Łapanka na szefa, którego nie mógł wyłonić konkurs

Mira Wszelaka
opublikowano: 2006-07-28 00:00

Dni głównego lekarza wydają się policzone. Minister rolnictwa usilnie poszukuje jego następcy. Tyle że chętnych brak.

Wokół osoby Krzysztofa Jażdżewskiego, głównego lekarza weterynarii, robi się coraz bardziej duszno. Andrzej Lepper, szef resortu rolnictwa, zintensyfikował poszukiwania jego następcy. Nikt jednak specjalnie się nie pali na ten z pozoru eksponowany, ale wiążący się z wieloma problemami fotel. Ofertę odrzuciła m.in. Bogumiła Mikołajczak, wojewódzki lekarz weterynarii z Bydgoszczy.

Sprawy nie ułatwia także rozstrzygnięcie konkursu ogłoszonego przez szefa Urzędu Służby Cywilnej.

Kiepsko wypadli

Wystartował w nim Krzysztof Jażdżewski, Marek Adamczyk, były wojewódzki lekarz weterynarii na Mazowszu oraz Krystian Popławski, główny specjalista w departamencie bezpieczeństwa żywności i weterynarii, który jednak szybko się wycofał. Co ciekawe, po przeprowadzeniu trzech etapów konkursu komisja nikogo nie wskazała. W uzasadnieniu decyzji napisano jedynie, że „uwzględniając niskie oceny koncepcji działania Inspekcji Weterynaryjnej, przeciętne wyniki uzyskane w testach wiedzy oraz testach analitycznych, a także słabe oceny rozmów kwalifikacyjnych, stwierdzono, że żaden z kandydatów nie odpowiada w pełni kryteriom określonym w postępowaniu konkursowym”.

— Pewnie poczekamy do jesieni, kiedy zacznie obowiązywać nowa ustawa o służbie cywilnej, która znosi obowiązek konkursowy. Wtedy będzie nam łatwiej podjąć decyzję — mówi Andrzej Lepper.

Gdyby nie Ukraina...

Pierwszy raz o dymisji Krzysztofa Jażdżewskiego wicepremier wspominał ponad dwa miesiące temu. Pretekstem stały się problemy z odblokowaniem rynku ukraińskiego. Nowy minister rolnictwa nieoczekiwanie ujawnił, że „umowa z Ukrainą była jednostronna i nie może być obowiązująca”. Zapowiedział także, że Krzysztof Jażdżewski straci posadę, bo nie dopilnował, by porozumienie zostało podpisane także przez Kijów.

— Po tej sprawie Krzysztof Jażdżewski sam złożył rezygnację. Poza tym jedynym problemem nie mam żadnych konkretnych zastrzeżeń do jego pracy — mówi Andrzej Lepper.