Liczba internautów rośnie szybciej od bezrobocia

Kamil Kosiński
opublikowano: 2002-04-17 00:00

Od lata 2001 r. mamy do czynienia z niespotykaną dotychczas dynamiką wzrostu liczby internautów. Paradoksalnie, może to oznaczać kłopoty dla portali. Dla zachowania dobrej marki będą one musiały inwestować w infrastrukturę przystosowaną do obsługi wzmożonego ruchu. Mogą zaś nie nadrobić tego przychodami z reklam i e-commerce. Zwiększa się bowiem liczba użytkowników sieci, deklarujących brak dochodów.

Według badań prowadzonych przez ośrodek badania rynku i opinii publicznej SMG/KRC Poland, w lutym 2002 r. z Internetu korzystało 15,7 proc. Polaków w wieku powyżej 15 lat. Oznacza to, że w ciągu roku 2001 liczba internautów podwoiła się. Średnia liczba osób deklarujących korzystanie z Internetu między październikiem a grudniem 2000 r. wynosiła bowiem 7,8 proc. Ten wzrost liczby użytkowników sieci nastąpił pomimo niekorzystnych wskaźników makroekonomicznych. Od grudnia 2001 r. do stycznia 2002 r. stopa bezrobocia wzrosła bowiem z 15,1 do 18,0 proc. Nie nastąpiła przy tym żadna wyraźna obniżka kosztów usług telekomunikacyjnych.

— Wzrost liczby użytkowników Internetu nie oznacza, że Polakom poprawiły się warunki materialne, ani też, że spadły koszty połączeń telekomunikacyjnych. Liczba internautów zwiększa się nadal wśród tej samej grupy stosunkowo zamożnych Polaków. Tym bardziej że regularne korzystanie z sieci deklaruje zaledwie połowa z 16 proc., przyznających się do używania Internetu — twierdzi Radosław Kucko, dyrektor ds. badań i kreacji produktów spółki Onet.pl.

Szczególnie intensywny przyrost liczby internautów rozpoczął się od lata 2001 r. Tylko w okresie od trzeciego kwartału 2001 r. do lutego 2002 r. liczba internautów wzrosła o pięć punktów procentowych, a więc o połowę tego, co notowano jeszcze w pierwszym półroczu 2001 r. Z drugiego na trzeci kwartał 2001 r. liczba internautów wzrosła o 1,7 punktu procentowego, z trzeciego na czwarty kwartał 2001 r. o 1,9 punktu, a po czterech kwartałach w porównaniu ze średnią ze stycznia i lutego 2002 r. o 1,4 punktu. Tymczasem tylko w jednym z sześciu wcześniejszych kwartałów lat 2000 i 2001 wzrost liczby internautów w stosunku do poprzednich trzech miesięcy przekroczył 1 punkt procentowy. Wyniki badań ankietowych SMG/KRC Poland potwierdzają przy tym same spółki internetowe.

— Nasze statystyki oglądalności wykazują, że po wakacjach 2001 r. liczba odwiedzin portalu wyraźnie wzrosła. Przyrost, który odnotowaliśmy pod koniec 2001 r., był wyraźnie większy od obserwowanego w latach wcześniejszych — mówi Radosław Kucko.

Nie ma przy tym zgody co do powodów nagłego wzrostu zainteresowania Internetem wśród Polaków. Przedstawiciele branży IT, twierdzą, że właśnie w drugiej połowie 2001 r. modem stał się standardowym elementem nowo sprzedawanych komputerów. „Fabryczne” wyposażanie ich w modem niejako narzuca zaś korzystanie z Internetu. Zdaniem przedstawicieli spółek typowo internetowych, nagły przyrost liczby internautów może być też po prostu wynikiem przekroczenia przez tego typu firmy pewnego progu jakości świadczonych przez nie usług.

— Na nagły wzrost liczby użytkowników Internetu wpłynęła z pewnością coraz bogatsza oferta serwisów WWW. Systematyczne podnoszenie ich poziomu doprowadziło w końcu do przełamania pewnej bariery. Nie bez znaczenia jest też rosnąca rola poczty elektronicznej jako kanału łączności — wyjaśnia Marek Borzestowski, prezes Wirtualnej Polski.

Zmiany w wykorzystaniu Internetu przez Polaków dotyczą nie tylko samej liczby internautów, ale także ich struktury. Coraz mniej internautów deklaruje korzystanie z sieci w pracy. Obliczana kwartalnie średnia liczba internautów deklarujących korzystanie z sieci w pracy wynosiła w 2000 r. ponad 30 proc. Przez 2000 r. wartość ta spadała i obecnie to miejsce korzystania z sieci wskazuje około 25 proc. Delikatnie rośnie też liczba osób przeglądających sieć w domu. Prawdziwy boom towarzyszy zaś kawiarenkom internetowym. W pierwszym kwartale 2000 r. to miejsce korzystania z sieci deklarowało 6,3 proc. internautów. Obecnie do takiej formy kontaktu z siecią przyznaje się 18,7 proc., choć w trzecim kwartale 2001 r. liczba ta przekroczyła nawet 20 proc. Jest to o tyle ciekawe, że badania wskazują na niewielki, ale stały wzrost liczby internautów pozbawionych dochodów i brak jakichkolwiek wyraźnych tendencji w grupach deklarujących dochody netto do 1 tys. zł, 1-2 tys. zł i powyżej 2 tys. zł. Może to oznaczać, że pomimo wzrostu liczby użytkowników, spółki typowo internetowe, np. portale, nie polepszą swojej sytuacji finansowej. Więcej użytkowników oznacza bowiem konieczność dalszych inwestycji w infrastrukturę albo konieczność liczenia się z pogorszeniem opinii, związanym z gorszym funkcjonowaniem obciążonych zbyt dużym ruchem witryn. Jedynymi beneficjentami wzrostu liczby internautów mogą się więc okazać dostawcy sprzętu i oprogramowania potrzebnego do utrzymywania serwisów WWW.

— Jeżeli rośnie liczba transakcji czy odwiedzin stron WWW, to w ślad za tym idzie rozwój infrastruktury technicznej. Procesu tego nie jest w stanie znacząco osłabić nawet optymalizacja posiadanych już zasobów. W Polsce nie powinien przy tym nabrać dużego znaczenia rynek wtórny, związany z wyprzedażą infrastruktury upadłych spółek internetowych. U nas boom internetowy był co prawda tak samo intensywny jak w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej, ale trwał za to dużo krócej. Rynek sprzętu z tzw. drugiej ręki nie jest więc rozwinięty — tłumaczy Ziemowit Przymus, dyrektor ds. serwerów i pamięci masowych w IBM Polska.