Leasing kontra wynajem długoterminowy

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2024-05-07 20:00

Rośnie popularność wynajmu długoterminowego, a spada zainteresowanie leasingiem. Z jakich powodów?

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • Ilu przedsiębiorców wybiera leasing, a ilu wynajem?
  • Dlaczego proporcje odwróciły się na korzyść wynajmu?
  • Ile kosztuje leasing, a ile wynajem?
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Carsmile, internetowa platforma do zakupu, wynajmu i leasingu pojazdów, sprawdziła, która z form finansowania samochodów cieszy się obecnie największą popularnością. Z analizy wynika, że w ostatnim czasie przedsiębiorcy najchętniej wybierają wynajem długoterminowy.

Proporcje się odwróciły

Od grudnia 2023 r. do lutego 2024 r. aż 54 proc. użytkowników, którzy za pośrednictwem Carsmile kupili nowe auto, wybrało wynajem długoterminowy. Na leasing zdecydowało się 42 proc., a na kredyt – 4 proc. Rok wcześniej proporcje między wynajmem a leasingiem były odwrotne: tylko 39 proc. przypadało na abonamenty, a prawie 60 proc. na leasing.

– Widzimy wyraźny wzrost popularności abonamentów na samochód w stosunku do innych form finansowania. Jest to spowodowane poprawą sytuacji ekonomicznej nabywców, atrakcyjnymi warunkami cenowymi wynajmu długoterminowego, a także obawami o możliwość wzrostu stawek ubezpieczenia – mówi Michał Knitter, wiceprezes Carsmile.

Jego zdaniem ważnym czynnikiem, który powoduje roszady w sposobie finansowania, jest utrata przez leasing przewagi podatkowej. Obecnie, gdy przedsiębiorca zdecyduje się na leasing i nie będzie chciał później używać samochodu prywatnie przez sześć lat po zakończeniu umowy leasingu, wówczas od ceny sprzedaży zapłaci PIT i składkę zdrowotną, a także pełny VAT, nawet jeśli używał auta w trybie mieszanym, tzn. odliczał tylko 50 proc. VAT od ponoszonych wydatków. W przypadku wykupu prywatnie auta z leasingu odpada VAT, ale przez sześć lat zostaje PIT i składka zdrowotna, jak przy aucie sprzedawanym jako firmowe.

– Nie jest to świeża sprawa, zmiany weszły bowiem w życie kilka lat temu, ale widać, że dla użytkowników posiadanie auta stopniowo traci sens w przypadku, gdy jego odsprzedaż przed upływem sześciu lat od wykupu z leasingu jest opodatkowana i oskładkowana – mówi Michał Knitter.

Atrakcyjność abonamentów rośnie z kilku powodów.

– Pierwszym z nich jest spadek cen transakcyjnych nowych aut, spowodowany wyhamowywaniem podwyżek cen katalogowych oraz agresywną polityką rabatową importerów oraz dilerów wyjaśnia Michał Knitter.

Kolejny ważnym elementem jest obniżka, a następnie stabilizacja w okolicach 5,9 proc., stopy WIBOR, od której zależy rata za auto.

– Poza aspektem ekonomicznym ważna jest też wygoda, która często jest głównym czynnikiem decydującym o wyborze wynajmu. Nie bez znaczenia są też kwestie formalne. O ile leasing wciąż wymaga w Polsce podpisania papierowej umowy, to kontrakt wynajmu auta można zawrzeć w pełni elektronicznie podsumowuje wiceprezes Carsmile.

Kluczową zaletą leasingu jest natomiast wykup auta i docelowa własność pojazdu.

Co się bardziej opłaca

Eksperci Carsmile obliczyli też na przykładach dwóch aut, co bardziej – leasing czy wynajem – opłaca się przedsiębiorcy, który prowadzi działalność jednoosobową, rozlicza się wg. 19-procentowej stawki VAT, jest podatnikiem VAT, a samochód użytkuje w tzw. trybie mieszanym. W analizie posłużyli się ogólnymi zasadami odliczeń podatkowych opracowanymi przez Piotra Juszczyka, doradcę podatkowego firmy inFakt. Symulacja obejmuje dwa modele pojazdów z różnych półek cenowych: Hyundaia Tucsona kosztującego 143 tys. zł brutto (do odliczeń nie trzeba stosować proporcji) oraz Mercedesa GLC wartego 299 tys. zł (trzeba zastosować proporcję). Symulacja zakłada, że samochód jest wynajmowany na trzy lata z ubezpieczeniem, assistance, serwisowaniem i zmianą opon. Wkład własny netto w przypadku Hyundaia wynosi 12 tys. zł, a dla Mercedesa 24 tys. zł. Raty to odpowiednio 1552 zł i 3734 zł. W przypadku leasingu wkład własny jest taki sam, a raty wynoszą 2757 zł i 5636 zł. Koszt ubezpieczenia oraz serwisowania i opon leasingobiorca pokrywa samodzielnie, ale te kwoty też uwzględniono w symulacji. Po trzech latach wykup Hyundaia to koszt rzędu prawie 35 tys. zł, a Mercedesa - niemal 73 tys. zł.

Przy tym po trzech latach leasingobiorca wykupuje auto z leasingu, a następnie sprzedaje je zgodnie z przepisami podatkowymi po założonej cenie. Ten element jest niezbędny, aby leasing dało się porównać z wynajmem, gdzie nie dochodzi do wykupu pojazdu. Ostateczne porównanie to zestawienie całkowitego kosztu tych dwóch form finansowania po odliczeniach podatkowych.

I tak w przypadku tańszego auta, czyli Hyundaia Tucsona, odczuwalny koszt wynajmu, czyli po odliczeniach VAT i PIT, wynosi dla przyjętych założeń 61,5 tys. zł. Odczuwalny koszt scenariusza z leasingiem wynosi natomiast 90,5 tys. zł. Wynajem jest więc tańszy o ponad 29 tys. zł. Natomiast droższe auto, czyli Mercedes-Benz GLC, kosztuje odczuwalnie - czyli po odliczeniach podatkowych - 157 tys. zł w wynajmie i 200,5 tys. zł w leasingu z wykupem i odsprzedażą auta. Wynajem jest zatem tańszy o ponad 43 tys. zł

– W przypadku samochodów z 2-letnią gwarancją do kosztów leasingu należałoby jeszcze doliczyć szacunkowe wydatki na ewentualne naprawy, co nie zostało uwzględnione w analizie – mówi Michał Knitter.

Podkreśla, że w przypadku innych modeli samochodów, jak również innych założeń przyjętych do analiz (np. brak możliwości odliczeń podatkowych PIT u „ryczałtowców”), wynik analizy może być inny.