Kwaśniewski: Hiszpania jest zdeterminowana w sprawie Nicei

opublikowano: 2003-09-29 20:45

PAP: Prezydent Aleksander Kwaśniewski, który w poniedziałek rozpoczął oficjalną wizytę w Hiszpanii, powiedział dziennikarzom, że Madryt przywiązuje najwyższą wagę do Traktatu Konstytucyjnego UE i zapisów uzgodnionych w Nicei. Jako "głupie" polski prezydent określił hasło "Nicea albo śmierć".

Polska domaga się utrzymania przyjętego w Nicei systemu głosowań w Radzie UE, według którego nasz kraj ma prawie taką samą siłę głosu w Unii, jak Niemcy, podczas gdy w proponowanym obecnie projekcie traktatu - o połowę mniejszą. W Nicei Polska wywalczyła dla siebie 27 głosów na 345 w przyszłej unijnej Radzie Ministrów, tyle samo, co Hiszpania.

"Dzisiejsza atmosfera, tematy rozmów z królem, królową, premierem (Jose Marią) Aznarem świadczą o tym, że Hiszpania do spraw Traktatu Konstytucyjnego i status quo nicejskiego przywiązuje najwyższą wagę; odczuwam wielką determinację ze strony Hiszpanii" - powiedział Kwaśniewski.

Prezydent podkreślił, że jego wizyta w Hiszpanii przypada w bardzo ważnym momencie, tuż przed rozpoczęciem konferencji międzyrządowej w Rzymie, kiedy Polska i Hiszpania mają podobne cele, podobne interesy.

"Od pierwszego momentu spotkania mówimy o tym, co uczynić, żeby rezultat konferencji międzyrządowej był jak najkorzystniejszy i dla Polski, i dla Hiszpanii, i dla Europy" - zaznaczył Kwaśniewski.

Zapytany, czy nie boi się, że Polska i Hiszpania będą osamotnione w walce o obronę zapisów nicejskich, prezydent odparł: "Polska i Hiszpania to już nie jest sama Polska, to już jest 80 milionów ludzi we wspólnej Europie". "Czy to jest stanowisko tylko nasze, zobaczymy" - powiedział Kwaśniewski. Jak dodał, z jego rozmów, choćby z premierem Włoch Silvio Berlusconim, wnioskuje, że "oni nie są głusi na nasze argumenty".

Polski prezydent zaznaczył, że sukces konferencji międzyrządowej zależy od znalezienia rozwiązania dla tych spraw, które podnosi Polska i podnoszą również inne kraje. "Sprawa jest trudna, ale nie chcę tu wpadać ani w pesymizm, ani w optymizm. Trzeba pracować" - powiedział. "Nam chodzi o racje, które wykładamy szczerze, i jeśli ktoś nas przekona, to możemy dyskutować. A jeżeli my mamy rację, to proszę, żeby ją przyjąć" - podkreślił.

Według prezydenta, hasło, które w polskim Sejmie wypowiedział szef klubu Platformy Obywatelskiej Jan Maria Rokita, "Nicea albo śmierć", jest "głupie". "Takie hasła dobrze brzmią dla publiczności, może nawet sprawiają jakąś nadzwyczajną satysfakcję dla wypowiadających je; natomiast one nie są żadną koncepcją" - uważa Kwaśniewski.

Jego zdaniem, "nie ma takiego wyboru - Nicea albo śmierć, jest po prostu pytanie o przyszłość Europy, Polskę w Europie i rozwiązania, które mogą być sensowne".

Polski prezydent podkreślił, że on sam, szef MSZ, premier, parlamentarzyści starają się pracować tak, żeby polskie stanowisko było jasne, czytelne, zrozumiałe. "Szukamy dla niego poparcia; myślę, że nie jest to niemożliwe, choć jest bardzo trudne" - zaznaczył.

"I proszę, żebyśmy niczego nie dramatyzowali - apelował Kwaśniewski. - Świat ani nie zaczął się w Nicei, ani nie skończy się w Nicei". "Także nie szermujmy takimi dramatycznymi hasłami, bo, jak mówię, jeżeli kogoś to podnieca, to jego sprawa, natomiast to nie służy polskiej dyplomacji" - podkreślił.

Towarzyszący prezydentowi minister obrony Jerzy Szmajdziński rozmawiał ze swoim hiszpańskim odpowiednikiem Federico Trillo przede wszystkim o sytuacji w Iraku.

"Sytuację w Iraku oceniamy jako stabilną, ale z elementami ryzyka, które występuje w różnych miejscach naszej strefy" - powiedział Szmajdziński dziennikarzom. Nie wykluczył też możliwości rotacji przywództwa w polskiej strefie w Iraku.

Wojska hiszpańskie wchodzą w skład dowodzonej przez Polskę wielonarodowej dywizji, odpowiadającej za stabilizację w środkowo-południowej strefie w Iraku.

"Nasz pogląd nie zmienia się, Polska jest otwarta w tej sprawie. Początek działania drugiego polskiego dowódcy będzie w naszym przekonaniu dobrym momentem do rozmowy o tym, jak powinna wyglądać konstrukcja struktur dowódczych dywizji w kolejnych edycjach" - oświadczył Szmajdziński. Zapowiedział też konsultacje w tej sprawie.

"Rozumiemy, że sytuacja rozwija się bardzo dynamicznie, że nowa rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ może skutkować takimi decyzjami, że pojawią się armie innych państw, że zacznie się zmieniać charakter naszej dywizji, czy innych" - powiedział Szmajdziński. Dodał, że bardzo wiele może się zmienić i - jak zaznaczył - "niekoniecznie Polak i niekoniecznie Hiszpan musi być w perspektywie kilku miesięcy dowódcą wielonarodowej dywizji".

Szmajdziński poinformował, że w marcu obie strony przystąpią do konsultacji dotyczących trzeciego kontyngentu wielonarodowej dywizji w Iraku. "Ze wszystkimi możliwymi opcjami, przy założeniu, że ostateczne decyzje zależą od naszych rządów, ale również od Stanów Zjednoczonych" - podkreślił szef MON. Zapytany, czy nie wyklucza zatem, że w połowie przyszłego roku kolejnym dowódcą będzie Hiszpan, odparł: "Jest możliwe, że Hiszpan". Ale, jak dodał, "to może być nie Polak, nie Hiszpan, ale ktoś inny".

W poniedziałek prezydent Kwaśniewski uczestniczył również w polsko-hiszpańskim forum ekonomicznym, gdzie zachęcał do zwiększenia dwustronnej wymiany handlowej oraz inwestycji kapitałowych.

W ubiegłym roku obroty handlowe między Polską i Hiszpanią wyniosły ponad 2 mld dolarów, ale bilans był dla naszego kraju niekorzystny; nasz eksport do Hiszpanii to około 700 mln dolarów. Inwestycje firm hiszpańskich w Polsce osiągnęły wartość prawie 600 mln dolarów.

We wtorek prezydent będzie rozmawiał z premierem Hiszpanii, a także z przedstawicielami parlamentu.

Katarzyna Glazer

: