Lech Poznań jest coraz bogatszy

PAP, DI
opublikowano: 02-03-2019, 13:11

Lech Poznań po raz drugi zaprezentował audyt finansowy obejmujący lata 2015-2018.

Wynika z niego, że sytuacja piłkarskiego klubu z Wielkopolski jest coraz lepsza, a poprzedni sezon okazał się najlepszym w historii, gdyż przychody wyniosły blisko 116 mln złotych.

Dyrektor finansowy Lecha Tomasz Kacprzycki przyznał na konferencji prasowej, że finanse klubu zdecydowanie lepiej wyglądają niż wyniki sportowe.

"W kwestiach sportowych te ostatnie sezony były różne, jesteśmy po trzech latach, które nie zaspokoiły naszych ambicji. Tymczasem od strony finansowej najprawdopodobniej były to najlepsze lata w historii tego klubu. Tym audytem stajemy też w kontrze do niektórych wydarzeń w polskiej piłce, które zachwiały jej stabilnością. Pojawiły się zagrożenia dla istnienia niektórych zasłużonych podmiotów. My pokazujemy, że jesteśmy na drugim biegunie ekstraklasy" – podkreślił.

Dokument zawierający trzy sezony – 2015/16, 2016/17, 2017/18, w trakcie których poznaniacy zdobyli dwa brązowe medale, niezwykle szczegółowo obrazuje przychody i wydatki klubu. We wspomnianym rekordowym sezonie 2016/17 przychody wyniosły aż 115 mln 775 tysięcy złotych. To przede wszystkim zasługa transferów trzech piłkarzy - Dawida Kownackiego do Sampdorii Genua, Jana Bednarka do Southampton oraz Tomasza Kędziory do Dynama Kijów.

Klub w trakcie tylko jednego okienka transferowego zarobił ponad 50 mln złotych. Z drugiej strony wzrosły równocześnie koszty działalności o ponad 15 mln złotych na przestrzeni 12 miesięcy.

"Transfery wychodzące zawsze pociągają za sobą koszty, jak prowizje menedżerskie, procenty z tytułu solidarity payment, gdzie trzeba oddać procent klubowi szkolącemu piłkarza plus procenty dla PZPN i WZPN. Poza tym w letnim okresie wydaliśmy też sporo na transfery przychodzące, wzmocniliśmy zespół, przyszło dziewięciu nowych piłkarzy, którzy pobierali wysokie wynagrodzenia" – tłumaczył Kacprzycki.

Zysk brutto za wspomniany sezon wyniósł 22 mln brutto. Część z tych środków została przeznaczona na inwestycję w infrastrukturę klubową i akademię piłkarską. Nadwyżka finansowa sprawiła, że Lech nie musiał "na siłę" sprzedawać któregoś z zawodników.

"Jeżeli latem 2018 roku zgłosił się klub po Roberta Gumnego i położył na stół 2,5 mln euro, to mieliśmy ten komfort, by powiedzieć, że +nie, wróćcie może za rok+" – zaznaczył.

Dyrektor finansowy Lecha nie ukrywa, że choć rosną przychody z tytułu sprzedaży biletów, karnetów i dnia meczowego, to jednak ta część nie odgrywa znaczącej roli w klubowym budżecie.

"Inne przychody prześcigają te środki pozyskane ze sprzedaży biletów. Dzień meczowy +waży+ coraz mniej i dotyczy to klubów nie tylko w Polsce. Oglądanie piłki przenosi się do telewizji, internetu, gdzie coraz więcej pojawia się reklamodawców" – tłumaczył.

Kacprzycki przyznał, że w każdej sferze działalności klubowej można poprawić wyniki po stronie przychodów. Jednocześnie przyznał, że struktura przychodów Lecha jest wzorowa.

"Nie ma przychodów, które są naszym "sufitem". Nie mamy tyle ludzi na stadionie, ile byśmy chcieli, nie mamy przychodów z reklam, ile byśmy chcieli, także dotyczy to kibiców VIP, choć jesteśmy w czołówce klubów ekstraklasy. Z kolei w związku z nową umową prawa z tytułu transmisji telewizyjnych w przyszłym roku poważnie wzrosną. Przyjęło się, że kluby powinny stać na trzech nogach - na dniu meczowym, wpływach od sponsorów i prawach telewizyjnych. Jakby spojrzeć na te nasze podsumowanie, te trzy nogi są mniej więcej tej samej wielkości. Trochę chudnie noga dnia meczowego, a puchnie noga z praw telewizyjnych. Uważam, że to wzorowa struktura przychodów" – powiedział.

Z audytu można dowiedzieć się, że wynagrodzenia piłkarzy w sezonie 2017/18 (z premiami meczowymi) wyniosły 25 mln 400 tysięcy złotych i były wyższe o ponad 6 mln niż rok wcześniej. Z kolei za udział w trzech rundach eliminacyjnych Ligi Europejskiej klub zarobił blisko trzy mln złotych. W sezonie 2015/16 z tytułu gry w europejskich pucharach do kasy wpłynęło ponad 14 mln złotych, ale wówczas "Kolejorz" występował z fazie grupowej LE.

Dokument zawiera też koszty, jakie musiał ponieść w związku z niewłaściwym zachowaniem swoich kibiców. W poprzednim sezonie Lech zapłacił łącznie ponad 500 tysięcy złotych kar, ale rekordowy był sezon 2015/16, gdzie te koszty wyniosły ponad milion złotych.

"W sezonie 2015/16 zostaliśmy dotkliwie ukarani za mecz finałowy Pucharu Polski w Warszawie. Płaciliśmy też wysokie grzywny nałożone przez UEFA, w związku zachowaniem naszych kibiców podczas spotkań w europejskich pucharach" - wyjaśnił Kacprzycki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP, DI

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

, Sport