Lektury

Marek Matusiak
14-12-1999, 00:00

LEKTURY

Podatki i bezrobocie

Głównym problemem, przed którym stanie nasz kraj w ciągu najbliższych 4-5 lat, będzie bezrobocie. Składa się na to wiele czynników, z których najważniejsze to wchodzenie w wiek produkcyjny kolejnego wyżu demograficznego, konieczność przyspieszenia zmian strukturalnych w rolnictwie i ciągle duże rezerwy wzrostu wydajności pracy w wielu gałęziach przemysłu.

Na pierwszy czynnik zwraca uwagę nie od dziś wicepremier Balcerowicz, co prawda głównie przy okazji batalii o obniżenie podatków bezpośrednich. Co prawda zależność: niższe podatki — więcej miejsc pracy, nie jest wcale taka prosta i oczywista.

Niższe podatki od osób prawnych niewątpliwie sprzyjają zwiększaniu inwestycji, choć wielu sądzi, że lepiej temu celowi służy dobrze skonstruowana ulga inwestycyjna. Z drugiej jednak strony, w tym roku drastycznie spadły zyski przedsiębiorstw. W tej sytuacji trudno się spodziewać wzrostu inwestycji, gdy rentowność netto wynosi 0,2 proc. Nie można się też dziwić, że zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw zmalało w ciągu roku o 1,8 proc. Przyjęta obniżka podatku dochodowego od osób prawnych może poprawić wynik netto w granicach 1,5 mld zł. To ważne, choć wiosny jeszcze nie czyni.

„Nowe Życie Gospodarcze“

Zaskórniaki

Cztery piąte ankietowanych Polaków pragnie niższych podatków, tyle samo popiera finansowe żądania górników, kolejarzy, rolników, nauczycieli... Chcemy więc mniej dawać do państwowej kasy, a więcej z niej otrzymywać, co wygląda na sen o mannie z nieba. Mijający rok dowiódł jednak, że cuda w publicznych finansach są możliwe.

Seria cudów rozpoczęła się już na początku roku, kiedy to rząd pod naciskiem protestujących rolników zgodził się na zwiększenie dopłat do interwencyjnego skupu zbóż, mleka i mięsa. Trzeba było znaleźć na to dodatkowe pieniądze. I szybko znaleziono.

W styczniu Sejm uchwalając budżet zdecydował, że finansująca skup Agencja Rynku Rolnego dostanie dodatkowo, z ewentualnych oszczędności na obsłudze długu publicznego, do 317,5 mln zł. Trzy tygodnie później, w trakcie senackich prac nad budżetem i rokowań z rolnikami, Ministerstwo Finansów odkryło, że obsługa długu może kosztować o 350 mln zł mniej niż zapisano w ustawie, z powodu niższej niż się spodziewano inflacji i obniżenia stóp procentowych. W ten sposób nagle pojawiły się nowe środki. Pytanie tylko, czy zamiast cudem znajdować oszczędności nie można było obniżyć zapisanych kosztów obsługi zadłużenia, a te 350 mln zł rozdzielić w normalnym trybie? Widocznie jednak wygodniejsze są zaskórniaki wyczarowywane na czarną godzinę.

„Polityka“

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Matusiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu