Lektury

Marek Matusiak
opublikowano: 2000-02-16 00:00

LEKTURY

Sponsorowanie kultury

Znalezienie sponsora ambitnego przedsięwzięcia kulturalnego przestało być problemem. Warunkiem jest dobry projekt (co osobom zajmującym się taką działalnością sprawia najwięcej kłopotów) i trafienie do odpowiedniej firmy. Równie ważne jest wsparcie mediów, które wydarzenie nagłośnią.

Bez sponsorów widzowie nie obejrzeliby wielu przedsięwzięć kulturalnych: wystaw, wernisaży, filmów i spektakli teatralnych. Nie uczestniczyliby w koncertach ani festiwalach muzyki poważnej. Współcześni mecenasi — prywatne przedsiębiorstwa — są hojni i chcą, by logo ich firmy było przez klientów (obecnych i przyszłych) kojarzone z wydarzeniami kulturalnymi najwyższej wagi.

Większość osób zajmujących się kulturą zdaje sobie sprawę, że dziś wystarczy dobry pomysł i chęć przekonania do jego realizacji bogatych instytucji, by znalazły się pieniądze. Artyści uważają, że często tylko hojność sponsorów umożliwia realizację ambitnych planów. Ich zdaniem, współpraca ze światem biznesu układa się znacznie lepiej niż pięć, sześć lat temu. Sytuację poprawiłoby jeszcze stworzenie systemowych udogodnień dla sponsorów (na przykład możliwość odpisu darowizn od podatku).

„Wprost“

Piraci naszych czasów

Szmugiel narkotyków, broni, w tym broni nuklearnej, a także oprzyrządowania do jej produkcji — to nowe domeny profesjonalnej aktywności współczesnych piratów, którzy w ostatnich latach wykreowali już sprawne, mafijne struktury.

Fenomen współczesnego piractwa wydaje się niewiarygodny dla ludzi nie stykających się z problematyką współczesnej żeglugi. Wydawać by się mogło, że brutalne mordowanie marynarzy statków handlowych, rabunek i uprowadzenia statków, to obrazki wyjęte żywcem sprzed paru wieków. Istnieje wszakże różnica jakościowa. Piraci naszych czasów to profesjonaliści. Są znakomicie uzbrojeni. „Pracują” coraz częściej w perfekcyjnie zorganizowanych, lokalnych syndykatach swojego rzemiosła, ukierunkowanych na maksymalną skuteczność działań.

Morskie grabieże dokonywane są przy wykorzystaniu sieci informatorów, czyli skorumpowanych funkcjonariuszy i urzędników, nierzadko wysokiego szczebla. Stąd pochodzą ścisłe informacje o ładunku, trasie rejsu, liczebności załogi czy parametrów technicznych statku. Mają także swoich wysoko postawionych mocodawców. Informacje z pierwszej ręki napływają od urzędników portowych, straży granicznej, służb celnych. Dość powiedzieć, że analiza napadu na drobnicowiec „Anna Sierra”, przeprowadzona przez International Maritime Bureau, wykazała, iż ładunek cukru znajdujący się w ładowniach statku został sprzedany na pniu dziewięć dni przed napadem.

„Nowe Życie Gospodarcze“