Kuszenie premią

MGOR
opublikowano: 2005-09-28 00:00

TIM chce, by każdy akcjonariusz mógł sam policzyć, ile dywidendy dostanie. Pieniądze do podziału też się znajdą.

Przeżywający jeszcze dwa lata temu trudności finansowe TIM, sieć hurtowni z wyrobami elektrycznymi, staje na nogi. Niedawno spółka podniosła prognozę finansową — z 13 mln do 15 mln zł zysku netto przy przychodach 250 mln zł.

— Wzrosła liczba nowych budów. Przyszły rok może być więc dość dobry — mówi Krzysztof Folta, prezes oraz główny akcjonariusz spółki.

Firma chce awansować na pierwsze miejsce w branży. W ubiegłym roku lider, Alfa Elektro, zanotował sprzedaż 274 mln zł.

— Spółka miała przy tym ponad 10 mln zł straty. My chcemy rosnąć, zachowując rentowność — dodaje Krzysztof Folta.

Dobre wyniki zachęciły spółkę do opracowania strategii dywidendowej. TIM zdecydował się na wypłatę zaliczki na poczet premii z zysku za 2005 r. Trafi ona do akcjonariuszy w połowie listopada.

— Opracowaliśmy wzór, na podstawie którego każdy będzie mógł policzyć sobie, jaką dywidendę może dostać, trzymając nasze akcje — mówi prezes TIM.

Dywidenda będzie równa połowie różnicy między zyskiem netto w danym roku a prognozowanymi nakładami inwestycyjnymi. Jeśli zarząd uzna, że wypłata pieniędzy nie jest korzystna dla firmy, środki nie zostaną „zjedzone”.

— Trafią na fundusz dywidendowy — wyjaśnia Krzysztof Folta.

Spółka nie planuje w najbliższym czasie znaczących inwestycji. Niedawno uruchomiła drugi magazyn centralny w Toruniu. Ma on pomóc w zdobyciu rynku północnej Polski.