Kurs funta wrócił na rozdroże

Wystąpienie premier Theresy May sprawiło, że notowania brytyjskiej waluty wróciły do punktu wyjścia, w którym wciąż więcej jest pytań niż odpowiedzi

Uśmiech mógł się wczoraj pojawić w rodzinach otrzymujących pieniądze od emigrantów, którzy wyjechali za pracą do ojczyzny Williama Shakespeare’a. Złoty tracił w ciągu dnia aż 10 groszy do funta brytyjskiego po wystąpieniu Theresy May, premier Wielkiej Brytanii. Przedstawiła ona strategię swojego rządu w sprawie opuszczenia Unii Europejskiej, czyli brexitu. Funt umocnił się zresztą nie tylko względem złotego, ale również euro oraz amerykańskiego dolara. Precyzyjnie mówiąc — odrobił straty z ostatnich dni.

TO BYŁA MOWA:
Wyświetl galerię [1/2]

TO BYŁA MOWA:

Theresa May, brytyjska premier, zatrzęsła notowaniami funta. Trudno tylko orzec, czy dokonała ich korekty, czy zmieniła kierunek z ostatnich miesięcy. Bloomberg

— To wystąpienie niewiele wniosło. Mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdy rynek zadziałał w myśl zasady „kupuj plotki, sprzedawaj fakty” — ocenia Rafał Sadoch, analityk mBanku. — Przemówienie Theresy May potwierdziło wcześniejsze przecieki. To, co funt stracił w ostatnich dniach, odrobił po tym, jak rynek otrzymał informacje, przed którymi został ostrzeżony w weekend — wtóruje mu Konrad Białas z DM TMS Brokers.

Dwie opcje parlamentu

Przemówienie lokatorki Downing Street 10 było jasnym opowiedzeniem się po stronie brexitu w raczej twardej wersji. Nie zmienia tego nawet wzmianka o tym, że ta kwestia zostanie poddana pod głosowanie w brytyjskim parlamencie. Dotychczas było to wiązane ze zmiękczeniem stanowiska. Parlament uchodzi bowiem za nieco oderwany od nastrojów społecznych na Wyspach i zdecydowanie bardziej prounijny od ogółu społeczeństwa. Ciągle toczy się także spór prawny o to, czy uruchomienie art. 50 traktatu lizbońskiego wymaga zgody parlamentu czy nie. Umieszczona w przemówieniu wzmianka o zgodzie parlamentu dotyczyła jednak czegoś zupełnie innego.

— Theresa May powiedział tylko, że brexit będą musiały ostatecznie zatwierdzić obie izby parlamentu. Ostatecznie, czyli po uzgodnieniu warunków opuszczenia Unii. A nie teraz, gdy procedury dopiero się rozpoczynają — podkreśla Rafał Sadoch. Jego zdaniem, przemówienie nic nie zmieniło w sytuacji fundamentalnej. Cały czas w zasadzie nie wiadomo jednak, jak brexit będzie wyglądał, choć wiadomo, że będzie to twardy brexit.

— To początkowy etap i sporo będzie zależeć od negocjacji między Unią Europejską a Wielką Brytanią. Na razie mamy do czynienia z częściowym odkryciem kart przez jedną ze stron — komentuje Mateusz Sutowicz z biura analiz makroekonomicznych Banku Millennium.

— Scenariusz twardego brexitu jest od strony brytyjskiej w cenach. Pytanie, jaka będzie odpowiedź Unii Europejskiej, a konkretnie kanclerz Angeli Merkel lub Komisji Europejskiej. Może się ona pojawić za godzinę, a może za tydzień — mówi Konrad Białas.

Magiczne 5 zł

Niepewność dotycząca rozwoju sytuacji sprawia, że eksperci zgodni są tylko w jednym — zwiększy się zmienność kursu funta. Co do bardziej generalnego kierunku, jaki obierze brytyjska waluta, zdania są jednak rozbieżne. Jedni uważają, że niebawem funt jeszcze osłabnie. Będzie to jednak krótkotrwałe. — Pomijając zmienność z ostatnich kilkunastu godzin, to dołki na funcie są jeszcze przed nami — uważa Konrad Białas.

Docelowo specjalista zakłada jednak wzrost notowań funta. Jego zdaniem, kurs GBP/USD zejdzie do 1,19-1,20, by w drugiej połowie roku wzrosnąć do 1,24. EUR/GBP dojdzie do 0,90, by potem cofnąć się do 0,86-0,87. Daniel Kostecki, analityk niezależny, uważa, że GBP/USD może testować nawet 1,18. Długoterminowy ruch EUR/ GBP widzi zaś w kierunku 0,78. Rafał Sadoch i Mateusz Sutowicz widzą funta tylko słabszego. Relacja funta i złotego jest prostą pochodną relacji funta i euro. Było to doskonale widać po wczorajszych notowaniach. Przewidywany kurs GBP/PLN jest zaś pochodną prognoz dotyczących euro. Zdaniem Konrada Białasa, funt powinien więc oscylować w okolicach 5 zł. W zależności od kursu euro powinien kosztować nie mniej niż 4,93-4,94 zł i nie więcej niż 5,15-5,20 zł.

— Ta zmienność wydaje się duża, ale wahania rzędu 20-25 groszy to nie jest dużo. Przecież 5 groszy zmiany kursu to jest 1 proc. — przypomina Konrad Białas. Daniel Kostecki uważa, ze funt umocni się bardziej — nawet do 5,35 zł, przy czym może jeszcze zejść do 4,89-4,92 zł. Druga wersja jest zdecydowanie inna.

— Kontynuacja wzrostu funta jest możliwa, ale krótkoterminowo. W dłuższym terminie kurs zejdzie poniżej 5 zł — uważa Mateusz Sutowicz. Rafał Sadoch zakłada, że funt może się nawet pokusić o spadek w okolice 4,50 zł. Jego zdaniem, nie jest też pewne, że drogi euro i złotego względem funta się nie rozejdą, nawet jeśli nie dojdzie do przeceny złotego wywołanej czynnikami typowo polskimi.

— Gdy mamy do czynienia z tak niezwykłymi procesami jak brexit, to trudno cokolwiek prognozować. Powiązanie euro i złotego może się rozluźnić, gdy pierwsze działania nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych będą związane z ograniczeniem emigracji czy rewizją umów handlowych. Złoty ucierpi wtedy automatycznie, tak jak wszystkie waluty rynków wschodzących. Euro będzie się zachowywało lepiej niż złoty, a funt będzie jednak traktowany jako waluta trochę ryzykowna — wyjaśnia Rafał Sadoch.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kurs funta wrócił na rozdroże