Listy

Jacek Zalewski
opublikowano: 2004-03-10 00:00

Polacy w tym czasie po prostu zbiednieli

- Od kilku miesięcy rząd mami nas wizją tegorocznego 5-procentowego wzrostu PKB. Przy okazji chwali się uzyskanym w roku 2003 wzrostem 3,7 proc., twierdząc, że jest on zasługą rosnącej produkcji, która z kolei wynika z relacji kursowych euro do złotego, czyli ze wzrostu konkurencyjności polskich towarów. Haczyk tkwi w tym,

że gdyby nie ów wysoki kurs euro, produkcja by nie wzrosła.

Ludzie w Polsce nie zdają sobie sprawy, że tylko w 2003 roku stracili po blisko 20 proc. w stosunku do przeciętnego mieszkańca strefy euro. A od roku 2001 ta strata sięga już 40 proc. Prosta zależność matematyczna pozwala wyliczyć — przy założeniu, że 5-proc. wzrost opiera się tylko na wynikach produkcji — iż euro na koniec roku 2004 musiałoby sięgnąć okolic 6,10 złotego! To oznaczałoby jeszcze znacznie większą biedę. Z czego zatem rząd się tak cieszy? Optymista

DGA bardzo ostrożnie wycenia swoje akcje

- Krótki tekst („PB” z 9 marca), mało faktów, same scenariusze. No ale w „powszechnej opinii” wszystko jest cacy. Rozumiem, że na rynku polskim nie ma „wielkiej piątki”. DGA, pionier czy lider, podyktuje ceny i osiągnie krociowe zyski, konkurentów przejmie, a opornych zniszczy swoją wielkością.

Wycena akcji? Jaka moja prognoza, tak i moja wycena. No i te porównania (niczym polityków) — oczywiście wszyscy wiemy, chcemy. Polacy nie Grecy, ale czy Hiszpanie? Bo z tą Unią to jak z autostradami — wszyscy na niej zarabiają, tylko kto będzie płacił?

Ja też zwiększyłem kieszonkowe mojemu dziecku o 300 procent — dawałem tygodniówkę 5 złotych, daję 15. Wiem, wiem, zazdroszczę, też chciałbym. No i ten argument — giełda przemiele wszystko, tylko zdążyć na ten pociąg... Bolek