Europa jest kontynentem kawoszy, ale w Polsce herbata trzyma się mocno. Pod względem jej konsumpcji na głowę lokujemy się blisko globalnej pierwszej dziesiątki, a w Europie więcej herbaty pije się tylko w Turcji, Wielkiej Brytanii i Irlandii. Lipton Teas and Infusions, największy gracz na globalnym rynku herbacianym, od lat ma u nas sporą fabrykę, a teraz inwestuje w rozwój centrów usług.
- Polska to dla nas ważny rynek nie tylko ze względu na dużą konsumpcję herbaty. Mamy fabrykę w Katowicach zatrudniającą blisko 500 osób. To jeden z dwóch naszych zakładów produkcyjnych w Europie. Zainwestowaliśmy w ostatnich latach 12 mln EUR w jego automatyzację i planujemy kolejne inwestycje. Rozwijamy tu również globalne centrum zarządzania łańcuchem logistycznym – zatrudniliśmy w nim 150 osób i właśnie ogłosiliśmy, że będziemy zwiększać tę liczbę. Pracownicy z Polski zajmują się cyfryzacją naszego łańcucha dostaw oraz relacjami z klientami na całym świecie – mówi Nathalie Roos, prezes Lipton Teas and Infusion.
Właścicielska rewolucja
Lipton przez lata należał do Unilevera, jednego z największych producentów artykułów spożywczych i higienicznych na świecie. Dwa lata temu herbaciany biznes został jednak wydzielony ze struktur koncernu, przemianowany na Ekaterra i sprzedany. Kupił go w ramach transakcji wartej 4,5 mld EUR fundusz CVC, w Polsce znany m.in. jako właściciel Żabki. Pod nowymi rządami szybko powrócono do starego szyldu.
- Biznes herbaciany odpowiadał za ok. 3 proc. przychodów Unilevera. W praktyce był trochę zaniedbany – brakowało jasnej strategii i koncentracji na tym, co naprawdę ważne. Było zbyt dużo marek i zdecydowanie zbyt wiele indeksów produktowych, konsumenci się w tym gubili. Zrobiliśmy badania fokusowe, wybraliśmy najlepsze smaki i zmniejszyliśmy liczbę indeksów z 13 tys. do 3 tys. – mówi Nathalie Roos.
Grupa na poziomie globalnym generuje ok. 2 mld EUR przychodów rocznie, z czego za ponad połowę odpowiada główna marka Lipton. W Polsce Lipton ma trzy spółki. Największa, zajmująca się hurtową sprzedażą herbaty, wygenerowała w ubiegłym roku 368 mln zł przychodów. Zakład produkcyjny dołożył 110 mln zł, a centrum usług mniej niż 10 mln zł. W 2022 r. wszystkie były nierentowne.
- Jesteśmy największym producentem herbaty na świecie, odpowiadamy za ok. 5 proc. globalnej produkcji. Mamy własne uprawy i kupujemy surowiec od zewnętrznych dostawców. Połowa herbaty pochodzi z Kenii, gdzie w dużej skali zainwestowaliśmy we własne plantacje. W Polsce mamy jedną z dwóch europejskich fabryk, druga jest w Wielkiej Brytanii. Produkty z Katowic trafiają do kilkudziesięciu krajów na świecie – tłumaczy Nathalie Roos.
Owocowy pilotaż
Poza flagową marką Lipton mocno stawia na ziołową Pukkę, która w swojej kategorii stała się liderem w Wielkiej Brytanii i weszła do sprzedaży w Polsce. Prezes grupy wskazuje, że kluczowymi markami są również australijskie T2 i amerykańskie Tazo. U nas spory udział ma także budżetowa marka Saga.
- W ostatnich latach kategoria kawy przeszła dużą zmianę za sprawą takich marek jak Starbucks czy Nespresso. W herbacie to się po prostu nie zdarzyło – i efekt jest taki, że konsumenci przyzwyczaili się do tego, że filiżanka kawy kosztuje kilka razy więcej od szklanki herbaty, choć nie ma to uzasadnienia, bo herbata jest lepsza i zdrowsza od kawy – mówi szefowa Liptona.
Nad Wisłą, według najnowszych danych NielsenIQ, sprzedaż herbaty przekracza 1,6 mld zł rocznie. Największy udział ma herbata czarna, a na drugim miejscu są herbatki owocowe.
- W Polsce bardzo mocno stawiamy na rozwój kategorii owocowej. Pod tym względem to nasz pilotażowy rynek, w żadnym innym kraju nie zainwestowaliśmy w to tak mocno. Na poziomie globalnym natomiast stawiamy m.in. na zieloną herbatę, którą obecnie pije ok. 30 proc. konsumentów, a wierzymy, że może być ich znacznie więcej. Segment czarnej herbaty pozostaje największy – a numerem jeden jest nasz Lipton Yellow Label. Oczywiście jest on mocno wspierany marketingowo i dystrybucyjnie - mówi Nathalie Roos.


