Roman Karkosiknie pozwala inwestorom giełdowym o sobie zapomnieć. Co rusz z jego imperium docierają informacje pobudzające wyobraźnię graczy i powodujące eksplozję kursu spółek, które już są w posiadaniu albo dopiero wchodzą w orbitę zainteresowania właściciela Boryszewa. Tak było choćby z Alchemią, Skotanem, a niedawno z Hutmenem, Ferrum i — to tylko spekulacje — Odlewnią. Nie inaczej jest z NFI im. E. Kwiatkowskiego, którego kurs rósł wczoraj o ponad 100 proc. po informacji o umowie przejęcia akcji funduszu przez Romana Karkosika, jego żonę oraz współzależną od małżonków toruńską firmę Unibax.
W transakcji,poza emocjonującą reakcją inwestorów, są jeszcze co najmniej dwa ciekawe wątki. Pierwszy — kto poza bezpośrednio zainteresowanymi (czyli Karkosikiem i menedżerami Supernovej) wiedział o możliwości takiego rozwoju wypadków. Na rynku spekulowano o tym od co najmniej trzech tygodni, a rosnąca z każdą sesją wymiana akcji NFI (piętnastokrotnie przekraczająca średnią w okresie od czerwca do końca sierpnia) świadczyła, że wielu w plotkę uwierzyło. Komunikat o podpisaniu umowy opublikowano w poniedziałek późnym wieczorem, a wcześniej na sesji kurs skoczył o 46,9 proc., przy 4,8 mln zł obrotu.
Nie sposóbsię jednak dowiedzieć, czy sprawie przygląda się Komisja Nadzoru Finansowego (KNF). Nowy urząd działa, ale brak szefa blokuje przepływ informacji. Wypada mieć tylko nadzieję, że nie blokuje pracy urzędnikom dawnej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. Sprawa z pewnością wymaga wyjaśnienia.
Decyzyjność KNFjest też dlatego ważna dla akcjonariuszy Kwiatkowskiego, że na zatwierdzenie czeka prospekt emisyjny walorów serii B. Papiery pozostają wciąż poza obrotem, a obejmowane były w ramach prawa poboru w stosunku cztery nowe akcje za jedną starą. Teoretycznie więc tzw. nawis podażowy stanowi aż 5,3 mln walorów, przy obecnych niewiele ponad 1,4 mln sztuk znajdujących się w wolnym obrocie. Dodatkowo pakiet 0,64 mln papierów pozostawiła sobie Supernova, dla której obserwowany wzrost kursu to bonus do otrzymanej sumy 88,9 mln zł za walory funduszu. De facto za jedną akcję Kwiatkowskiego, pozbawionego przekazanych Supernovej aktywów (najcenniejszych, wycenionych łącznie na 73,2 mln zł pakietów w Vistuli & Wólczance oraz Zachodnim NFI), Karkosik zapłacił zaledwie 0,32 zł. Reszta to wartość środków na koncie funduszu za wspomniane aktywa. W sumie więc jedną akcję NFI wyceniono w transakcji na 1,73 zł, a wczoraj na GPW handlowano nimi średnio powyżej 14 zł.
Skąd taka premia?Inwestorzy dyskontują enigmatycznie przedstawione plany inwestora. Scenariuszy może być kilka, m.in. potraktowanie Kwiatkowskiego jako wehikułu inwestycyjnego dla któregoś z filarów Boryszewa (w grę wchodzą nieobecne bezpośrednio na giełdzie dywizje: aluminiowa, cynkowa lub polimerowa), funduszu, poprzez który sprzedawany będzie zbędny majątek imperium czy też kolejnego źródła zdobywania finansowania. Tanie emisje z prawem poboru to przecież specjalność toruńskiego inwestora.