Linia kredytowa w MFW może być przydatna

Beata Tomaszkiewicz, OF
15-04-2010, 10:43

Nie żyjemy na obcej planecie. Spójrzmy, co dzieje się w Grecji. W takiej sytuacji FCL może być przydatny - mówi Obserwatorowi Finansowemu Marek Belka, dyrektor w MFW. Ale zaznacza, że rząd ma wolną rękę.

Beata Tomaszkiewicz, Obserwator Finansowy: Pod koniec ubiegłego tygodnia menedżerowie NBP przedstawili analizy kondycji polskiej gospodarki, braku problemów z finansowaniem długu i deficytu przyrostem rezerw dewizowych. W ten sposób udowadniali, że przedłużanie linii kredytowej MFW nie jest Polsce potrzebne. Jaka jest Pana opinia w tej sprawie?

Marek Belka, dyrektor Departamentu Europejskiej w MFW
Zobacz więcej

Marek Belka, dyrektor Departamentu Europejskiej w MFW

Marek Belka, dyrektor Departamentu Europejskiego MFW: Obecnie złoty jest pod presją aprecjacyjną. Patrząc z tego punktu widzenia, może się wydawać niepotrzebne zwiększenie środków do dyspozycji rządu. Ale my nie żyjemy na obcej planecie. Spójrzmy, co się dzieje na południu Europy, w Grecji. Niepokoje rynków finansowych dotyczą też innych krajów. W takiej sytuacji FCL, z którego nie korzystamy, ale mamy na wszelki wypadek, może być przydatny.

Przecież możemy wrócić do linii kredytowej.

Chęć powrotu po pewnym czasie nie oznacza wcale, że MFW będzie zobowiązany znów FCL uruchomić. Przynależność do tego ekskluzywnego klubu, jak już powiedziałem, wymaga bardzo dobrych wyników gospodarczych i równie dobrej oceny prowadzonej polityki gospodarczej.

Czesi, którzy także dostali prawo do linii, podziękowali za nią, dzięki czemu uniknęli jak Polska opłat w wysokości 182 mln zł za samo postawienie pieniędzy do dyspozycji. Mało tego, Czesi jeszcze wnieśli pieniądze do MFW.

Należy pamiętać, że Czechy mają inny poziom stóp procentowych i poziom oraz strukturę długu publicznego. Poza tym, ze strony Czech to był dobry zabieg reklamowy. Pamiętajmy, że wszystkie kraje UE muszą wnosić wpłaty do funduszu, nawet Grecja. Gdyby Polska tego nie zrobiła, wydałaby o sobie złe świadectwo. Mówiąc wprost, szlachectwo zobowiązuje. Jeśli jesteśmy platynowym członkiem MWF, to mamy zobowiązania zarówno wobec Unii, jak i bilateralne. Dlatego gdy MFW zdecydował się pomóc Łotwie i Islandii, od razu minister Jacek Rostowski zadeklarował, że Polska też jest gotowa wesprzeć te kraje, co zostało przez rynki finansowe odnotowane.

Jednak gesty świadczące o naszej dobrej kondycji to jedno, a tworzenie długoterminowych strategii to drugie. Teraz planować należy pod scenariusze najczarniejsze. FCL to nie jest coś, czego potrzebujemy od razu, ale gdybyśmy nagle zaczęli potrzebować? Proszę nie zrozumieć mojej wypowiedzi jako namawiania polskich władz do skorzystania z linii. Polska zrobi, jak będzie chciała.

W czym rządowi będzie pomagała misja MFW?

W wypracowaniu reguły fiskalnej. Minister Jacek Rostowski chce ją wprowadzić w 2012 r.  Ma ograniczać przyrost wydatków państwa do 1 proc. ponad inflację. Taka reguła musi być uzupełniona o bezpieczniki, np. zezwalające na wzrost wydatków w przypadku gwałtownego osłabienia koniunktury. W takich sytuacjach nie ma co ograniczać wydatków, bo w ten sposób tylko pogłębia się kryzys.

O tym także mówili eksperci MFW, którzy w marcu zakończyli przegląd stanu polskiej gospodarki. Wówczas podkreślaliśmy, że to poluzowanie polityki fiskalnej w czasie kulminacji globalnego kryzysu w 2009 r. było właściwe. Jednak trzeba to odwrócić, gdy koniunktura zaczyna się poprawiać, a tak jest teraz w Polsce. Dlatego w 2011 r. należy energicznie ograniczyć deficyt.

Jakie zagrożenia stoją przez Europą?

Jeśli kryzys grecki nie zostanie opanowany, to nie można wykluczyć pogorszenia się nastrojów wobec krajów, tak zwanych wschodzących rynków. Kryzys jeszcze się nie skończył, mogą być turbulencje.

A widząc te zagrożenia, jakiej rady by Pan udzielił polskiemu premierowi i ministrowi finansów?

Przede wszystkim udzieliłbym pochwały i polskiemu rządowi, i NBP za prowadzoną do tej pory politykę gospodarczą. Nie zgadzam się, że podczas tego kryzysu byliśmy po prostu tylko farciarzami. Na to złożyły się wysiłki tego i wielu poprzednich rządów, które zbudowały solidne instytucje, zaufanie do złotego, głęboki krajowy rynek finansowy, który pozwala nam znaczną cześć potrzeb kapitałowych finansować. Zbudowaliśmy dynamiczny sektor przedsiębiorstw, który przeszedł przez ten kryzys w niesłychanie dobrej kondycji w porównaniu do innych krajów.

Dalej trzeba przystąpić do konsolidacji finansów publicznych, ale spokojnie, nie od razu, tylko począwszy od 2011 r. Należy kontynuować politykę stabilności złotego. Jego wzmacnianie mogłoby być groźne. Konieczne są reformy strukturalne, ale ta konieczność nigdy nie znika.

Euro dla dynamicznej gospodarki, którą Polska ma, jest czymś bardzo dobrym. Tylko trzeba pamiętać, że to strefa nie dla słabeuszy, nie dla maruderów. Powinniśmy wykorzystać czas zawirowania na porządki, by być gotowym na przyjęcie wspólnej waluty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Beata Tomaszkiewicz, OF

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Linia kredytowa w MFW może być przydatna