Lepsi od sondaży

Rafał Kerger
opublikowano: 2007-10-18 00:00

reportaŻ Wybory blisko. Czy bliżej do pierwszego pieniężnego rynku przewidywań politycznych? Zapytaliśmy w Polidei.

Jakub Lipiński, Krzysztof Nędzyński, Tomasz Stępień. Rocznik 1979. Założyciele Fundacji na Rzecz Demokracji Internetowej Polidea i serwisu Polidea. pl — jedynego w Polsce wortalu przewidywań wydarzeń społeczno-politycznych — mają przed sobą świetlaną i dostatnią przyszłość. Jeżeli tylko ich polityczno-punktowa zabawa stanie się regularnym rynkiem kontraktów terminowych na wydarzenia polityczne. Rynkiem pieniężnym. Oni tego chcą. Podobnie jak setki zarejestrowanych u nich graczy.

Zakłady dziś

Lipiński, Nędzyński i Stępień wpadli na pomysł zorganizowania platformy internetowej dla zakładów o przyszły przebieg wydarzeń politycznych przy brydżu.

— Z Krzyśkiem znamy się z czasów licealnych ze Stalowej Woli. Kubę poznaliśmy na studiach. Właśnie przy brydżu rozmawialiśmy o teoriach, które potem zainspirowały nas do stworzenia Polidei — zaczyna Tomasz Stępień, prezes fundacji Polidea.

Głównym atrybutem Polidea.pl jest gra. Mówiąc najprościej: inwestujemy tutaj swoje punkty otrzymane po zarejestrowaniu się. Inwestujemy, przewidując wydarzenia polityczne, śledząc jednocześnie zmieniające się warunki na scenie politycznej, które determinują kolejne podejmowane przez nas — jako graczy — decyzje.

— Wszystkie pytania do kolejnych zakładów są ułożone na zasadzie: prawda — fałsz, co pozwala na sprawne i zupełnie rynkowe funkcjonowanie naszego mechanizmu. Jedni stawiają, że Wiktor Janukowycz wygra wybory na Ukrainie, ich przeciwnicy się z tym nie zgadzają. Inni obstawiają, że ugrupowanie Wojciecha Olejniczaka zdobędzie ponad 2,5 mln głosów, kolejni mówią, że nie. I tak dalej. Wygrywa ten, którego przewidywania się urzeczywistniły — wyjaśnia zasady systemu Jakub Lipiński.

Mechanizm gry politycznej prześledźmy na przykładzie zakładu, który najbardziej ostatnio zmienił notowania. Pytanie brzmi: „Platforma Obywatelska zdobywa co najmniej 30 proc. głosów?” Obstawiając „wierzę” na Polidea.pl, by wygrać 100 punktów — trzeba dziś w to wydarzenie zainwestować 67, obstawiając „wątpię” — wystarczy 37 punktów. Jeszcze niedawno proporcje były bardziej wyrównane. Sytuacja na rynku zmieniła się diametralnie po ostatnich — wygranych przez Donalda Tuska, lidera PO — debatach i opublikowanych po nich sondażach.

— Wynika to z tego, że pod wpływem otrzymywanych informacji gracze, którzy wierzą, że PO otrzyma co najmniej 30 proc. poparcia, są skłonni zapłacić coraz więcej za kontrakt, brakuje zaś tych, którzy wątpią w to i są skłonni na to postawić swoje „reputy” — bo tak nazywa się waluta używana w Polidea.pl — mówi Krzysztof Nędzyński, kolejny fundator Polidei.

Na pytanie, czy tegoroczne wybory do polskiego parlamentu są ostatnimi, w trakcie których zakłady w Polidea.pl odbywają się o „punkty reputacji”, a nie o pieniądze — Lipiński, Nędzyński i Stępień nie potrafią odpowiedzieć jednoznacznie.

— Zrobimy wszystko, by tak się stało. Niemniej, o czym zdążyliśmy się przekonać, nie jest to wcale takie proste. Albo musielibyśmy ubiegać się o koncesję na gry i zakłady wzajemne za pół miliona złotych, albo na przykład umówić się z Ludwikiem Sobolewskim, by stworzyć alternatywny rynek pod egidą giełdy. Obie drogi są na razie poza naszym zasięgiem — uśmiecha się Krzysztof Nędzyński.

— Prędzej czy później taki rynek powstanie. Mamy wiedzę i trzy lata praktyki. Kiedyś byliśmy razem w Krakowie. Teraz znów wylądowaliśmy razem, tyle że w Warszawie, bo wszyscy tu pracujemy. Mamy zatem więcej możliwości, by ukuć plan biznesowy dla Polidei — dodaje Tomasz Stępień.

Warto dodać, że w Stanach Zjednoczonych działają takie rynki, jak Polidea, tyle że pieniężne, choćby na stronie www.intrade.com.

Zakłady dla nauki

Na niewielkie sumy w dolarach pograć mogą też zalogowani na Iowa Electronic Market (http://iemweb.biz.uiowa.edu). Jest to rynek przewidywań Uniwersytetu w Iowa, który spełnia rolę nie tylko rozrywkową, ale także badawczą.

— Dla mnie aspekt naukowego działania Polidei jest nie mniej ważny niż gra. Taki rynek może dostarczać wiarygodnych danych o szansach wyborczych partii politycznych. Może bardziej wiarygodnych niż sondaże — uważa Krzysztof Nędzyński.

O co chodzi? Polidea.pl świetnie realizuje teorię wiedzy rozproszonej, opartej na regule, że grupa jako całość wie więcej i prognozuje lepiej niż najinteligentniejszy członek tej grupy. Z notowań zakładów na serwisie można zatem wyciągnąć wiele całkiem przydatnych danych do badań socjologiczno-politologicznych. Teoria wiedzy rozproszonej zakłada, że można połączyć fragmentaryczną wiedzę jednostek w spójną mądrość zbiorową. Co dwie głowy, to nie jedna.

Przypuśćmy, że stu graczy Polidea.pl typuje — pod pręgierzem utraty zgromadzonych pieniędzy i ryzykując swoją reputację — jaki wynik osiągnie Prawo i Sprawiedliwość w nadchodzących wyborach. Jest niemal pewne, że mediana wyciągnięta z ich typów będzie bliższa rzeczywistego wyniku PiS niż nawet najtrafniejsza prognoza pojedynczego gracza.

Prekursorem takiego wyciągania wiedzy z typów zainteresowanych zakładami jest Francis Galton, wszechstronny brytyjski uczony przełomu XIX i XX w. Niegdyś trafił on na konkurs podczas targów bydłem. W zabawie wystawiony był ważący ponad tysiąc funtów byk. Kto najlepiej wytypował jego wagę, dostawał go na własność. Po przeprowadzonym konkursie profesor Galton zebrał wszystkie losy i wyliczył z nich medianę. Mediana odbiegała od rzeczywistej wagi cielaka o dwa funty, podczas gdy najlepszy z typujących pomylił się prawie o dziesięć funtów.

— Polidea.pl przysłużyć się może także w innym naukowym aspekcie. Nasz system promuje wprawnych analityków politycznych, potrafiących — na bazie spływających informacji — skutecznie przewidzieć wydarzenia. Takich, którzy są rzeczywistymi ekspertami w dziedzinie, bo stoją za nimi wyniki. Takich, którzy, jako najlepsi, mogą stanąć w szranki z medialnymi autorytetami, którzy są w stanie wytłumaczyć każdy obrót wydarzeń po fakcie, ale nie zaryzykują przedstawienia własnej prognozy przed wyborami — zapewnia Jakub Lipiński.

Czy nie jest to jednak zapewnienie zbyt buńczuczne? Chyba nie. Bo kto wierzy analitykom giełdowym? Większość patrzy na Karkosika albo na Moskę. n

Inteligencja Galtona

Przygoda z bykiem to mały, acz znaczący, epizod w życiu sir Francisa Galtona (1822-1911), dalekiego krewnego Charlesa Darwina. Nade wszystko zasłynął on jako podróżnik po Afryce. Napisał o niej wiele książek. Przyrodnik, meteorolog, antropolog, pisarz i lekarz był również prekursorem badań nad inteligencją i genetyką. Opracował metody statystyczne do badania rozsiewu uzdolnień w populacjach, wprowadził pojęcia testu i testu umysłowego (sprawdzian uzdolnień). Za odpowiedzialne za inteligencję i zdolności umysłowe uważał dwie zmienne: energię działania i wrażliwość zmysłową. Jego testy składały się z zadań psychofizycznych, co pasowało do jego koncepcji, bo mierzył energię działania oraz wrażliwość.

Anegdotyczne borówki

Największe emocje wśród graczy Polidei.pl wzbudził zakład o wyjście obozu Marka Borowskiego z SLD w 2004 r. Media doniosły, że stało się to w nocy z 25 na 26 marca. Zakład brzmiał „Borowski nie jest członkiem SLD 25 marca 2004 r.”. Doszło do tego, że jeden z graczy oficjalnie zwrócił się do Marka Borowskiego o wyjaśnienie.