Lektury

Marek Matusiak
23-09-1999, 00:00

LEKTURY

Trudniej do Unii

Ogromna większość krajów Unii Europejskiej opowiada się za podjęciem na grudniowym szczycie UE w Helsinkach decyzji o rozpoczęciu negocjacji z kolejnymi sześcioma krajami — twierdzą dyplomaci państw „piętnastki”. Jeśli tak się stanie, Polsce trudniej będzie trafić do grupy państw, które pierwsze wejdą do Unii. Bruksela zaś będzie mogła wygrywać rywalizację między kandydatami do uzyskania korzystniejszych dla siebie warunków.

Scenariusz równoczesnych negocjacji z dwunastoma kandydatami oznacza powrót do modelu powiększenia UE z grudnia 1997 r. Dwa lata temu, m.in. wbrew stanowisku krajów południa, w UE zdecydowano się na wyodrębnienie grupy sześciu najlepiej przygotowanych kandydatów.

Zgodnie z sugestiami Komisji Europejskiej, w marcu przywódcy „piętnastki” uwzględnili taki właśnie scenariusz przy określaniu budżetu UE na lata 2002-2006. Zakładał on przyjęcie do Unii sześciu krajów w 2002 r. i odłożenie tylko dla nich prawie 60 mld euro w kolejnych czterech latach.

Po szczycie w Helsinkach coraz trudniej będzie jednak mówić o grupach kandydatów. UE zapewne podejmie decyzję o rozpoczęciu rozmów także z Łotwą, Litwą, Słowacją, Rumunią, Bułgarią i Maltą. Negocjacje będą zatem prowadzone ze wszystkimi krajami oficjalnie uznanymi za kandydatów.

„Rzeczpospolita“

Nacisk na płuca

Po wielomiesięcznych podchodach i ostrej wewnętrznej walce rząd przyjął wreszcie projekt ustawy reprywatyzacyjnej. Lasy Państwowe — na razie — ocalały. Nie można jednak wykluczyć, że pomysły zakładania spółek i przenoszenia do nich leśnego majątku jeszcze wrócą. A wówczas leśne płuca Polski zaczną szybko się kurczyć.

Początkowo ministerstwo skarbu zamierzało nie tylko w pełnym wymiarze oddać lasy byłym właścicielom, ale także szerokim gestem rekompensować nimi zarówno inne dobra znacjonalizowane w PRL, jak i utracone mienie zabużańskie. Oznaczałoby to prywatyzację przynajmniej 60 proc. państwowych lasów w Polsce. Leśnicy i ludzie odpowiedzialni za ochronę środowiska natychmiast zaczęli ostro protestować. Zachowanie naturalnych, przyrodniczych funkcji lasu, warunkujących bezpieczeństwo i równowagę całego ekosystemu wymaga, ich zdaniem, wiedzy, dużych pieniędzy i środków technicznych, których prywatni właściciele nie mają. Ci ostatni oczekują przede wszystkim możliwie szybkich zysków. Lasy będą więc wycinane, a kosztowne zabiegi ochronno-hodowlane drastycznie ograniczone, prorokowali ekolodzy i leśnicy. Nie przekonał ich też „kompromisowy” projekt MSP, w którym przewidziano, że byli właściciele otrzymają nie więcej niż po 5 ha lasu. Parcelacja na tak małe kawałki uniemożliwiałaby prowadzenie skutecznej ochrony lasów.

„Polityka“

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Matusiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu