Legia — mój czołg do końca życia

ROZMOWA Z... DARIUSZEM MIODUSKIM, BYŁYM SZEFEM KULCZYK INVESTMENTS

Kiedy Katar?

Nie wiem, o czym pan mówi. Jestem zdrowy.

Skoro nie ma inwestora na zapleczu, to dlaczego pan się w to wpakował? Przecież od lat prowadził pan dochodowe, wysokomarżowe biznesy. A tu nagle zadłużona Legia.

Nigdy nie podchodziłem do życia, biznesu jedynie z perspektywy zysku. Lubię kreować, udowadniać, rozwijać, zmieniać rzeczywistość. Zyski są miernikiem sukcesu, ale bez pasji nie dałoby się ich osiągnąć. Przynajmniej w moim wypadku.

Policzył pan zatem już, ile zarobi na legijnej pasji?

Część moich znajomych tak myśli. Darek kupił klub za X, to na pewno coś podreperuje, podkręci i zaraz ma kupca za Y. Ot, ćwiczenie biznesowe. Mylą się.

Mylą się, bo na polskiej piłce jeszcze żaden inwestor nie zarobił. Przed panem było wielu tuzów pełnych nadziei.

Moja nadzieja jest poprzedzona dogłębną analizą. Kupiłem lidera w swoim segmencie w Polsce. Tu sytuacja przypomina nieco tę z Kulczyk Investments. Tam obejmowałem stery w lokalnym prymusie i miałem go dźwignąć na globalny poziom. Udało się. Legia ma taką ścieżkę przed sobą. Wierzę, że w tym przypadku też się uda.

Ile daje pan sobie lat?

Pytanie, jak długo będę żył. Zakładam, że pozostanę związany właścicielsko z klubem do końca życia. To nie wyklucza możliwości rozszerzenia grona udziałowców w przyszłości. Znów jednak podkreślę — nie mam nikogo z walizkami pieniędzy na tylnym siedzeniu. Ale jedzie z Legią mocny know- -how, jaki wraz z Bogusławem Leśnodorskim wnosimy do firmy. Zmieniamy kadry, ustawiamy na nowo struktury sprzedaży, marketingu, wprowadzamy nową kulturę organizacyjną…

...kombinujecie, jak tu zrolować długi...

Spokojnie, wzięliśmy na siebie tylko część jeszcze niedawnych długów Legii, reszta w toku negocjacji została umorzona. Inaczej ta transakcja nie miałaby biznesowego sensu. Z tym długiem, który mamy, czujemy się komfortowo.

Krąży nawet miejska legenda, że wskutek takich działań Legia po raz pierwszy od niepamiętnych czasów nie przynosi strat.

EBITDA jest dodatnia, budżet równoważy się na poziomie 100 mln zł, w tym roku ma to być nawet nieco więcej, bo dochody mają wzrosnąć.

Kiedy pierwsza dywidenda?

Nie będzie żadnej dywidendy. Chcemy budować wartość klubu, ona ma rosnąć, ale zyski będą reinwestowane. W niemieckim stylu, gdzie perfekcyjna organizacja napędza futbolowy biznes.

Legia Bayernem Mazowsza.

Bayern jest jak czołg zaprogramowany na wygrywanie przez najbliższe lata. Taki czołg to nasz cel, wokół niego będziemy budować grono wpływowych akcjonariuszy kibiców i doradców. Przynajmniej tak to widzę.

I tak w tym jednym czołgu do końca życia? Nie wierzę.

OK, Legia jest najważniejsza, ale na Legii świat się nie kończy. Mam kilka inwestycji z okresu współpracy z Janem Kulczykiem. Ze zdecydowanej większości wspólnych inwestycji już wyszedłem. Obecnie koncentruję się na zarządzaniu własnym portfolio. W przyszłości będę prowadził własną firmę inwestycyjną, która będzie pewnie koncentrowała się na sektorach, na których się znam, ale muszę przyznać, że interesuję się też mocno innymi branżami. Ważne, by robić rzeczy, gdzie oprócz pieniędzy wniosę jakąś wartość dodaną i gdzie spotkam ciekawych ludzi.

U Kulczyka nie było już tego ognia?

Zmiana mojej drogi zawodowej była dobrze przemyślaną decyzją. Zawsze było dla mnie jasne, że podejmując się jakiegoś wyzwania menedżerskiego, mam do wykonania zadanie i jak je wykonam, to idę dalej. Po dwudziestu paru latach, bardzo ciekawych z biznesowego punktu widzenia, pewien etap dobiegł końca i uznałem, że to już ten czas.

Pójść i robić to, co się kocha?

Fakt, elektrownie trudno pokochać. Choć i tak frajdy w dotychczasowej pracy mi nie brakowało. Serio.

Czasu na granie w piłkę było jednak mało.

Wciąż jest mało. Ostatni raz intensywnie grałem za czasów podwórkowych. Często stałem w ataku, ale nie ze względu na szybkość czy technikę. Po prostu piłka jakoś zawsze spadała mi pod nogi. A potem do bramki.

Nie obawia się pan, że w piłkarskim biznesie piłki zaczną pana omijać?

Właśnie dlatego porwałem się na tę firmę. Żeby zmieniać rzeczywistość i udowodnić, że nie będą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Legia — mój czołg do końca życia