Legislacyjny bubel paraliżuje funkcjonowanie gospodarki

Adam L. Klaus
opublikowano: 01-06-2001, 00:00

Legislacyjny bubel paraliżuje funkcjonowanie gospodarki

Nie dość, że ustawa z 20 sierpnia 1997 r. — gruntownie znowelizowana 30 listopada 2000 r. — o Krajowym Rejestrze Sądowym nie jest wcale potrzebna, to okazała się bublem legislacyjnym.

Obowiązujący od 1 stycznia nowy system rejestracji przedsiębiorców nie tylko nie okazał się sprawniejszy i wydolniejszy od starego, lecz gorszy i doprowadził do kompletnego paraliżu rejestracyjnego. Materia ustawowa jest tak zawiła i skomplikowana, że przedsiębiorca bez pomocy prawnika nie jest w stanie wypełnić prawidłowo formularzy. Inny jest formularz wniosku o wydanie wypisu z rejestru, inny o zarejestrowanie nowej firmy, a jeszcze inny o przeniesienie ze starego rejestru do nowego. Błędne wypełnienie niezrozumiałych rubryk lub kratek skutkuje odrzuceniem wniosku bez powiadomienia o tym zainteresowanej strony.

O wyjątkowym stopniu skomplikowania systemu świadczą ogłoszenia prasowe, których treścią jest zachęcanie do uczestnictwa w kursach prowadzonych przez sędziów z wydziałów rejestrowo-gospodarczych. W wielu sądach na pytanie o sposób wypełnienia formularza uzyskuje się odpowiedź, że należy się zwrócić do kancelarii prawnej, gdyż pracownice sekretariatu wydziału rejestrowego nie są od szkolenia i doradzania. Jak na taką odpowiedź reagują zainteresowani — łatwo sobie wyobrazić.

Poza kosztami całej operacji dochodzą koszty i straty przedsiębiorców, wynikające nie tylko z absorbowania czasu na zapoznanie się z nowymi regułami, lecz spowodowane niemożnością prowadzenia — w skrajnych przypadkach — działalności gospodarczej. Jak bowiem przekonać bank, aby w przypadku zmiany zarządu spółki upoważnił nowy zarząd do dysponowania kontem, gdy ten nie zostanie uwidoczniony w rejestrze sądowym? Urzędy celne, ogłaszający przetargi o zamówienia publiczne, urzędy statystyczne i skarbowe — wszyscy żądają udokumentowania firmy i jej organów wyciągami z rejestru sądowego, których uzyskanie trwa miesiącami.

Najbardziej niezrozumiałe jest to, że stary system wcale nie wymagał zmian i całkowicie odpowiadał kryteriom unijnym! Na przykład w Niemczech sądy rejestrowe żądają tych samych danych o firmie, które były poprzednio wymagane w polskich rejestrach. Uwidocznienie zmian lub uzyskanie wypisu z rejestru nie jest uzależnione od złożenia pisemnego wniosku. Odpis można uzyskać na ustną prośbę, po wylegitymowaniu się, że jest się uprawnionym. Rejestrów sądowych nie zaśmiecono również ewidencją działalności gospodarczej, wykonywanej przez osoby fizyczne. Rejestrują ją i pozwolenia wydają gminy i miasta. Kieruję w Niemczech spółką od dziewięciu lat i nigdy nie stwierdziłem niewydolności systemu.

W kontekście obecnego paraliżu rejestracyjnego nie sposób nie zadać pytania, w jakim celu całe to zamieszanie wywołano. Na pewno nie z potrzeby dostosowania prawa polskiego do unijnego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam L. Klaus

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Legislacyjny bubel paraliżuje funkcjonowanie gospodarki