Hitem inwestycyjnym na warszawskiej giełdzie w pierwszym kwartale okazały się akcje małych i średnich spółek. Najwyższymi zyskami mogą się więc pochwalić fundusze inwestycyjne, które jeszcze pod koniec 2005 r. postawiły na walory firm o mocnych fundamentach, ale niekoniecznie o największej kapitalizacji. Pierwszym liderem tegorocznego rankingu „PB” jest DWS Top 25 Małych Spółek. W ubiegłym roku zajął on jedno z ostatnich miejsc ze stopą zwrotu +6,5 proc. Gorszy był tylko BPH Top Ameryka z niespełna 4,5-procentowym dorobkiem.
Giełdowy indeks spółek średniej wielkości MIDWIG od początku roku do końca marca poszedł w górę o 26 proc., zaś WIRR — wskaźnik koniunktury giełdowego „planktonu” — zwyżkował aż 54 proc. Jednostki udziałowe funduszu DWS Top 25 Małych Spółek w tym czasie zyskały na wartości 31,5 proc. To niewiele mniej niż wynik osiągnięty przez tryumfatora ubiegłorocznej edycji rankingu „PB”. Arka Akcji w 2005 r. zarobiła dla klientów 39,4 proc. Druga lokata po marcu przypadła funduszowi ING Średnich i Małych Spółek, który zyskał już 23,8 proc. Bardzo dobre trzecie miejsce zajmuje Arka Akcji. Portfele klientów tego funduszu w minionych trzech miesiącach przytyły o prawie 19 proc.
Zarządzający Arki utrzymują wysoką formę z ubiegłych lat. Nie ma wątpliwości, że hossa na akcjach giełdowych średniaków wcześniej czy później musi się skończyć. Spadną wówczas zyski funduszy statutowo zobligowanych do inwestowania aktywów w akcje spółek niewielkiej kapitalizacji. Na pierwszy plan wyjdą fundusze zrównoważone i akcyjne, bo ich zarządzający potrafią w czasie wzrostu indeksów pomnażać zyski klientów, zaś w trakcie ochłodzenia giełdowej koniunktury — skutecznie chronić wypracowany dorobek. Ubiegłoroczne wyniki funduszy spod szyldu Arki nie pozostawiły cienia wątpliwości, że są w tym bezkonkurencyjne.
W tym roku również nie zawodzą. Dwa czołowe miejsca w rankingu w kategorii funduszy mieszanych zajmują Lukas Dynamiczny Polski i Arka Zrównoważony — oba zarządzane przez BZ WBK Asset Management. Nie wiedzie się inwestorom funduszy lokujących pieniądze klientów poza granicami Polski. To żadne zaskoczenie, bo w ubiegłym roku było podobnie. Wszystko za sprawą umacniającego się złotego wobec euro i dolara, co ogranicza zyski wypracowane na inwestycjach kapitałowych.
W ostatnich tygodniach złoty zaczął słabnąć. Jeśli ta tendencja się utrzyma, to kwiecień może należeć do funduszy zagranicznych. Zwłaszcza że indeksy giełd zachodniej Europy oraz Stanów Zjednoczonych biją rekordy.