Lektury

Grzegorz Kozyra
04-01-2001, 00:00

Lektury

W świecie spółek internetowych

Jeszcze rok temu wydawało się, że rozwój spółek internetowych i sposoby ich wyceny nie podlegają utartym schematom. Dziś już wiadomo, że ci, którzy w to wierzyli, popełnili błąd i — w wielu przypadkach — drogo za to zapłacili. Internetowy boom na rynku w USA trwa co najmniej dwa lata i swój szczyt osiągnął w marcu 2000 r. Od tego czasu amerykański indeks spółek internetowych spadł o blisko 75 proc., a w optyce postrzegania e-spółek przez analityków i inwestorów wiele się zmieniło. Aby opisać to co się działo na rynkach akcji i w świecie nowych technologii, analitycy i media sformułowali określenie — nowa ekonomia. Klasyczne firmy wpisano w świat starej ekonomii.

Jeszcze na początku 2000 r. każda publiczna oferta akcji e-spółki kończyła się nadsubskrypcją, a giełdowy debiut przynosił zyski idące w dziesiątki, a czasem w setki procent. A potem kurs akcji jeszcze przez jakiś czas szedł w górę. Wielu wydawało się, że oto mamy cudowną maszynę do robienia wielkich pieniędzy.

Pełni zachwytu dla perspektyw e-spółek analitycy roztaczali wizje e-świata, w którym liczy się tylko nowa ekonomia, czyli spółki związane z branżą TMT (technologie-media-telekomunikacja). Każdy nowy zarejestrowany użytkownik portalu wyceniany był na co najmniej 1,5 tys. USD, a czasami wielokrotnie więcej. Każdy nowo otwarty e-sklep lub partner w e-handlu powodował wzrost wyceny portalu czy też sklepu internetowego. Dość szybko okazało się, że na e-handlu detalicznym zarabiają przede wszystkim dostawcy sprzętu, producenci komputerów i serwerów oraz oprogramowania.

„Rzeczpospolita”

Firma i nowy pracownik

Panuje przekonanie, że kandydat z doświadczeniem w międzynarodowym koncernie jest najlepszym kandydatem na wszystkie pozycje w regionalnej firmie. Nie zawsze przekonanie to się sprawdza. Osoba przyzwyczajona do pracy w przedsiębiorstwie, gdzie wszystkie działania są dokładnie zaplanowane i podlegają szczegółowej ocenie, nie musi się zaadaptować do pracy w warunkach mniejszych standardów. Ponadto na ogół osoba taka nie porzuca marzeń o wielkiej karierze — zadowalając się chwilowo pracą w średniej wielkości organizacji, prawdopodobnie przeczekuje niekorzystny okres. Poza tym ukształtowana przez przedsiębiorstwo o agresywnej polityce rynkowej, ekspansywna i zdeterminowana do osiągnięcia celu, będzie chciała zdominować współpracowników, co może budzić konflikty w zespole. Trzeba więc poziom dominacji, a także ambicje kandydata dostosować do pozostałych członków zespołu, tak aby współpraca przynosiła wszystkim wymierne korzyści. Wiele firm małych i średnich, w niewielkich ośrodkach, decyduje się zatrudnić absolwentów wyższych uczelni, którzy po ukończeniu studiów wracają do swych rodzinnych miejscowości. Tutaj znowu pojawia się problem aspiracji zawodowych.

„Gazeta BCC”

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Kozyra

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu