Liderzy UE chcą jedności wobec groźby terrorystycznej BRUKSELA (Reuters) - W czwartek wieczorem przywódcy obecnych i przyszłych państw
Unii Europejskiej (UE) będą chcieli puścić w niepamięć rok sporów i uzgodnić wstępny
kompromis dotyczący pierwszej wspólnotowej konstytucji. Spotykając się po raz pierwszy od czasu ataków terrorystycznych w Madrycie, w
których zginęło 190 ludzi, przedstawiciele 25 państw planują zatwierdzić bardziej
zdecydowaną politykę przeciwko terroryzmowi i mianować Holendra Gijsa de Vriesa
unijnym koordynatorem ds. antyterroryzmu. Komisarz ds. zagranicznych UE, Hiszpan Javier Solana, obarczył de Vriesa - byłego
wiceministra spraw wewnętrznych - misją większego skoordynowania pracy wielu
europejskich instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. W wywiadzie dla jednej z gazet europejskich Solana powiedział, że Europa może "być
górą w starciu z terrorystami" za sprawą większej współpracy między wywiadami,
wprowadzeniu ogólnounijnego prawodawstwa oraz koordynacji działania. Dodał także, że Unia musi zrozumieć i stawić czoła powodom terroryzmu. Europejczycy
postrzegają konflikt izraelsko-palestyński jako główny czynnik zwiększający bojowość
islamskich fundamentalistów. Unijna Deklaracja W Sprawie Terroru, znowelizowana w ciągu ostatnich kilku tygodni
przez unijnych komisarzy zarówno ds. wewnętrznych jak i zagranicznych, będzie wzywać
państwa partnerskie do zacieśnienia swoich polityk antyterrorystycznych pod groźbą
utraty pomocy unijnej. POLSKI KOMPROMIS Ostatni szczyt UE w grudniu był gorzkim widowiskiem, ponieważ przywódcom nie udało
się uzgodnić tekstu przełomowej, pierwszej europejskiej konstytucji przed rozszerzeniem
Unii o 10 nowych krajów. Tym razem są jednak sygnały, że politycy chcą przezwyciężyć dzielące je różnice i
uzgodnić projekt do końca czerwca. Wyraźne sygnały odchodzenia od swego nieprzejednanego
stanowiska wysyła Polska. W grudniu rozmowy rozbiły się o kwestię liczby głosów przypadających na każde
państwo. Hiszpania i Polska odrzuciły zasadę podwójnej większości, w ramach której
decyzje podejmuje się przy poparciu większości krajów reprezentujących 60 procent
populacji UE. Te dwa kraje opowiadały się za systemem przyjętym w 2000 roku w Nicei, który dawał
im wpływ na proces decyzyjny nieproporcjonalny do ich wielkości. W czwartek polski minister spraw zagranicznych, Włodzimierz Cimoszewicz, po raz
pierwszy powiedział: "Nie wykluczamy możliwości kompromisu opartego na podwójnej
większości. Jednak takie proste oświadczenie mogłoby być mylące, bo wiele zależy od
szczegółów tej konstrukcji". Irlandia, która sprawuje rotacyjne przywództwo w UE, jasno oświadczyła w środę, że
szeroki konsensus musi być oparty na zasadzie podwójnej większości. Dyplomaci z kilku krajów, między innymi z Francji, nie spieszą się jednak ze
wznowieniem negocjacji przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się w
dniach 10-13 czerwca, chcąc uniknąć ataku ze strony eurosceptyków. To oznaczałoby znaczne skrócenie czasu na ewentualne negocjacje, ponieważ następny
szczyt UE odbędzie się 17-18 czerwca. ((Tłumaczyli: Adrian Krajewski i Tomasz Krzyżanowski; RM:
[email protected]; Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700;
[email protected]))