Nowe wcielenie Forda Mondeo zaprezentowano… przed niemal trzema laty. W styczniu 2012 r. na targach w Detroit. Niedługo potem model trafił do sprzedaży na rynek amerykański (jako Ford Fusion) i.. nastał kryzys.

Konieczność przeniesienia produkcji z belgijskiego Genk do Walencji w Hiszpanii sprawiła, że europejscy klienci, w tym Polacy, dopiero teraz mogą bliżej poznać i kupić nowego Forda Mondeo. Najnowsza odsłona Mondeo, podobnie jak poprzednie wcielenie, jest oferowana w trzech wersjach nadwozia.
Jako liftback, kombi lub sedan. Ta ostatnia wersja wyłącznie z napędem hybrydowym (187 KM) i najwyższym pakietem wyposażenia, co czyni zeń propozycję za 122 tys. zł. Do pozostałych wersji Ford proponuje silniki benzynowe (1,5 i 2,0 l) w trzech wariantach mocy: 160, 203 i 240 KM lub diesle: 1,6 (115 KM) i 2,0 (150 albo 180 KM). Ceny zaczynają się od 89 000 zł za litfbacka i od 93 000 za kombi. Jaki jest ten „spóźniony” Ford?
O zaskoczeniu aparycją trudno mówić (zdjęcia sa dostępne od lat kilku), ale o zaskoczeniu wnętrzem już tak. Może materiały nie są najwyższej próby (w VW są próby wyższej), jednak ich dopasowanie zdecydowanie przerasta pojęcie o tej grupie aut. Innymi słowy: godne premium. Męczy natomiast oko nieco przekombinowana (przez co nie do końca czytelna) deska rozdzielcza. Zawieszenie to majstersztyk. Dokładnie tak powinno prowadzić się każde kombi. Jeśli jednym słowem miałbym określić charakterystykę zwieszenia… nie, jedno nie wystarczy: przewidywalne, pewne i rozsądnie komfortowe.
Tak mniej więcej. Z palety silników proponujemy jednostkę podstawową. Nie dlatego, że jest najtańsza. Dlatego, że jest wystarczająca i zadowalająca (pierwsze określenie dotyczy osiągów, drugie – apetytu na paliwo). Proponujemy do niej manualną (świetnie działającą) przekładnię. Jako alternatywę proponujemy króla. Nowego Passata.
Jego najmocniejszą stroną jest to, że jest Passatem. Mondeo jest nieco tańsze, ciut lepiej wyposażone i – to już moje zdanie – lepiej się prezentuje. Oba auta to raczej typy skrupulatnych urzędników. Z tym, że Passat wolny czas spędza przed telewizorem, a Mondeo na imprezie. Na szczęcie to nie ja muszę wybierać.
Tym razem miałbym kłopot. I jeszcze jedna uwaga. Podzielam zdanie kolegów po fachu: rzeczywiście, gdyby Modeo pojawił się w Europie te dwa lata temu, mógłby (wówczas jeszcze poprzedniego) Passata zmiażdżyć. Nowego najwyżej… pogryzie.