Łaska z definicji dotyczy winnych

opublikowano: 17-07-2018, 22:00

Andrzej Duda w 2015 r. obalił cały teoretyczny dorobek prawa karnego, i to nie krajowego, lecz światowego.

Uznanie przez Trybunał Konstytucyjny (TK), że prezydent Andrzej Duda miał prawo w listopadzie 2015 r. ułaskawić byłą wierchuszkę Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA) — obecnego ministra specsłużb Mariusza Kamińskiego, jego zastępcę Macieja Wąsika oraz dwóch funkcjonariuszy — było oczywistością. Przecież władcy kraju po wyborach zawłaszczyli TK dokładnie po to, by mieć stuprocentową gwarancję zgodności wyroków z ich zleceniami i potrzebami. Obecnie w 15-osobowym składzie TK przewaga tzw. dobrej zmiany wynosi 9:6, ale prezes Julia Przyłębska pilnuje, by w składach rozpatrujących sprawy ważne politycznie była bardziej przytłaczająca. Orzeczenie wtorkowe wydał skład 5-osobowy, prezes umieściła się w nim jako szeregowy sędzia, wynik zaś brzmiał 4:1 — Leon Kieres, jedyny reprezentant dawnej epoki, naturalnie złożył zdanie odrębne.

Zadaniem prezes Julii Przyłębskiej jest pilnowanie zgodności orzeczeń TK z linią rządzącej partii.
Zobacz więcej

Zadaniem prezes Julii Przyłębskiej jest pilnowanie zgodności orzeczeń TK z linią rządzącej partii. Fot. Adam Chelstowski - FORUM

TK uzasadnił orzeczenie niedookreśleniem trybu ułaskawiania w Konstytucji RP. W dwóch sąsiednich przepisach przyznaje ona prezydentowi RP szczególne uprawnienia jednoosobowe, niewymagające kontrasygnaty prezesa Rady Ministrów, która jest konieczna w wielu innych prezydenckich postanowieniach. Na podstawie art. 138 głowa państwa „nadaje ordery i odznaczenia”, zaś zgodnie z art. 139 „stosuje prawo łaski” — jedynym ograniczeniem jest niemożność ułaskawiania skazanych przez Trybunał Stanu. W obu obszarach obowiązuje zatem zasada — hulaj dusza, piekła nie ma. Wszyscy prezydenci III RP zanotowali wpadki odznaczeniowe, czasami rozdając według prywatnego widzimisię nawet Order Orła Białego. Również zadziwiające ułaskawianie ma już długą tradycję. Za Lecha Wałęsy trafiły się przypadki kupowania wolności, a np. Aleksander Kwaśniewski przetarł szlak darowywania win kumplom politycznym, ułaskawiając Zbigniewa Sobotkę, wiceministra spraw wewnętrznych prawomocnie skazanego w aferze starachowickiej.

Dlatego akt Andrzeja Dudy sam w sobie nie byłby oryginalny czy nadzwyczajny. Po prostu realizowałby ponadpartyjną humanistyczną zasadę, że władza swoim zasłużonym nie daje zginąć. Polskie środowisko prawnicze i generalnie społeczeństwo zostało natomiast zaszokowane inną okolicznością — że prezydent wkroczył między wyrok skazujący w pierwszej instancji a rozprawę apelacyjną. Tym samym obalił cały teoretyczny dorobek prawa karnego, i to nie krajowego, lecz światowego. Gdyby jako student Uniwersytetu Jagiellońskiego na egzaminie odpowiedział, że akt łaski można tak zastosować — dostałby pałę. Jako doktor prawa na posadzie prezydenta jednak uznał, że może wyrzucić swój stary podręcznik do kosza. Sąd Najwyższy w uchwale z 2017 r. potwierdził uświęcony od starożytności prawny kanon, że łaski z definicji dostępują tylko skazańcy.

Zaskakujące przerwanie w 2015 r. procesu byłej ekipy CBA było ściśle powiązane z tworzeniem rządu Beaty Szydło. Bez aktu łaski Mariusz Kamiński po prostu nie mógłby zostać ministrem. Sprawa karna realnie wtedy się zakończyła, ale każdy medal ma jednak dwie strony. Otóż ułaskawieni po pierwszej instancji zostali automatycznie pozbawieni przez prezydenta prawa do walki o uzyskanie w sądzie apelacyjnym uniewinnienia. Ich nietypowy kazus znajdzie miejsce w podręcznikach akademickich, gdzie zostaną zakwalifikowani oczywiście jako winni — nieprawomocnie, ale już na zawsze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Łaska z definicji dotyczy winnych