Lektury

Marek Matusiak
opublikowano: 1999-12-08 00:00

LEKTURY

Po podwyżce stóp procentowych

Dlaczego RPP podniosła stopy procentowe znacznie powyżej oczekiwań rynku? Jakich można się spodziewać następstw tej decyzji? Jak się zachowają banki komercyjne, rząd? Co z tego wynika dla gospodarki? Pytania są trudne i oceny ekspertów nie są jednoznaczne.

Bezpośrednią przyczyną tak znacznej podwyżki stóp procentowych był, jak się wydaje, przede wszystkim zamiar skutecznej zmiany oczekiwań inflacyjnych. Przy tak dużej podwyżce rynek nie będzie oczekiwał w najbliższych miesiącach następnej, nawet gdyby dwunastomiesięczny wskaźnik wzrostu cen konsumpcyjnych w grudniu br. osiągnął poziom dwucyfrowy.

Z pierwszych sygnałów wydaje się, że banki dość szybko zareagują, podnosząc zarówno stopę oprocentowania kredytów, jak i depozytów. Pogorszy się i tak niewesoła sytuacja wielu przedsiębiorstw i gospodarstw domowych, a także zadłużonych w bankach instytucji sektora finansów publicznych. Czy zmusi to przedsiębiorstwa do oszczędniejszego gospodarowania płacami i zatrudnieniem?

W końcu stycznia RPP obniżyła stopy procentowe w podobnym stopniu do obecnego ich zwiększenia. Gdyby oba ruchy były o połowę słabsze, to nominalny poziom stóp procentowych byłby podobny, a ujemne następstwa wstrząsów mniejsze.

„Nowe Życie Gospodarcze”

Kaganiec dla supermarketów

Ministerstwo Gospodarki pracuje nad przepisami mającymi ograniczyć ekspansję dużych sieci i likwidującymi ich uprzywilejowaną — zdaniem urzędników — pozycję wobec producentów. Do kolejnej bitwy o handel włączy się rząd i parlament, debatujący na temat wprowadzenia zakazu handlu w niedziele.

Urzędnicy ministerstwa opracowują dwa dokumenty. Pierwszy zakłada, że wszystkie nowe obiekty handlowe o powierzchni powyżej 2 tys. mkw. mogłyby powstawać wyłącznie tam, gdzie przewidziano ich lokalizację w gminnych planach zagospodarowania przestrzennego. Drugi projekt rozwoju handlu wewnętrznego do 2003 roku zawiera między innymi propozycję, by wielkie sieci płaciły dostawcom za towar w ciągu 14 dni. Ponadto nie mogłyby one brać artykułów w komis, sprzedawać je bez marży i domagać się od producentów dodatkowych opłat za lepsze miejsce na półkach. Innymi słowy urzędnicy znów chcą decydować, gdzie i jak mamy robić zakupy.

Czy lekarstwem na nierespektowanie przepisów super- i hipermarketów jest wydawanie kolejnych rozporządzeń, zarządzeń i okólników? Istnieje przecież kodeks cywilny, regulujący wiele spornych kwestii. Przez ponad czterdzieści lat urzędnicy wydawali setki przepisów i wierzyli w zbawczą moc paragrafów. Po dziesięciu latach gospodarki rynkowej znów zamierzają zrobić porządek w handlu. Tylko po co?

„Wprost“