Aleksander Paszyński: Likwidacja ulgowego VAT podetnie budownictwo
CO ZA CO: Wzrostowi obciążeń podatkami pośrednimi powinien towarzyszyć program generalnej obniżki skali podatkowej — uważa Aleksander Paszyński. fot. M. Pstrągowska
Jako osobnik od lat związany z budownictwem muszę głośno zaprotestować przeciw dążeniom fiskusa do ratowania budżetu kosztem mieszkań i firm zajmujących się ich wznoszeniem. Powinienem też akceptować wszystkie rachunki dowodzące, że jest to ruch samobójczy dla władzy — także z punktu widzenia finansowego, ponieważ budownictwo mieszkaniowe wyzwala efekt mnożnikowy, uruchamiając liczne dziedziny wytwórczości. Z ogromnym niepokojem odbieram jednak telefony z różnych redakcji, domagających się krótkiej wypowiedzi potwierdzającej, iż budowlano-mieszkaniowy VAT jest awanturnictwem zarówno społecznym, jak i ekonomicznym. Sprawa nie jest tak jednoznaczna, by potraktować ją jednym zdaniem.
ODRZUCONY na szczęście projekt dodatkowego obciążenia podatkiem usług turystycznych, wskazywany jako przykład skutecznej obrony lobbingowej, pojawił się już po podpisaniu przez nasze biura podróży umów z zagranicznymi kontrahentami, co groziło ich zerwaniem i zapewne wieloletnim porzuceniem naszego rynku. Nie jesteśmy krajem tanim, standard usług nie należy do najwyższych, notujemy regres przyjazdów przy jednoczesnym wzroście naszych urlopowych wyjazdów zagranicznych — więc ryzyko było zbyt duże. Może przejście turystyki (jako działu administracji rządowej) do MTiGM ułatwiło negocjacje, ale rzecz sama broniła się dość dobrze.
NIECO INACZEJ wygląda sprawa budownictwa, choć ono też zmieniło resortowy przydział, a nawet dorobiło się własnej ministerialnej czapki. Mogę jednak dyskutować o VAT na mieszkania pod warunkiem, że wiem co za co. Choćby tyle, że wzrostowi obciążeń podatkami pośrednimi — podobnie jak likwidacji wielu dyskusyjnych ulg podatkowych — towarzyszy program (uchwalony, a nie obiecany) generalnej obniżki skali podatkowej. Lub że zyskane środki wesprą jakiś sensowny i społecznie akceptowany program budownictwa mieszkaniowego. Niski VAT to łaska dla wszystkich. Wolałbym, aby państwo przyczyniało się do rozwiązania problemu, a nie grało rolę dobrego wujaszka, także dla osób niekoniecznie pomocy potrzebujących.
NA MARGINESIE dodam, że VAT-owska ulga na „mieszkaniowe” materiały budowlane jest z natury kryminogenna. Większość budynków wielorodzinnych posiada na parterze usługi, a na wyższych piętrach biura, często też lokale formalnie zaliczane do mieszkalnych szybko zmieniają przeznaczenie. Konia z rzędem temu, kto potrafi w miarę precyzyjnie odróżnić cegłę czy beton mieszkaniowy od niemieszkaniowego. Z tego punktu widzenia bezpiecznej byłoby traktować nabywcę mieszkania jako surogat płatnika VAT, choć formalnie nim nie jest.
NA KONIEC sprawa niezwykle istotna: VAT a Unia Europejska. Pomysłodawcy likwidacji ulgowej stawki twierdzą, iż wynika to z unijnego prawa. Ich oponenci wymieniają natomiast kraje członkowskie, które ulgę zachowały. Nadto wskazują, że Czesi w swym stanowisku negocjacyjnym o takie rozwiązanie występują. Pomijam fakt, że kraje o ulgowej stawce zgodę na nią uzyskały już dawno, a obecnie UE jest bardziej rygorystyczna. Znowu pojawia się dylemat: co za co? Rozumiem, iż nasi negocjatorzy jak ognia unikają mnożenia wyjątków, bowiem naturalną reakcją drugiej strony są żądania ograniczenia naszych możliwości natychmiastowego korzystania z wszystkich dobrodziejstw członkostwa w UE — na przykład swobody przepływu siły roboczej. Dla firm budowlanych jest to sprawa co najmniej tak samo ważna — a może nawet ważniejsza — jak kwestia VAT.
PO TYM WSZYSTKIM, co wyżej, głośno wołam do ministrów i parlamentarzystów: ręce precz od głosowania za likwidacją mieszkaniowej zniżki VAT-owskiej!
Aleksander Paszyński jest prezesem Korporacji Przedsiębiorstw Budowlanych Uni-Bud, byłym ministrem budownictwa