Liczę na zyski z akcji PKN Orlen
Zanim zacząłem grać na giełdzie, przeczytałem w poradniku dla początkujących inwestorów, że przede wszystkim nie należy wpadać w złość, nerwy trzymać na wodzy i kierować się chłodną kalkulacją. No, dobrze, ale jak długo można?
Kiedyś trzeba w końcu przyznać się do porażki i wycofać się z nietrafionej inwestycji. Zdecydowałem w ubiegłym tygodniu, że taką właśnie porażką jest moje zaangażowanie w Softbank. W ciągu trzech tygodni, jakie minęły od momentu, gdy stałem się posiadaczem 35 papierów warszawskiej firmy, straciłem na tym biznesie 200 zł, czyli około 23 proc. Mam dość. Pokłady mojej cierpliwości zostały wyeksploatowane do cna. Sprzedałem więc ten nieszczęsny Softbank w ubiegły poniedziałek po 18,45 zł.
Łudziłem się, że ogłoszone z wielką pompą zacieśnienie współpracy z Prokomem przełoży się w korzystny dla mnie sposób, ale stało się dokładnie odwrotnie. Ostatnio prezes Softbanku stwierdził, że owszem — rozmowy o fuzji z Prokomem są prowadzone, ale są one „mniej intensywne” oraz, że „nie może powiedzieć, że fuzja nastąpi w przewidywalnym terminie”. Coś mi tu nie pasuje. Wygląda to trochę jakby prezes Lesz grał na zwłokę, nie chcąc powiedzieć prosto w oczy, że rozmowy z Prokomem zakończyły się klapą. To przeciąganie struny — moim skromnym zdaniem — ma na celu tylko i wyłącznie ratowanie pikującego kursu spółki. A ja mam już dość nabijania mnie w butelkę!
Po sprzedaży papierów Softbanku i zapłaceniu stosownej prowizji dla mojego biura maklerskiego, wycofałem z rynku 635 zł. Dodałem do tego prawie wszystkie wolne środki i za kwotę 775 zł kupiłem 50 akcji PKN Orlen, płacąc 15,50 zł za jeden walor. Cóż, nie będę ukrywał, że liczę na odrobienie strat, jakich przysporzył mi Softbank. Nie wiem do końca, czy dobrze robię, ale postanowiłem zaufać opinii analityków, którzy nie wystawiają ostatnimi czasy rekomendacji dla płockiego koncernu innych niż „dodawaj”, „akumuluj”, „kupuj”, a nawet „kupuj spekulacyjnie”.
Zwłaszcza to ostatnie słowo mocno zawładnęło moją wyobraźnią. Czemu by troszkę nie pospekulować? A nuż w szybkim czasie odzyskam straconą gotówkę? Mam nadzieję, że nowy rząd szybko podejmie decyzję o wydaniu za mąż panny z Płocka. Kawalerów chętnych do jej ręki jest dwóch. Wielka dziura budżetowa tylko czeka na przypływ gotówki w ramach posagu od jednego z nich. Postanowiłem więc uprzedzić wszystkich i kupić PKN, zanim na podobny pomysł wpadną pozostali gracze. Wcześniej czy później przecież ojciec panny młodej, czyli rząd, i tak wybierze któregoś z kandydatów. Zanim to nastąpi, ja już będę w posiadaniu znacznie niedowartościowanych — w obecnej chwili — akcji. Szczerze wierzę, że za kilkanaście dni będę już odcinał kupony od tej inwestycji.
Zastanawiałem się jeszcze, czy nie sprzedać by też i Prokomu, aby kupić więcej akcji PKN-u, ale ostatecznie postanowiłem dać szansę firmie z Trójmiasta. Pod koniec tygodnia Prokom poinformował bowiem o podpisaniu długo oczekiwanego kontraktu na rozbudowę systemu informatycznego Poczty Polskiej. Chyba dobrze zrobiłem, bo po ukazaniu się tej informacji kurs Prokomu wzrósł prawie o 5 proc. Całkiem ładnie jak na początek. Zobaczymy, czy zwyżka będzie tylko jednorazowa, czy też przerodzi się w dłuższy trend. Nie ukrywam, że liczę na to drugie. Zwłaszcza że w jednej z gazet wyczytałem, iż analiza techniczna wskazuje, że został przełamany silny opór na poziomie 75 zł. Kolejny opór kursu analitycy określili na poziomie 80 zł, ale myślę sobie, że skoro kurs przełamał jeden opór, to dlaczego miałby nie przełamać i drugiego?
ZMIANA CELÓW: Rozczarowany stratami na Softbanku postanowiłem zawierzyć analitykom i skusiłem się na zakup akcji PKN Orlen.