Listy

KK
opublikowano: 2005-06-13 00:00

Szanowna Redakcjo!

Zwracam się z gorącym apelem, by nie mylić ATLASÓW! Nasz polski ATLAS, co to bociana ma w herbie, to producent klejów do glazury i wielu innych zapraw budowlanych. Natomiast niemiecki Atlas Elektronik jest firmą z zupełnie innej branży, która — jak doniósł 2 czerwca „Puls Biznesu” na swojej pierwszej stronie — w dość kontrowersyjny sposób wygrała przetarg na wykonawcę radarowego systemu ochrony polskiej granicy morskiej. Oczywiście, nasz ATLAS nie ma z tym nic wspólnego, ale kto z Czytelników to wie? W publikacji zabrakło pełnej nazwy niemieckiej firmy, był sam Atlas.

Teraz nie daje mi spokoju pytanie: ilu Czytelników Państwa poczytnego dziennika w konkursie na najlepszą młodą polską markę, jaki właśnie trwa na Waszych łamach, nie zagłosuje na ATLASA, bo z tym przetargiem na radary — według samego „Pulsu Biznesu” — coś było nie tak...

Z wyrazami żalu, ale jednak nieustającej sympatii.

Aleksandra Paprocka, dyrektor ds. public relations

Grupy Atlas

Wyższa akcyza, nieznana osłona

- Prawdopodobnie, w dłuższym okresie, wyrok na rynek oleju opałowego i tak już został wydany. Stawiam tę tezę, ponieważ ostatnie miesiące zrobiły taki czarny PR wokół tego paliwa, że każdy człowiek przy zdrowych zmysłach, planujący zakup instalacji grzewczej, będzie to paliwo omijał. Przesłanek do takiej tezy jest kilka:

— Bardzo droga ropa — pamiętajmy, że ceny oleju, rok do roku, stale rosną. I tak w sezonie 2003/2004 olej kosztował 1,65- -1,85zł/l, podczas gdy w sezonie 2004/2005 było to już 2,10- -2,25zł/l. Dodajmy do tego jeszcze fakt, że trzy lata temu cena oleju była niewiele wyższa niż 1,00 zł/l. Ogrzewanie olejowe staje się zatem coraz droższe, przy jednoczesnym istnieniu tańszych alternatyw (drewno, węgiel).

— Zostało zniszczone zaufanie do polityki państwa. Każdy, nawet niezbyt uważny obserwator rynku oleju, wie już w tej chwili, że nie znasz dnia ani godziny, kiedy ceny drastycznie pójdą w górę — na skutek zmiany stawki akcyzy. Ustawa o podatku akcyzowym jest klasycznym obejściem prawa, które pozwala na podnoszenie podatków prawem „powielaczowym” w państwie mówiącym, że nowe obciążenia na obywateli może nakładać tylko ustawa. Swego czasu wydany wyrok TK w tej sprawie jest tylko potwierdzeniem tezy o serwilizmie władzy sądowniczej w Polsce względem pozostałych władz. Nie jest to pierwszy przypadek, w którym TK, wobec interesów budżetu państwa, za nic ma prawa obywatelskie, a przede wszystkim szkody materialne wyrządzone obywatelom przez państwo. Na marginesie poczekajmy na wyrok NSA w sprawie zwrotu akcyzy za używane samochody (kasacja wyroku WSA w Lublinie). Założę się, że elementarna sprawiedliwość znowu zostanie złożona na ołtarzu interesów budżetu państwa. Liana