Liga Mistrzów

Dorota Wojnar
opublikowano: 06-06-2008, 00:00

Piłeczki pingpongowe, bolidy, butelki wina i tysiące ludzi, którzy nad tym pracują. A później — smak zwycięstwa albo gorycz porażki. Jak w sporcie.

Psuje się ważąca 85 g podłużna aluminiowa płytka z dwiema dziurkami, małą rurką i sprężynką na jednym końcu. Jest wtorek, godzina 18, Barcelona. Ulepszony następca płytki musi dotrzeć do Hiszpanii najpóźniej do piątku. Wcześniej jednak czeka go długa przeprawa. Trzeba stworzyć rysunki nowej płytki, fabryka w Ingolstadt musi ją wyprodukować i przebadać laserem, a zespół BMW Motosport w Monachium wirtualnie przetestować w dźwiękoszczelnej kabinie. Kiedy już pozytywnie przejdzie wszystkie testy, może wyruszyć w podróż do Barcelony, gdzie nocą mechanik zamontuje ją w silniku.

Uff — zdążyli. Nie mogli nie zdążyć. Dlaczego ta płytka jest tak ważna? Bo zapobiega zgaśnięciu silnika bolidu Formuły 1, kiedy kierowca podnosi nogę z pedału gazu. Cała operacja trwała 62 godziny i przeprowadził ją zespół DHL.

Bezsenność Chińczyka

Obsługa logistyczna dużych imprez kulturalnych czy sportowych to ciężka, ale fascynująca praca — mówią operatorzy. Na zewnątrz nie widać zaangażowania tysięcy ludzi, którzy wspólnie pracują na sukces… albo klapę przedsięwzięcia. A o błąd nietrudno w tak skomplikowanej machinie. Niewdzięczne to, bo gdy logistyka zawiedzie, potknięcie widać od razu — gołym okiem. Pojawia się też miażdżąca krytyka.

W przypadku sukcesu bijących brawo jest mniej.

Żeby igrzyska olimpijskie w Pekinie były najwspanialsze w historii, w marcu ubiegłego roku Chińczycy stworzyli Olimpijskie Centrum Logistyczne. Zlokalizowano je na obrzeżach Pekinu, tuż obok lotniska. Hala o powierzchni ponad 80 tys. mkw. gromadzi miliony przedmiotów — od 34 562 piłeczek pingpongowych po tysiące lodówek. Na dostarczenie czekają też rzeczy o mniej standardowych rozmiarach, jak np. konie czy łodzie. Ich transportem zajmują się wspólnie UPS, Schenker i Royal Dutch Airlines. W sumie muszą dowieźć do stolicy Chin 225 koni, które wystartują w głównej olimpiadzie i 78 startujących w ramach paraolimpiady. Swoją cegiełkę dokłada też Volkswagen. Koncern, jako partner motoryzacyjny imprezy, dostarczy komitetowi organizacyjnemu około 6 tys. samochodów: volkswagenów, skód i audi.

Na czele Olimpijskiego Centrum Logistycznego stanął odważny Yan Ligang, który już od kilku miesięcy ma problemy ze snem.

— Na razie wszystko spokojnie podąża swoim torem. Jednak ciągle czuję się, jakbym stąpał po lodzie. Cały czas myślę o pracy, nawet w nocy. Nie mogę przestać się martwić. Jeśli zawiedzie jeden element, będzie to miało wpływ na całe igrzyska. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, nikt tego nie zauważy — tak o swoich rozterkach mówił w jednym z wywiadów.

Zawsze przez Mediolan

Niektórzy operatorzy od lat obsługują przedsięwzięcia sportowe dużego formatu. Na przykład Schenker zajmował się logistyką igrzysk olimpijskich w Berlinie już w 1939 r., a później w Monachium (1972), Sydney (2000), Salt Lake City (2002), Atenach (2004) i Turynie (2006). W tym roku obsłuży olimpiadę w Pekinie, a zimą 2010 r. w Vancouver.

Dodatkowo dwa lata temu na barkach pracowników Schenkera spoczywała logistyka mistrzostw świata w piłce nożnej w Niemczech. Oprócz obsługi celnej, transportu, magazynowania, obsługi ekip piłkarskich i zaplecza hotelowo-restauracyjnego firma zajęła się też centrum medialnym. Na obszarze 45 tys. mkw. trzeba było skoordynować obraz z 250 kamer, zlokalizowanych na terenie 12 mundialowych stadionów, 65 kontenerów urządzeń transmisyjnych i instalacji firma dostarczyła drogą morską, 250 ton ładunku — w tym 14 wozów transmisyjnych — drogą powietrzną.

— Wraz z francuską firmą Host Broadcast Services (HBS), która jest odpowiedzialna za produkcję międzynarodowych sygnałów telewizyjnych i radiowych, Schenker przygotował infrastrukturę hali o powierzchni 35 tys. mkw. i 10 tys. mkw. wolnej przestrzeni — mówił Michael Korn, zastępca prezesa Schenker Deutschland.

Podczas mistrzostw świata w lekkiej atletyce w Edmonton w 2001 r. operator odpowiedzialny był za obsługę 2 tys. uczestników, dostarczenie sprzętu telewizyjnego z 40 państw i… transport ubrań Adidasa, które producent zafundował sportowcom oraz wolontariuszom. Pięć ton odzieży uszyły fabryki w Europie i Azji, a Schenker dostarczył je drogą morską i lotniczą.

Podobne doświadczenia ma DHL. Ta firma od 20 lat obsługuje logistycznie sporty wyścigowe, w tym Formułę 1. Praca DHL przy obsłudze tej imprezy trwa cały rok. Firma transportuje po całym świecie m.in. 22 samochody wyścigowe, 11 samochodów treningowych i średnio 44 silniki dla wyścigów odbywających się za oceanem. Oprócz bolidów DHL przewozi też paliwo do nich, opony i części zapasowe. Dodatkowo na każdy wyścig dowozi też około 50 ton sprzętu telewizyjnego — w sumie około 300 ton ładunków.

Każdy zespół wyścigowy ma trzy zestawy sprzętu. Wszystko po to, by mogły być transportowane w systemie rotacyjnym. Zestawy te zawsze wędrują przez Londyn i Mediolan, dzięki czemu zespoły mogą kontrolować sprzęt przed wysłaniem go w kolejną podróż. Z kolei same bolidy (z reguły każdy zespół posiada trzy pojazdy) transportowane są bezpośrednio z wyścigu na wyścig lub z testu na test. Samochody przewożone są na specjalnych półkach, układane po dwa — jeden nad drugim. Jeśli pojazdy są nowe albo stanowią modele eksperymentalne, czy też nie zostały przygotowane na czas, są rozkładane na części i przewożone w skrzyniach.

DHL dostarcza sprzęt dziewięć dni przed przed wyścigowym weekendem: w kontenerach lub chłodniach, w zależności od wymagań i pór roku. Po wyścigu, w nocy z niedzieli na poniedziałek, ładunek jest ponownie pakowany i kolejnej nocy firma transportuje go albo na następne miejsce wyścigu, albo z powrotem do siedzib zespołów.

Toast na Bermudach

Skomplikowana logistyka nie dotyczy jedynie imprez sportowych. Niektóre wydarzenia kulturalne również wymagają wytężonej pracy, wykorzystania globalnych zasobów operatorów i skoordynowania działań setek, a nawet tysięcy ludzi.

TNT Express pomaga branży filmowej — na przykład w przypadku nagród Europejskiej Akademii Filmowej. Najpierw przez kilka miesięcy firma dostarcza przesyłki do 1,7 tys. członków Akademii, którzy mieszkają w różnych częściach świata, transportuje filmy zgłoszone do konkursu i statuetki, którymi są nagradzani zwycięzcy. A po gali zbiera je od laureatów, graweruje odpowiednie napisy i dostarcza właścicielom pod wskazane adresy.

Firma obsługuje też Polskie Nagrody Filmowe Orły. Dostarcza m.in. karty do głosowania ponad 500 członkom Polskiej Akademii Filmowej.

— Naszym zadaniem jest skuteczne doręczenie do rąk własnych adresatów przesyłek z ważną dokumentacją. Zgodnie z regulaminem, jurorzy powinni otrzymać je w zbliżonym czasie. To duże wyzwanie, bo członkowie Polskiej Akademii Filmowej są osiągalni pod wskazanymi adresami w bardzo różnorodnych porach, rzadko pokrywających się z godzinami pracy większości firm kurierskich — mówi Rafał Dziura, dyrektor sprzedaży i marketingu TNT Express Poland.

O trochę większe ładunki musiał ostatnio zadbać polski oddział Schenkera. Operator zapewnił opiekę logistyczną międzynarodowej wystawie United Buddy Bears. Dzięki firmie na plac Zamkowy w Warszawie trafiło ponad 140 niecodziennych misiów. Schenker zapewnia transport, magazynowanie, dostawę, rozładunek i montaż figur, które ważą 135 kg każda. Do tego dochodzi 140-kilogramowa podstawa. Do stolicy Polski misie trafiły z Berlina, a wcześniej odwiedziły Hongkong, Stambuł, Tokio, Seul, Kair, Wiedeń, Sydney i Jerozolimę.

Gdy już kierowca bolidu bezpiecznie stanie na podium, medale olimpijskie zawisną na piersi zwycięzców, statuetki filmowe trafią na półki nagrodzonych i konie wrócą do swoich stajni, operatorzy logistyczni mogą świętować. Może wznosząc kieliszek beaujolais?

Dostarczaniem tego trunku zajmuje się również DHL. Firma od kilku lat w listopadzie ściga się z czasem, by dostarczyć 2 mln butelek tego młodego wina do 150 krajów na całym globie. Od 1985 r. Francja i z nią cały świat wznosi kieliszki beaujolais nouveau o północy w trzeci czwartek listopada. Gdy francuskie winnice dają znać, że trunek jest już gotowy, przedstawiciele DHL Global Forwarding mają zaledwie dwa tygodnie na odebranie butelek i przetransportowanie ich do odbiorców. W operację zaangażowanych jest około 100 ciężarówek, które wiozą cenny trunek do hubu w Lyon-Saint-Exupery, a następnie do Paryża, Amsterdamu, Londynu i Frankfurtu. Z tych europejskich lotnisk butelki lecą na stoły koneserów w USA, Australii, na Bermudach, w Korei i innych miejscach na świecie. O północy, w ustalony czwartek, rozlega się wspólny okrzyk „Le Beaujolais Nouveau est Arrive!” (Beaujolais nouveau już jest!). Znów zwycięstwo.

30 metrów

Tyle długości liczył sobie maszt, przetransportowany z Francji przez TNT Express dla polskiej firmy zajmującej się budową luksusowych jachtów i łodzi. Maszt ważący 100 kg został przewieziony w jednym kawałku w ciągu 10 dni.

-18 °C

W opakowaniach utrzymujących taką temperaturę DHL musiał przewieźć lody do Republiki Południowej Afryki.

6 metrów

Na antresoli o takiej wysokości zespół C. Hartwig Gdynia musiał w zeszłym roku umieścić bolid Roberta Kubicy w warszawskim centrum handlowym Złote Tarasy. Wózek widłowy o wysokim maszcie, który miał to umożliwić, nie zmieścił się w drzwiach. Został więc rozmontowany i w częściach wniesiony do wnętrza.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Wojnar

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu