Lagarde uczestniczyła w szczycie G7 w Kanadzie. Po jego zakończeniu wydano komunikat, który wskazuje potrzebę zajęcia się „nadmiernymi nierównowagami” w gospodarce światowej, natomiast unika podkreślania różnic zdań dotyczących ceł wprowadzonych przez rząd USA.
- Jest całkiem oczywiste, że handel międzynarodowy nigdy nie będzie taki jak wcześniej, ale jest również jasne, że będą dalsze negocjacje – powiedziała Lagarde. - Wszyscy partnerzy podejmą dalsze działania, aby prawdopodobnie zmniejszyć poważne nierównowagi, z którymi mamy do czynienia i które utrzymują się od długiego czasu – dodała.
Kwestia nierównowagi w handlu dotyczy Chin, choć kraj ten nie został wprost wymieniony w komunikacie, pisze Bloomberg.
Szefowa Europejskiego Banku Centralnego powiedziała, że ocena wpływu ceł w USA na inflację jest trudna. Przyznała, że mogą być skutki inflacyjne w przypadku wprowadzenia w Europie odwetowych ceł, podnoszących koszt importu. Zaznaczyła, że mogą być również skutki deflacyjne wynikające z przekierowania chińskiego eksportu na europejski rynek.
- Kwestia wpływu ceł na inflację jest bardzo subtelna – powiedziała Lagarde. – Obecnie zachodzi wiele zmian, których wpływ będziemy mogli oszacować w miarę postępu negocjacji i rozwoju nowego kontekstu – dodała.
Inflacja wynosiła w kwietniu w strefie euro 2,2 proc. i jest oczekiwanie jej spadku w maju poniżej celu inflacyjnego EBC, wynoszącego 2 proc. Pozwoli to EBC na dokonanie ósmej z rzędu obniżki stóp już za dwa tygodnie, na najbliższym posiedzeniu w sprawie polityki pieniężnej.
