Lepsza atmosfera w grupie PZU

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2007-09-13 00:00

Bez kłótni i złośliwości — takiego walnego PZU dawno nie było. Kontrola wykluczyła manipulacje, jakie prasa zarzucała byłemu prezesowi.

Bez kłótni i złośliwości — takiego walnego PZU dawno nie było. Kontrola wykluczyła manipulacje, jakie prasa zarzucała byłemu prezesowi.

Kilka ostatnich walnych PZU, największego ubezpieczyciela w naszej części Europy, dostarczyło sporo emocji. Iskrzyło między głównymi akcjonariuszami: skarbem państwa i holenderskim Eureko. Wczorajsza druga część przerwanego walnego była wyjątkowo spokojna. Szybko i bez słowa dyskusji zatwierdzono sprawozdania: finansowe oraz z działalności grupy za 2006 r. Przed głosowaniem Agata Rowińska, nowa prezes PZU, przedstawiła wyniki kontroli, dzięki której przerwano sierpniowe walne. Ówczesny prezes Jaromir Netzel wnioskował o przerwę na zbadanie, czy zarzuty o przeksięgowaniu wydatków po zamknięciu ksiąg, które pod adresem prezesa sformułował tygodnik „Newsweek”, są prawdziwe.

— Raport audytora nie pozostawia złudzeń, że takich nieprawidłowości nie było — mówi Agata Rowińska.

Dodała, że PZU zastanowi się nad realizacją zapowiedzi prezes Netzla, który mówił, że w takim przypadku wyciągnie względem tygodnika konsekwencje prawne, w tym o zwrot kosztów badania. Według naszych informacji, PZU wydał na nie blisko 300 tys. zł.

Ciekawiej zrobiło się dopiero, gdy zaczęto prezentować wyniki innej kontroli. Prezes Netzel zlecił Biuru Kontroli Wewnętrznej prześwietlenie wydatków reklamowych i kosztów członków zarządu za jego czasów oraz jego poprzednika Cezarego Stypułkowskiego. Wyliczono, że prezes Stypułkowski średnio miesięczne na podróże i szkolenia zagraniczne wydawał 37,9 tys. zł, a na wydatki reprezentacyjne prawie 30 tys. zł. Prezes Netzel odpowiednio 10,9 tys. i 3,5 tys. zł. Na te dwa cele prezes Stypułkowski wydał podczas kadencji ponad 2 mln zł.

— Czy wyniki kontroli świadczą o nadużyciach lub działaniu na szkodę spółki i czy w związku z tym złoży ona jakieś zawiadomienie do odpowiednich służb? — dopytywał David de Benedetti, reprezentujący Manchester Securities, które ma kilka procent akcji PZU.

— Wyniki są znane od niedawna i spółka potrzebuje czasu na analizę, czy istnieje potrzeba wystąpienia na drogę prawną — odpowiedziała Agata Rowińska.

Wczoraj obradowali nie tylko akcjonariusze, ale także sąd apelacyjny, który wydał wyrok w sprawie powództwa Eureko przeciwko skarbowi państwa o ochronę dóbr osobistych. Holendrzy twierdzili, że komunikat resortu z lipca 2006 r. naruszył ich dobre imię. Sąd pierwszej instancji przyznał rację Eureko. Wczoraj sąd drugiej instancji oddalił apelację skarbu, stwierdzając, że dopuścił się naruszenia dóbr osobistych Eureko i nakazał przeproszenie w prasie. Resort nie daje za wygraną i zapowiedział skargę kasacyjną.