Lektury

Grzegorz Kozyra
16-01-2001, 00:00

Lektury

Epoka gadżetów

Nie tylko Japończycy uwielbiają sprowadzać wszystko do rozmiarów główki od szpilki. Okazuje się, że podobna pasja ogarnęła również europejskich producentów. Wchodzimy w epokę gadżetów. Stąd nowoczesny biznesmen nie przepada za wielkimi komputerami. Dla wygody coraz chętniej na co dzień korzysta z palmtopów, które swą nowoczesnością i technicznymi rozwiązaniami dorównywać zaczynają laptopom i komputerom stacjonarnym. I wcale nie muszą być niewygodne do dłuższej pracy — Psion 5mx, który potrzebuje tylko dwóch paluszków, by działać cały miesiąc wyposażony jest w klawiaturę podobnych rozmiarów jak w notebooku. A waży tylko niecałe 400 gramów. Po cóż coś więcej, skoro za pomocą telefonu komórkowego i Psiona z powodzeniem da się połączyć z Internetem, odebrać pocztę i sporządzić plan działania na najbliższych kilka miesięcy. Maszynkę można połączyć z PC, gdyż jego oprogramowanie jest zgodne z aplikacjami Microsoftu, Totusa, Corela, Wordperfecta i innymi działającymi pod Windows. A jeśli nie możemy się obejść bez całkowicie tradycyjnych maszyn stacjonarnych — warto się zainteresować chociażby Equium 2000 Toshiby. Tu mądrość komputera mieści się w zgrabnej podstawie pod matrycowy monitor TFC.

„Businessman Magazine”

Kręgi zarządzania

Jeden z praktyków i teoretyków zarządzania szkoleniami i rozwojem personelu wyraził kiedyś znamienną opinię opisującą kondycję działów szkoleniowych w biznesie. Mianowicie ich rola i codzienne funkcjonowanie w równym stopniu polegają na budowaniu nowych umiejętności i kompetencji pracowników, jak i na ciągłym udowadnianiu najwyższej kadrze kierowniczej biznesowej przydatności swojej działalności.

Działy te żyją niejako w ciągłym poczuciu zagrożenia, że w obliczu nie sprzyjającej sytuacji ekonomicznej budżety przedsiębiorstw zostaną obcięte, wpływ na firmę ograniczony, a liczba zatrudnionych specjalistów może się wydać kierownictwu zbyt duża. Dlaczego tak się dzieje? Przecież z jednej strony oczywiste dla zarządów i właścicieli firm jest, że to ludzie są podmiotem wszelkich działań i wyników. Z drugiej strony — dużo chętniej pieniądze, czas i inne zasoby organizacyjne przeznacza się na działania „nieludzkie”, na przykład na nowoczesne technologie.

Istnieje panaceum na te bolączki szefów i pracowników działów personalnych. Jest nim pomiar wyników działań. Pomiar rzetelny, czyli przeprowadzony w sposób, który uwiarygadnia przedstawione dane w oczach zarządu firmy i udziałowców. Systematyczny, czyli nie zaniedbywany w nawale codziennych kryzysów, na przykład pilnej i nagłej potrzeby naliczenia rocznych bonusów, na które zdecydowano się w ostatniej chwili. Prezentacja wyników powinna być zrozumiała, czyli przemawiać językiem szefów liniowych, a nie nowomową doradców lub żargonem psychologów organizacji.

„Rzeczpospolita”

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Kozyra

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Lektury