Niecodzienna sytuacja na rynku obligacji. Skarbowe piętno

Emil Szweda, główny analityk Michael / Ström Dom Maklerski
opublikowano: 2026-09-18 17:51

Różnica między rentownością obligacji dziesięcioletnich i stawką sześciomiesięczną WIBOR sięgnęła we wtorek 2,66 pkt proc., co nie zdarzyło się nigdy wcześniej. Nawet po spadku rentowności do 6,15 proc. różnica (2,3 pkt proc.) przekracza wieloletnią medianę (0,8 pkt proc.).

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Różnice te mają szczególne znaczenie dla rodzimego rynku obligacji korporacyjnych. Jak bowiem zdecydować się na zakup obligacji oprocentowanej według wzoru WIBOR plus np. 2,5 pkt proc. marży, skoro obligacje skarbowe oferują niemal taką samą nominalną rentowność?

Z dylematem zmierzyli się inwestorzy, którzy w ostatnich dniach objęli dziesięcioletnie papiery podporządkowane VeloBanku z taką właśnie marżą, a nieco wcześniej Banku Pocztowego, który oferował jednak czteroletnie obligacje senioralne (z marżą 2,2 pkt proc.). W przypadku VeloBanku mamy do czynienia z debiutem rynkowym, często witanym ciepło przez inwestorów, którzy zwykle narzekają na możliwości dywersyfikacji. Bank Pocztowy, kontrolowany przez grupę PKO BP, to niemalże opcja na obligacje skarbowe (60 proc. jego bilansu wypełnia dług skarbu państwa). Poza tymi wyjątkami od rozpoczęcia przeceny obligacji skarbowych na rynek trafiło tylko kilka średnich emisji obligacji korporacyjnych (100 mln zł lub więcej), z czego tylko jedna - AB - w dodatku przeprowadzona na początku lipca, a więc zanim jeszcze doszło do zauważalnego wzrostu rentowności obligacji skarbowych - uplasowała obligacje wśród inwestorów typowo instytucjonalnych. Pozostałe oferty kierowane były albo do inwestorów indywidualnych, albo pochodziły od grup bankowych (np. spółek leasingowych), ewentualnie miały charakter mieszany. Były też emisje bilateralne, objęte przez fundusze private debt, ale oprocentowanie rzędu 14,5 proc. nie ma wiele wspólnego z przebiegiem notowań papierów skarbowych.

Można zaryzykować tezę, że przecena obligacji skarbowych już wywarła pewien wpływ na rynek obligacji korporacyjnych wyrażony w mniejszej liczbie średnich i dużych emisji obligacji. Wpływ na same warunki nie jest dotąd silny, co wynika z charakteru samego rynku. Na Catalyst, ale także na OTC nie widać dostosowawczej przeceny obligacji korporacyjnych, bo nikt nie jest nią zainteresowany. Fundusze inwestycyjne nadal notują napływy środków, więc dlaczego miałyby sprzedawać obligacje spółek, które przecież świetnie wywiązują się z obsługi wyemitowanego zadłużenia? Nie ma podaży, nie ma więc zmiany notowań. Niewiele jest przy tym firm, które nie mogłyby sobie pozwolić na odczekanie z emisją do czasu uspokojenia sytuacji, zwłaszcza że banki wciąż konkurują o finansowanie małych, średnich i dużych firm. Jednak na dłuższą metę, trudno wyobrazić sobie, że przecena obligacji skarbowych nie wpłynie w żaden sposób na wysokość oferowanego inwestorom oprocentowania.

Dostosowanie do rentowności papierów skarbowych może przebiegać na kilka sposobów, a jednym z nich jest wzrost stawek WIBOR, a więc również stóp procentowych. Szanse na taki scenariusz wzrosły, szczególnie po tym jak Fedu, wzorem EBC, zdecydował się na podniesienie stóp procentowych, inflacja bazowa w Polsce wzrosła do 3,3 proc., a notowania ropy - mimo ostatnich spadków - utrzymują się wyraźnie powyżej 100 USD za baryłkę. Rentowności długoterminowych obligacji spadły w tych okolicznościach, co było reakcją na decyzję Fed, w której inwestorzy widzą nadzieję na powstrzymanie i inflacji, i apetytu Białego Domu na kolejne wydatki.