Leasing zaczyna windykować

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2012-11-09 00:00

Rośnie grono przedsiębiorców, którzy nie spłacają rat leasingu. Grozi im nie tylko odebranie sprzętu, ale także ostra windykacja

Branża leasingowa mówi o sobie, że jest papierkiem lakmusowym polskiej gospodarki. Po tym, jak wygląda zainteresowanie przedsiębiorców leasingiem, odgaduje ich nastroje i ocenia, w jakiej są kondycji. Ostatnio nie może powiedzieć zbyt wiele dobrego. Leasing rośnie powoli (po pierwszym półroczu br. o 4 proc.), a firmy leasingowe coraz częściej zauważają problemy przedsiębiorców z wywiązywaniem się ze zobowiązań. Co więcej, wzrost liczby należności leasingowych sygnalizują również niektórzy windykatorzy.

— Porównując rok 2012 z poprzednimi latami, zauważamy regularny wzrost liczby zleceń windykacji leasingowej. W br. otrzymaliśmy o 15 proc. więcej zleceń niż w zeszłym roku w podobnym okresie, głównie z województw: pomorskiego, wielkopolskiego i dolnośląskiego — mówi Jan Laskowski, dyrektor windykacji leasingowej Infos. Przy tym, jak nietrudno przewidzieć, najczęściej problemy dotyczą branży budowlanej.

— Faktycznie zauważamy gorszą mobilizację płatniczą, ale głównie w segmencie budowlanym. Jest to konsekwencją bankructw dużych wykonawców i problemów branży po mistrzostwach EURO 2012 — mówi Mariusz Kurzac, dyrektor generalny ING Lease.

Jego zdaniem, słabo wygląda również terminowość płatności w transporcie, gdzie towarów przewozi się mniej, ze względu na spowolnienie gospodarcze w Europie i w Polsce. Obawy może rodzić również przemysł meblarski, który produkuje na eksport właśnie w Polsce. W pozostałych sektorach sytuacja wydaje się stabilna. Są również tacy, którzy problemów nie dostrzegają.

— Nie odnotowujemy znaczącego pogorszenia dyscypliny płatniczej i zdolności do regulowania zobowiązań przez naszych klientów — mówi Tomasz Sudaj, dyrektor ds. strategii rynkowej w Spółkach Leasingowych BZ WBK.

Najpierw próbują się dogadać

Trzeba pamiętać, że wcale niełatwo trafić z należnością leasingową do windykatora. Dariusz Wielgosz, dyrektor działu inwestycji w Presco Group, zauważa, że rynek obrotu wierzytelnościami leasingowymi jest niszowy, co wynika z samej natury leasingu. W razie problemów leasingodawca po prostu odbiera przedmiot leasingu i rzadko zdarza się, żeby jego wartość nie pokryła pozostałego do spłaty zobowiązania. Gorzej jest, jeśli firma, z którą związał się leasingodawca, działa w branży szczególnie narażonej na konsekwencje kryzysu gospodarczego.

— Tak jest na przykład obecnie w branży budowlanej. Leasingodawcom trudno jest korzystnie spieniężyć specjalistyczne maszyny czy urządzenia, w sytuacji gdy przedsiębiorstwa budowlane znikają z rynku, a te, które nadal funkcjonują, ograniczają wydatki na inwestycje. Dlatego w takich przypadkach korzystniejszym rozwiązaniem może być odsprzedaż wymagalnych zobowiązań do firm specjalizujących się w obrocie wierzytelnościami — tłumaczy Dariusz Wielgosz. Dodatkowo leasingodawcy, zamiast od razu odbierać sprzęt, są skłonni do negocjacji, by ratować przedsiębiorcę w kłopotach.

— Jeśli klient otwarcie sygnalizuje swoje utrudnienia finansowe, możemy wówczas restrukturyzować harmonogram płatności, obniżając wysokość rat lub wydłużając okres finansowania — mówi Konrad Karpowicz, dyrektor handlowy Masterlease.

— Jeśli widzimy szansę wyjścia, a klient współpracuje, to restukturyzujemy zaangażowania leasingowe. Ostrą windykację poprzez odebranie aktywów pozostawiamy sobie tylko w sytuacjach bez wyjścia i braku dobrej woli leasingobiorcy — wtóruje mu Mariusz Kurzac. A wszystko to pomimo że spieniężenie aktywów może być dla leasingodawcy najprostszą drogą do odzyskania należności.

— W praktyce jest to szybszy proces zaspokojenia roszczeń niż w standardowej egzekucji, ponieważ sprzedaż przedmiotu nie wymaga wcześniejszego uzyskania tytułu wykonawczego jak w egzekucji. Oczywiście w celu dochodzenia pozostałej kwoty, czyli zdyskontowanych rat leasingowych, które nie zostały pokryte z kwoty uzyskanej ze sprzedaży, firma leasingowa musi wszcząć egzekucję lub złożyć wnioseko upadłość korzystającego — mówi Joanna Nowicka-Kempny, prezes Centrum Finansowego Banku BPS.

Natomiast odbieranie aktywów może być bardzo uciążliwe dla samych przedsiębiorców, którzy często bez specjalistycznego sprzętu nie będą dalej pracować. Ponadto akcja przeprowadzona przez windykatora może się dla nich wiązać z wieloma dodatkowymi kosztami.

Jak działa windykator

Co się dzieje, kiedy sprawa zaległych rat leasingowych trafia do profesjonalnego windykatora? Infos tłumaczy, że taka firma najpierw próbuje odzyskać zaległe raty, a jeśli to się nie udaje, przejmuje przedmiot leasingu.

— Najczęściej odbieramy przedmioty budowlane, samochody osobowe i ciągniki rolnicze. Zdarzyło się także, że przejmowaliśmy od leasingobiorcy luksusowe porsche, lexusa czy quady. Windykowaliśmy też leasignowaną awionetkę i łódź motorową — mówi Jan Laskowski. Po przejęciu sprzętu jest on transportowany na parking.

— Oprócz przechowywania przedmiotu leasingu przygotowujemy sprzęt do sprzedaży, oceniamy stan techniczny, dokonujemy drobnych napraw — dodaje Jan Laskowski.

Każde parkowanie na całodobowo monitorowanym i ogrodzonym placu kosztuje od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu złotych za dobę w zależności od rodzaju i gabarytu sprzętu, a średni okres parkowania wynosi od 1 do nawet 12 miesięcy. Początkowo płatnikiem za parking jest sam właściciel samochodu czy sprzętu budowlanego, czyli firma leasingowa, ale docelowo koszty przez nią poniesione przenoszone są na dłużnika i po sprzedaży maszyny egzekwowane. Jeżeli pieniędzy ze sprzedaży przedmiotu leasingu nie wystarcza, a dłużnik odmawia spłaty kosztów, sprawa kierowana jest do sądu.

Etapy postępowania w windykacji leasingowej:

Windykator odwiedza dłużnika, który pisemnie potwierdza przyjęcie wezwania do zapłaty, a także podpisuje oświadczenie o spłacie oraz raport z oględzin.

Gdy dłużnik zapłaci zaległe, zlecone do windykacji raty oraz pokryje koszty windykacji, działania firmy windykacyjnej zostają zakończone, a dłużnik, z aktywną umową, kolejne raty rozlicza bezpośrednio z wierzycielem.

Gdy dłużnik nie zapłaci, następuje rozwiązanie umowy leasingu. Podczas interwencji u dłużnika sporządzany jest protokół zdawczo-odbiorczy, a następnie sprzęt zostaje przejęty.

W przypadku gdy dłużnik ukryje przedmiot leasingu, złożone zostaje w prokuraturze rejonowej zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Przedmiot leasingu przetransportowany zostaje na specjalny parking, a następnie po wycenie rzeczoznawcy, w zależności od uznania wierzyciela, może zostać wystawiony na aukcję.

Z pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży pokrywane są należności dłużnika, wszelkie koszty (w tym opłata za postępowanie windykacyjne, przejęcie przedmiotu leasingu i jego „parkowanie” do czasu sprzedaży). Jeżeli kwota ze sprzedaży jest większa od wszystkich kosztów, to nadwyżka zwracana jest dłużnikowi. Jeżeli jest niższa — dłużnik musi dopłacić różnicę. Gdy nie ureguluje płatności, sprawa trafia do sądu.

Możesz zainteresować się również: