Lipiec przełomowy dla złotego

Marek Rogalski
opublikowano: 03-07-2009, 00:00

Lepsza pogoda za oknem to niejedyna dobra informacja w ostatnim czasie. Uwagę przykuwa wyraźnie umacniający się złoty, który daje dodatkowe powody do radości w sezonie wakacyjnych wyjazdów. A wiele wskazuje na to, iż rozpoczęty przed kilkoma dniami ruch może być trwalszy, a lipiec będzie jednym z przełomowych miesięcy dla naszej waluty w tym roku.

Wbrew obawom części pesymistów, lipiec nie rozpoczął się od spadków akcji na giełdach. Na rynkach panują wciąż dobre nastroje, którym nie były w stanie przeszkodzić słabsze dane z USA o zaufaniu konsumentów, czy też comiesięczne informacje z rynku pracy. To już inny rynek niż jeszcze przed kilkoma miesiącami. Teraz wpływ złych informacji jest ograniczany przez zwiększony popyt ze strony tych, którzy nie doważyli swoich portfeli w kwietniu i po prostu usilnie chcą wsiąść do pędzącego pociągu. Z kolei ci, według których akcje w krótkim terminie mogą być rzeczywiście zbyt drogie, nie sprzedają ich, zdając sobie sprawę z tego, iż rynek bywa nieprzewidywalny i nie zawsze logiczny. Tym samym decyzja o pozostaniu z akcjami może być mniej ryzykowna, niż próba uprawiania "timingu" na nie do końca płynnym rynku w wakacje.

Przy dobrych nastrojach na rynkach akcji i surowców (w tym drugim przypadku widać rosnące znaczenie 30-miesięcznego cyklu na indeksie CRB, który wskazał ostatni dołek w marcu b.r.) oczekiwanie na to, iż złoty może się wyraźnie osłabić może nie być zbyt rozsądne. Zwłaszcza że, porównując nas z Węgrami czy Czechami, widać wyraźnie, że nasza waluta jest niedowartościowana i w pełni nie oddaje tego, iż polska gospodarka należy do najmocniejszych w Europie. Nowy deficyt w wysokości 27 mld zł został ze spokojem przyjęty przez inwestorów, a resort finansów zapewnił, iż nie zostanie on zmieniony.

Czy zatem euro po 4,18 zł w końcu lipca jest aż tak mało prawdopodobnym scenariuszem? Wydaje się, że nie. Rzut oka na wykres euro/złotego pokazuje, iż są spore szanse na rozpoczęcie kolejnej fali spadkowej, podobnej do tej z okresu luty-kwiecień. A w takiej sytuacji celem dla euro na jesieni mogą stać się okolice 4 zł. Spadki potwierdzane są także przez wskaźniki, zwłaszcza dobrze określający trendy MACD.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu