Lektury

Marek Matusiak
opublikowano: 12-05-1999, 00:00

LekturyPodatkowa skala Balcerowicza

Prawie połowa Polaków (48 proc.) zaakceptowałaby obniżenie wydatków budżetu państwa, jeżeli będzie to związane z obniżeniem podatków. Niewiele mniej (43 proc.) ankietowanych przez CBOS uważa jednak, że nie należy niczego zmieniać w systemie podatkowym i w strukturze wydatków z państwowej kiesy.

Po dziesięciu latach reformowania polskiej gospodarki podatki są nadal kategorią bardziej polityczną niż ekonomiczną. Wszystkie rządy sprawujące władzę w latach dziewięćdziesiątych „poprawiały” system podatkowy. W rezultacie powstał niespójny, skomplikowany (integralną część ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych stanowi kilkanaście innych ustaw, 13 zarządzeń ministra finansów i 19 rozporządzeń Rady Ministrów i ministra finansów), nieczytelny (bardzo często o wysokości płaconego podatku decyduje urzędnik izby skarbowej, a nie konkretny przepis prawa) i niestabilny (w ostatnich sześciu latach ustawa była nowelizowana prawie 40 razy) zbiór przepisów.

Nadmierny fiskalizm nie stymuluje zachowań proinwestycyjnych, a tym samym tworzenia nowych miejsc pracy.

„Wprost”

Nie taka telefonizacja

Na polskiej wsi wciąż jest zdecydowanie za mało telefonów. Koszt zbudowania sieci telefonicznej jest tam bowiem znacznie wyższy niż w mieście. Należy zatem dotować budowę sieci telefonów. W różnych krajach odbywa się to z różnym skutkiem. Jednak polski pomysł to nieporozumienie.

Operatorzy telekomunikacyjni — jak przewiduje projekt prawa telekomunikacyjnego — będą płacić jeden procent swoich przychodów na Fundusz Usług Powszechnych. Zgromadzonymi środkami będzie zarządzał Urząd Regulacji Telekomunikacji. Pieniądze zostaną przeznaczone na opłaty dla operatorów budujących telefony na wsi. Muszą oni jednak wykazać, że ich koszty dostarczania usług są wyższe niż w miastach, co trzeba będzie udowadniać w specjalnych sprawozdaniach. Dopłaty zasilą więc operatora po dokonaniu inwestycji.

Błędem było podjęcie koncepcji dopłat do już dokonanych inwestycji. W ten sposób pieniądze otrzymają tylko ci, którzy mogą sobie pozwolić na takie wydatki, czyli duzi operatorzy, a nie ich lokalni konkurenci. Dopóki rozliczenia międzyoperatorskie nie zostaną oparte na kosztach, mali nie mają szans. Niedostępność środków nawet z małego funduszu to dodatkowy cios w plecy.

Duża część operatorów uważa, że powstanie funduszu nie pomoże wsi. Pomogłyby np. wpłaty pobierane od wszystkich klientów oraz rozdział środków przed podejmowaniem inwestycji.

„Gazeta Bankowa“

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Matusiak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu