Tysiące roszczeń klientów Zondacrypto. Estoński syndyk przekazał szczegóły

Kristel Harma/Aripaev, ARŻ
opublikowano: 2026-09-18 17:26

Do końca ubiegłego tygodnia 1129 poszkodowanych złożyło do syndyka masy upadłościowej BB Trade Estonia, operatora giełdy Zondacrypto, wnioski o wypłatę około 23,5 mln EUR. Liczba ta lawinowo rośnie - do czwartkowego poranka przybyło kolejne 980 roszczeń.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

- kiedy mija termin na zgłoszenie roszczeń i dlaczego samo powiadomienie polskiej prokuratury nie wystarczy

- w jakim języku estoński syndyk przyjmuje wnioski o zwrot środków

- na poszukiwaniu ilu brakujących bitcoinów skupiają się obecnie działania syndyka

- gdzie przebywa prezes giełdy i czy zarząd spółki utrzymuje kontakt z syndykiem

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Roszczenia wierzycieli Zondacrypto wciąż napływają. Estoński syndyk masy upadłościowej Zondacrypto Margus Lentsius oszacował, że może być ich jeszcze wielokrotnie więcej. Oszukani klienci polskiej giełdy kryptowalut muszą szukać sprawiedliwości w Estonii, ponieważ spółka była zarejestrowana w tym kraju.

Termin na poinformowanie syndyka o roszczeniach wobec Zondacrypto upływa 27 października - równo dwa miesiące po ogłoszeniu przez talliński sąd upadłości BB Trade Estonia, która była operatorem giełdy. Wierzytelności, które nie zostaną zgłoszone w wyznaczonym czasie, ale zostaną uznane, będą zaspokojone jako ostatnie.

Wierzyciele Zondacrypto po raz pierwszy spotkali się z syndykiem

W czwartek 17 września w stolicy Estonii odbyło się pierwsze spotkanie wierzycieli BB Trade Estonia z syndykiem spółki. Uczestniczyli w nim głównie polscy prawnicy reprezentujący klientów z Estonii i Polski, a wielu poszkodowanych połączyło się zdalnie. Spotkanie było prowadzone w języku estońskim i polskim, z udziałem tłumacza.

– Ponieważ w Polsce równolegle toczą się postępowania karne, wierzyciele mogą błędnie sądzić, że po skontaktowaniu się z polską prokuraturą wszystko zostało już złożone – zwrócił uwagę Lentsius.

– W rzeczywistości każdy, kto stwierdzi, że ma roszczenie wobec BB Trade Estonia, musi je zgłosić syndykowi masy upadłościowej – dodał.

Syndyk twierdził wcześniej, że roszczenia mogą przekroczyć 700 mln EUR, podczas gdy wstępne szacunki w postępowaniu karnym w Polsce przewidywały co najmniej 80 mln EUR strat i 30 tys. poszkodowanych. Serwis Cryptobriefing donosi, że roszczenia wzrosły do ​​560 mln EUR.

Od 13 do 1,2 mln EUR. O to walczą poszkodowani

W Polsce wiele osób poszkodowanych zatrudniło pełnomocników, którzy zgrupowali ich roszczenia. Na zgromadzeniu wierzycieli reprezentowane były zasadniczo trzy grupy wierzycieli, którzy stracili łącznie 11,5 mln EUR. Najmniejsza kwota roszczenia wynosi 13,05 EUR, a największa ponad 1,2 mln EUR.

Podjęto decyzję o utworzeniu trzyosobowego komitetu upadłościowego. Polski adwokat Damian Przybyłowski, reprezentujący poszkodowanych na kwotę 2,3 mln EUR, został wybrany do reprezentowania drobnych wierzycieli. Estoński adwokat Marek Keiman, reprezentujący roszczenia o wartości ponad 2 mln EUR, oraz polski adwokat Robert Nogacki, będą reprezentować dużych wierzycieli.

W spotkaniu uczestniczyła również estońska prawniczka Kristiina Pralla, której klienci stracili 7 mln EUR.

Syndyk Margus Lentsius powiedział na spotkaniu, że według bilansu spółka ma aktywa o wartości 721 mln EUR. Jak zaznaczył, księgowość jest czasami działalnością twórczą, co utrudni uzyskanie wiarygodnych dokumentów dotyczących rzeczywistego majątku BB Trade Estonia.

Syndyk masy upadłościowej nie ma jeszcze dostępu do kont kryptowalutowych firmy, ale ta kwestia jest rozwiązywana. Według Margusa Lentsiusa należy skupić się na 4500 brakujących bitcoinów.

Mimo że prezes Przemysław Kral uciekł do Izraela, to zarówno on, jak i członek zarządu, Dawid Sendecki, utrzymywali kontakt z Lentiusem.

Wciąż nie wiadomo, ile uda się odzyskać

Adwokat Damian Przybyłowski opisał Aripaevowi, że reprezentuje szerokie spektrum osób: tych, którzy zainwestowali stosunkowo niewielkie kwoty, jak i tych, którzy stracili nawet 500 tys. EUR. Według prawnika są to zarówno traderzy, jak i zwykli ludzie, którzy chcieli zainwestować w kryptowaluty i szybko zarobić.

Adwokat zaznaczył, że ludzie nie znają estońskiego systemu prawnego i przepisów, a język estoński stanowił przeszkodę. Dodatkowo syndyk masy upadłościowej przyjmuje roszczenia tylko w języku angielskim.

Przybyłowski powiedział, że na tym etapie nie potrafi sobie wyobrazić, na ile pieniędzy mogą liczyć wierzyciele, ani czy w ogóle cokolwiek uda się odzyskać. Zaznaczył, że potrzeba jeszcze kilku miesięcy, aby dowiedzieć się, czy trafi do nich 5, 10 czy może 50 proc. środków.

– Może być tak, że jest tam dużo aktywów pokrywających wszystkie roszczenia, ale może być też tak, że jest ich za mało. Na dzień dzisiejszy nie mamy jeszcze wystarczających informacji – stwierdził prawnik.

Artykuł opublikowany za estońskim portalem biznesowym Aripaev z grupy Bonnier.