tygodniowo, a do końca marca 2019 r. liczba nowo zatrudnionych ma przekroczyć 1 tys. Personel szykowany jest przede wszystkim do obsługi nowych procedur celnych, które zostaną wdrożone po 29 marca, jeśli Wielka Brytania opuści Wspólnotę bez umowy. DHL zatrudnia przede wszystkimw swoich hubach w Belgii, Holandii i Niemczech.

„No deal brexit” może być dla DHL poważnym wyzwaniem, gdyż firma ta jest jednym z największych dostawców paczek w Europie, z dużym wolumenem operacji na terenie Wielkiej Brytanii. Rozumiemy, że w scenariuszu bez porozumienia procedury celne staną się najważniejsze, dlatego nie chcemy wpaść w pułapkę — mówi John Pearson.

Tomasz Buraś dodaje, że celem działa jest dalsze realizowanie przesyłek lotniczych do i z Wielkiej Brytanii w ciągu jednego dnia roboczego.

— DHL Express zrekrutował również w Polsce kilkudziesięciupracowników z myślą o obsłudze klientów po opuszczeniu przez Wielką Brytanię Unii Europejskiej — mówi Tomasz Buraś.

Bez spowolnienia

Również Tomasz Kroll, dyrektor zarządzający GLS Poland, uspokaja.

— Przede wszystkim nadal nie wiadomo, na jakich zasadach i czy w ogóle dojdzie do wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. GLS Poland jest przygotowany na różne scenariusze. Dzięki temu, niezależnie od ostatecznego wariantu Brexitu, nasze oddziały, sortownie, transport liniowy oraz różnego rodzaju usługi będą funkcjonowałysprawnie — zapewnia Tomasz Kroll.

W najtrudniejszym scenariuszu o północy z 29 na 30 marca 2019 r., pomiędzy UE a Wielką Brytanią powstanie granica celna.

— To oznacza, że od tego momentu wszystkie towary, zarówno podczas eksportu, jak i importu, będą wymagały zgłoszenia do odprawy celnej. Wielu naszych klientów nie miało dotąd do czynienia z tego typu procedurą. Dlatego będziemy szczegółowo informowali ich na temat wymogów, które będą musieli uwzględnić, żeby paczki przeszły odprawę celną sprawnie i mogły na czas dotrzeć do odbiorców — mówi Tomasz Kroll.

Jego zdaniem najwięcej utrudnień pojawi się w początkowej fazie brexitu, kiedy wszystkie strony procesu transportowego będą się jeszcze dostosowywać do nowej sytuacji. Mogą jednak pojawić się też długofalowe konsekwencje.

— Szacujemy, że brexit może oznaczać wydłużenie czasu transportu nawet o kilka dni. Jeśli dodamy do tego fakt, że wzrosną koszty odpraw celnych i należności celno-podatkowe, to towary z Polski mogą stracić na swej konkurencyjności. Według najczarniejszych scenariuszy liczba przesyłek znacząco spadnie, głównie ze względu na zmniejszony eksport do Wielkiej Brytanii. Można przypuszczać, że wprowadzone ograniczenia dotkną przede wszystkim e-commerce. Jednak segment przesyłek międzynarodowych jako całość nadal będzie rozwijał się dynamicznie, przede wszystkim dlatego, że handel online w krajach UE rośnie w imponującym tempie — opowiada Tomasz Kroll.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu