Łapać króliczka
Konkurencyjność gospodarki ograniczana jest między innymi przez zobowiązania wobec finansów publicznych i instytucji sektora finansowego, z drugiej strony — przez rosnący koszt pracy. Rząd pod presją związkową i polityczną godzi się na wzrost płacy minimalnej i skracanie czasu pracy, co prowadzi do zmniejszenia elastyczności rynku pracy i wzrostu stopy bezrobocia.
Na wzrost kosztów finansowych gospodarki wpływa wysoka krajowa stopa procentowa i ujemne różnice kursowe spowodowane drogim złotym. Za drogim, co potwierdza krytyczny stan bilansu obrotów bieżących.
Wysoka stopa procentowa nie chroni przed wzrostem deficytu obrotów bieżących, ponieważ sektor publiczny i gospodarka zadłużają się w relatywnie tańszym pieniądzu zagranicznym. RPP wie swoje, rząd wie swoje, a wojewodowie i posłowie — swoje. Wszyscy są coraz bardziej zmęczeni pogonią za króliczkiem.
Tymczasem znawcy przedmiotu krytycznie oceniają, jakie są możliwe ograniczenia wydatków publicznych. Wyższa od założonej inflacja oznacza w bieżącym roku realny spadek emerytur. Trudno odmówić racji propozycjom zwiększenia niektórych wydatków publicznych wspierających wzrost gospodarczy czy eksport.
Presja w kierunku wzrostu wydatków jest oczywiście dużo większa w porównaniu z możliwościami gospodarki. Prof. Andrzej Wernik na spotkaniu o budżecie państwa wspomniał o dodatkowej kwocie około 30 mld zł, wnioskowanych przez posłów i wojewodów. Na dodatkowe zasilenie finansów publicznych przeznaczana jest ogromna część przychodów z prywatyzacji, a mimo to pieniędzy ciągle brakuje na FUS, ZUS, restrukturyzację i cele, z których każdy oddzielnie jest słuszny, a wszystkie razem nie do udźwignięcia.
„Nowe Życie Gospodarcze“